2017/05/31

STRACH JEST OK


Wiosną, trzy lata temu spędziłam dwa tygodnie w uroczym miejscu pod Warszawą. Dworek w Łucznicy, folwark należący do rodu Potockich. Dookoła lasy, łąki, cisza i spokój. Idealne miejsce na dwutygodniowy wypoczynek.
Nie pojechałam tam jednak by odpoczywać, bo były to jedne z najbardziej intensywnie spędzonych 14 dni w moim życiu. Pojechałam tam by się zmęczyć, tak fizycznie, dosłownie. By ubrudzić sobie ręce, poznać tajniki pracy z drewnem od podstaw, bez skomplikowanych maszyn.


Bałam się. Bałam się, że zostanę wyśmiana, że jako kobieta będę traktowana pobłażliwie, z przymrużeniem oka. Ot taki ma kaprys dziewczyna. Bałam się, że nie dam rady, że moja szczątkowa wiedza o pracy z drewnem będzie niewystarczająca do stworzenia mebla. Bałam się, że moje marzenie o warsztacie i firmie po prostu nie przetrwa konfrontacji z rzeczywistością. Bałam się maszyn, bałam się coś zepsuć, bałam się, że to dla mnie za trudne. I bałam się porażki - tak po prostu.
I te wszystkie moje strachy zabrałam ze sobą jako nadbagaż. Ciężki i niewygodny. I te moje bojaźnie nieomal nie powstrzymały mnie przed samym wyjazdem. 


Na miejscu okazało się, że nasza grupa składa się w większości z kobiet. Różnych, pięknych, zadbanych, smutnych i wesołych. Takich, które przyjechały tam by tak jak ja przekuwać swoje umiejętności w sposób na życie. ale też takie, które chciały na chwilę uciec od codzienności, od swoich problemów, od nudnej pracy, od smutków. Panowie okazali się duszami towarzystwa, facetami z bagażem lat i doświadczeń i młodziutkimi wkraczającymi dopiero w dorosłość chłopakami. To było tak cudownym doświadczeniem, że do dziś na myśl o wszystkich poznanych tam ludziach uśmiecham się.
Od rana do wieczora - z przerwami na posiłki i śmiechy przy kawie - pracowałam w warsztacie pod okiem nauczyciela. Ciężko, intensywnie. Wracałam do łóżka zmęczona i przeszczęśliwa. Znajdywałam siłę na spacery poranne, na wieczorne posiedzenia przy ognisku, na nocne pogaduchy przy winie, do których przygrywał nam na skrzypcach Mateusz - nasz nauczyciel sztuki stolarskiej.

Dlaczego Wam to dziś piszę?


Dziś miałam Wam pokazać historię mebla, który był owocem tych pracowitych dwóch tygodni. I pokażę, ale w kolejnym wpisie. Bo kiedy zaczęłam pisać o Łucznicy to wróciły o mnie te wspomnienia i te uczucia, które wtedy w sobie nosiłam. I chciałam Wam je przekazać.

Chcę wam powiedzieć, że STRACH TEŻ JEST OK!





Tak samo jak smutek (przeczytaj o tym w poście "Dlaczego bycie smutnym jest złe".)

Strach pozwala nam na przetrwanie, jest jak mechanizm obronny, jest motywacją do działania. Wyobrażacie sobie co by było, gdybyśmy go nie odczuwali?
Co powstrzymałoby nas przed wdepnięciem pedału gazu w podłogę, przed skoczeniem w przepaść, przed wejściem do klatki lwa? Czy uczylibyśmy się do ważnego egzaminu nie bojąc się konsekwencji jego niezaliczenia?

Strach jest nam potrzebny, ale ważne jest to, co z nim zrobimy. I czy w ogóle coś zrobimy?
Nie chcę Wam pisać rozprawki na temat emocji, ale chcę pokazać jak strach może powstrzymać nas w naszym życiu zawodowym, przed rozwijaniem się.


Czego się boicie w waszej pracy?
Ja się boję krytyki, tego, że moje prace i działania nie zostaną zaakceptowane. Boję się porażki i poczucia bezradności. Boję się, że będę musiała powiedzieć, że nie daję rady, że jestem niekompetentna, ze czegoś nie umiem, nie wiem, nie zrobię.

Czy to mnie powstrzymuje?

O TAK, zdarza się! Czasem wręcz paraliżuje mnie myśl o porażce.

Dlatego wypracowałam sobie sześć sposobów na opanowanie moich lęków, a dziś chcę je przekazać Wam

2017/05/17

BIURKO W PRACOWNI - METAMORFOZA IKEA RAST No.1


Kilka lat temu kupiliśmy z M cztery komody RAST z IKEA. Dość niepozorne, surowe, sosnowe. Nic szczególnego. Trzy z nich skręciłam razem i pomalowałam - przez długi czas stały w naszym holu (ZOBACZ) i służyły do przechowywania obrusów, ścierek, serwetek.
Czwarta - posłużyła jako baza pod biurko do mojej pracowni. Zrobiliśmy je sami od podstaw i w takiej formie - postarzanej, z przecierkami na rantach służyło mi aż do teraz (TUTAJ zobaczycie je zaraz po stworzeniu).


Przyznaję, od wielu miesięcy służyło raczej jako dodatkowy blat do papierów i produktów w stanie niedokończonym. Wciśnięte pod okno, bez krzesła, które się nie zmieściło i bez dobrego oświetlenia. Wpadł mi nawet do głowy pomysł by wywieźć je na warsztat, ale tam również miejsca jak na lekarstwo.


Jak to zwykle bywa u mnie - to był impuls. Chęć pomalowania CZEGOŚ na kolor, w którym się zakochałam  - głęboką zieleń, i którego puszka stała w pracowni i krzyczała do mnie z rozpaczą. Wstałam więc w sobotę rano i zabrałam się do pracy - akcja odnawianie drewnianego biurka START. 


Plan - oczywiście metamorfoza w jeden dzień!

2017/05/06

JAK PROWADZIĆ FIRMĘ I PRZEŻYĆ - 3 RADY NA TRZECIE URODZINY ANYTHING

Jak prowadzić jednoosobową działalność? Sprawdzone porady na temat prowadzenia firmy. Mity dotyczące prowadzenia działalności w Polsce. Czy można zarobić na pasji? Czytaj na www.any-blog.pl


Od kilku lat widzę ogromny boom na SAMOZATRUDNIENIE. Czytam o ludziach z korpo, którzy rzucili wszystko i wyjechali w Bieszczady i żyją z wyplatania koszy wiklinowych i wypasu owiec. Każdy chce być nowym Stevem Jobsem, a biografie jego i innych ludzi sukcesu sprzedają się jak świeże bułeczki. Powtarza się nam w śniadaniówkach, gazetach i na blogach, że trzeba swoją pasję przekuwać na zarobki, iść na swoje i po swoje.


Jak prowadzić jednoosobową działalność? Sprawdzone porady na temat prowadzenia firmy. Mity dotyczące prowadzenia działalności w Polsce. Czy można zarobić na pasji? Czytaj na www.any-blog.pl

Prawda to i mit zarazem.
Sama, płynąc na fali  - dokładnie 36 miesięcy temu 6 maja 2014 - ochoczo zabrałam się za pasjobiznes, podpisałam cyrograf i wzięłam odpowiedzialność za swoje marzenia. Pełna optymizmu, z wielkimi planami i rozbujanymi ambicjami.
Wnioski?
Proszę bardzo!

Dziś, z perspektywy trzech minionych lat mogę Ci dać trzy złote rady co musisz zrobić, żeby prowadzić firmę i nie zwariować? 


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka