2016/04/21

ŻYCIE BEZ GLUTENU - JAK UGOŚCIĆ ALERGIKA?


Nie jem glutenu od ponad dwóch lat. Tak naprawdę nie zauważam tego już na codzień. Ale kiedy wychodzę"do ludzi" nagle uświadamiam sobie, że to nie jest jednak "NORMALNE" i nadal budzi mieszane uczucia. Wiem, dieta bezglutenowa to hit ostatnich lat, wszyscy na niej są. Ale nie wszyscy muszą. I nie wszyscy powinni. Uważam, że dobre zboża - jak żyto czy orkisz i owies nie powinny być ot tak wykluczane z diety. Dla kaprysu lub mody. Jasne, biała mąka tak naprawdę nie powinna pojawiać się w zdrowej kuchni (ale jakże smakują naleśniki z niej sporządzone - doceni tylko ten, komu ich zabroniono!). Ale do brzegu.
Moja dieta nie jest dietą , jak widać na zdjęciach nie jestem kruszyną :) Można dobrze i smacznie zjeść nie patrząc nawet w stronę produktów z glutenem. To raczej styl życia, wymuszony co prawda, bo należę do tych szczęsliwców uczulonych na gluten, ale jednak w pełni przeze mnie akceptowany i lubiany. Ja lubię jeść, lubię nowe smaki, lubię eksperymenty w kuchni, zwłaszcza te słodkie. Lubię zaskakiwać tych, którzy na wieść o mojej przypadłości robią smutną minę i tak bardzo mnie żałują. Bo ja taka biedna, nic mi nie wolno.

2016/04/16

PROJEKT DOM - DIY - TOALETKA W SYPIALNI

   

  Są takie meble, które za mną "chodzą". Raz wpadną w oko i potem widzę je na każdym kroku. Tak było z moją toaletką. Brakowało mi w sypialni miejsca, gdzie mogłabym odłożyć moje świecidełka, postawić perfumy, znaleźć miejsca dla wiecznie gubiących się zegarków.  Wymarzyłam sobie, że będzie to mebelek retro. Że zastawię go kwiatami. Znalazłam zdjęcia z takim meblem, który spodobał mi się najbardziej. Z dwiema szufladkami, niewielki, dębowy. Bardzo popularny w latach 60-tych.


2016/04/11

# POPIERAM DZIEWUCHY

Nie, nie popieram aborcji. To zawsze jest ostateczność.
Jeszcze bardziej nie popieram zaglądania pod spódnicę mnie, mojej córce, siostrze czy siostrzenicom przez polityków i Kościół. Mierzi mnie okrutnie cała afera wokół planowanej ustawy antyaborcyjnej. Wykrzykiwanie o morderstwach dzieci nienarodzonych. Zmuszanie kobiet do utraty zdrowia i życia, do rodzenia dzieci pochodzących z gwałtu, do patrzenia na niewyobrażalne męki nowo narodzonego dziecka, które nie ma szans na przeżycie i cierpi. A z nim cierpią jego bliscy. O tym mówią, krzyczą teraz wszyscy.


Ale pomyślcie, co będzie następne? Jaki będzie następny krok?
Koniec z InVitro? - to zaboli bardzo, skrzywdzi i przekreśli marzenia wielu dobrych ludzi. Nie, nie musiałam korzystać z takich metod, ale wiem i rozumiem jak bardzo można pragnąć dziecka. Niewyobrażalny rozwój techniki, medycyny, który pomaga ludziom na doświadczenie największego cudu jakim jest nowe życie. Na nic. Wracamy do średniowiecza.
Zakazanie antykoncepcji? Kalendarzyk małżeński jako jedyna dopuszczalna metoda?
Zero uświadamiania młodzieży, rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach?
Księża będą nas uczyć jak płodzić i wychowywać dzieci?

Gdzie podziewa się władza gdy chore dzieci trzeba leczyć, zapewnić im opiekę już do końca życia? Gdzie podziewają się gdy trzeba pomóc zgwałconym kobietom? Mam wrażenie, że dla polityków i owszem - człowiek jest już człowiekiem gdy ma formę zygoty, tuż po poczęciu, ale tylko do momentu gdy się urodzi. Potem znika, staje się transparentny wraz ze swoimi problemami, chorobami, ułomnościami. My umywamy ręce! Ochroniliśmy od morderstwa, dalej radźcie sobie sami!

2016/04/04

PROJEKT DOM - NOWE DOMOWE BIURO W JEDEN DZIEŃ

Moje domowe biuro przeszło już dużą metamorfozę trzy lata temu (zobaczycie ją TU). Ja przeszłam metamorfozę przez te trzy lata. Mój Pinterest pęka w szwach od biurowych inspiracji (mam tam nawet zakładkę "work space"). Jest jeden wspólny mianownik. Do pracy potrzebuję...porządku.


Na nic się zdała masa ozdób, które ładnie wyglądały na zdjęciach. Nie sprawdziła się dobrze tablica magnetyczna. Przypięcie sztywniejszej kartki czy kilku kartek było niemożliwe. Cały czas coś spadało, coś się gubiło. Kolorowe magnesy same w sobie były za ciężkie i osuwały się po ścianie nawet pod własnym ciężarem. Zaczęłam więc wszystko przyklejać taśmami washi. Kolorowymi. Bez ładu i składu.
Część z farbą tablicową też nie zdała egzaminu. Po pierwsze - moje biurko ma ponad 70 cm głębokości. Napisanie czegoś kredą wychylając się przez biurko było naprawdę niewygodne. Kreda cały czas się gubiła (tu przysłużyły się moje maluchy)  i NIGDY nie była na miejscu gdy chciałam szybko zapisać coś ważnego. W efekcie wszystko pisałam na kartkach, karteczkach i karteluszkach, które fruwały po całym biurku.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka