2017/02/28

PROJEKT DOM - RENOWACJA SZKOLNYCH KRZESEŁ

Jadalnia w moim małym białym domku przechodziła metamorfozy już kilkukrotnie. Wszystkie dotychczasowe mogliście zobaczyć już w poście z 2013 roku TUTAJ .
Wtedy też przyjęłam pod dach i odnowiłam stół i stare szkolne krzesła. Te meble są z nami nadal i dzielnie znosiły do tej pory wszelkie rodzinne posiedzenia, imprezy, odrabianie lekcji i wspólne posiłki.

Jak każde intensywnie użytkowane meble - i krzesła i stół po ponad trzech latach służby wołały już do mnie o pomoc i reanimację. Kolejną w ich życiu.




2017/02/16

BLOGER I RYBY GŁOSU NIE MAJĄ?

 Bloguję od niemal siedmiu lat. Nie znacie mnie od wczoraj i jeśli od czasu do czasu tu zaglądacie (z czego się bardzo cieszę) to wiecie, że tego bloga nie da się zaszufladkować w kategorii „diy” „wnętrzarski”, „parentingowy” czy „kulinarny”.

Pod ostatnim postem  WSTYD MI zalała mnie fala komentarzy. W mediach społecznościowych  rozgorzała gorąca dyskusja – i cieszę się, że tak się stało. Wiele osób wyraziło słowa poparcia, wiele też  napisało, bym zajęła się swoimi drewienkami, że na polityce i religii się nie znam i g*** wiem,  katoliczka ze mnie żadna, że jak każda ostatnio celebrytka (no to ubawiło mnie setnie, do łez wręcz) wywnętrzam się publicznie, a poza tym to od kiedy interesuję się tym co się dzieje w kraju i skoro jestem tylko blogerką wnętrzarską. Lepiej niech siedzę cicho i piszę o tym swoim dizajnie, a ważne sprawy zostawię wiedzącym lepiej, bardziej, mocniej.


 Jeśli jeszcze do niedawna choć przez chwilę zastanawiałam się przed publikacją własnych poglądów to ostatnie wydarzenia wyleczyły mnie z tej przypadłości całkowicie. 

It’s a miracle!


Być może część z Was po przeczytaniu tego posta się obrazi, odejdzie i nigdy nie wróci. Godzę się na to. Godzę się, ponieważ 

tak samo jak mam świadomość, że bez czytelników bloger nie istnieje, tak samo mam świadomość tego, że nigdy nie zrezygnuję z własnych poglądów w obawie przed utratą czytelników właśnie.



2017/02/07

WSTYD MI - O CHRZEŚCIJAŃSTWIE W POLSCE SŁÓW KILKA

Obiecałam sobie z Nowym Rokiem, że odcinam się od świata polityki, wszystkich tych utarczek, sporów i brudnych zagrań. Już nie oglądam telewizji, bo szkoda mi na nią czasu i nerwów. Słucham jednak radia. Niezmiennie od lat radiowej Trójki.
Słuchałam rano, gdy pogarda dla drugiego człowieka wylewała się z ust wykształconego i ponoć bogobojnego gościa programu porannego. Słucham w południe, jak zawsze. Temat - czy Polska powinna przyjąć dzieci z Syrii?
I jad, strach, wrogość, niezrozumienie - wszystko to pod maską religii i wiary chrześcijańskiej.

I nareszcie komentarz słuchaczki pod koniec

"Wstyd mi, że jestem Chrześcijanką w tym kraju.
Jesteśmy chrześcijanami od wieszania krzyży(...)"

I TAK, TAK! Jak bardzo się zgadzam!

Coś znów pękło i zamiast zaplanowanej pilnej pracy siedzę i smaruję te słowa. Bo mam tak serdecznie dość.



Dawniej machano szabelką. Dziś macha się krzyżem. W niedzielę stoją w pierwszej ławce z dłońmi złożonymi jak na I Komunii. W poniedziałek pełni zawiści, strachu, zazdrości przepychają się łokciami i idą po trupach. Tacy mali. Tacy żałośni.


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka