2016/01/18

REGAŁ NA KSIĄŻKI

Czyli wybieramy mebel do sypialni

Remont sypialni trwał krótko. Ekipa sprawnie odnowiła i pomalowała ściany, położyła listwy. Ja odmalowałam szafę pod zabudowę (tej wam jeszcze nie pokażę, ale zmiana jest kolosalna!).Z mężem skręciliśmy "bazowe" meble z IKEI, czyli komody i łóżko. i w zasadzie już. Można mieszkać, spać, odpoczywać. Miejsce spełnia swoją funkcję i to najważniejsze. Troszkę szkoda mi "zagracać" znów przestrzeni, która w ten sposób powstała. Po wyniesieniu kartonów i mebli nagle pojawiło się mnóstwo światła, oddechu (pisałam o tym dwa miesiące temu KLIK).


Jednak jeden mebel pojawi się tu na pewno, bo już na dzień dzisiejszy mi go brakuje w tym pomieszczeniu. 
Regał na książki.

2016/01/13

DESIRE LESS | MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

        Zmiany zawsze są trudne. Potrzebują determinacji, silnej woli. Ale chyba najbardziej potrzebują czasu. Nie da się przeskoczyć pewnych etapów, urodzić się mądrym, doświadczonym i  wiedzącym co dobre. z resztą, to co dobre dla mnie, nie oznacza dobrego dla innych. Trzeba szukać własnej ścieżki.



     Jestem chomikiem, powtarzam Wam to cały czas. Do tego sentymentalnym chomikiem, co jest kombinacją karkołomną, oznaczającą masę niepotrzebnych rzeczy przechowywanych w domu. Więc takie perełki jak sweter podarowany mi 13 lat temu na pierwsza wspólną Gwiazdkę przez M, plastikowe kolczyki z liceum, kupione na wycieczce szkolnej w podstawówce pamiątki. Wszystko to i wiele, wiele innych niepotrzebnych rzeczy gromadziłam przez lata w domu rodzinnym, by potem przenieść je wszystkie do nowego domu zakładanego z M. Niezagospodarowane pokoje, pomieszczenie, które miało być garderobą, każda szafka, szafeczka, szuflada pełna była drobiazgów. Chaos. Mało tego. Gdy zaczęłam urządzać dom i poczułam się "na swoim" wiecznie wszystkiego mi brakowało. Ciuchy, kosmetyki, buty, talerze, koce, poduszki, obrusy, pościele, meble. Kupowałam i gromadziłam namiętnie.

2016/01/11

Już po Świętach

          W tym roku czas świąteczny zakończył się u nas bardzo szybko. Zazwyczaj trzymam choinkę tak długo jak się da. przeciągam i odwlekam moment jej rozebrania w nieskończoność. Tym razem pożegnałam ją bez żalu. sama nie wiem dlaczego, bo oczywiście dekoracje świąteczne nadal lubię ogromnie. Jednak brakowało mi już ładu, czystości i powrotu do zwykłego rytmu powszedniego dnia.


2016/01/07

MOJA DZIEWCZYNKA

Moja mała szelma skończyła dziś osiem lat. Osiem lat. Powtarzam to sobie i nie wierzę, przecież to było dopiero wczoraj?!

Macierzyństwo to jest przygoda. Ale nie bajka Kochani, nie bajka. To jazda bez trzymanki! Prawdziwy rollercoaster dla najwytrwalszych, co gorsza, bez przygotowania i jazdy próbnej. 



Moja córa to silny charakter. Fundujemy sobie fochy, łzy, krzyki i tupanie nogą. Forsujemy swoje zdanie. Do niej zawsze musi należeć to ostatnie. Okiełznanie jej wybuchowego temperamentu graniczy czasem z cudem, a ja wtedy zadaję sobie pytanie, co będzie dalej? Czy poradzę sobie z jej wychowaniem za rok, za pięć lat, za dziesięć?
Czu uda mi się nauczyć jej tego co ważne, ustrzec przed błędami, ochronić przed niebezpieczeństwami?

2016/01/02

DYSTANS czyli HASŁO NA 2016


Potrzebuję dystansu. 

Ostatnie dni poświęciłam na analizę swoich potrzeb. 
Serio. 
Nie robiłam tego nigdy wcześniej, ale ostatnio przeczytane książki i artykuły, oraz czas wolny, którego nie mam za wiele zazwyczaj, pozwoliły mi spojrzeć na siebie z boku. 
Ja, niegdyś oaza spokoju, raczej introwertyk i flegmatyk (ciocie zawsze powtarzają, że Ania to taka spokojna, poukładana), stałam się cholerykiem. W złym tego słowa znaczeniu. Troszkę zapomniałam tez o co chodzi w byciu szczęśliwym. Ale to nie czas i miejsce na moją dogłębną psychoanalizę. Do sedna.
Jakie były moje wnioski?


Potrzebuję dystansu. Do siebie, do pracy, do tego co muszę i powinnam.
Potrzebuję ładu, żeby ogarnąć chaos, który sama spowodowałam.
Potrzebuję spokoju, bo zjada mnie stres, co bardzo odczuwam psychicznie i niestety fizycznie. 
Potrzebuję granic i muszę nauczyć je je sobie wyznaczać, bo chcę za szybko, za dużo, za intensywnie poświęcając na to całą swoją energię i czas
Potrzebuję konsekwencji by doprowadzać do końca rozpoczęte projekty 



Uczucia powinności i obowiązku, gdy jest się ambitnym perfekcjonistą, potrafią drążyć w Tobie dziurę wielkości krateru. Nie są motywujące. Są deprymujące, miażdżące i dołujące. Czy to oznacza, że nie powinnam ich czuć?
Oczywiście, że nie! Jestem dorosła, mam obowiązki domowe i mam zobowiązania zawodowe, chcę poświęcić czas rodzinie i znaleźć czas dla siebie.
Potrzebuję więc dystansu. Do tego co czuję w tej chwili, do ogromu emocji (dobrych i złych), którymi się kieruję, czasem bez zastanowienia, impulsywnie. 

Nie pytajcie mnie jak to zrobić i czy zadziała. Nic nie wiem. Będę próbować różnych dróg, metod, aż znajdę tę właściwą dla mnie. I to jest dla mnie zadanie na ten rok. Nie mam noworocznych postanowień, czy listy wyznaczonych celów do "odhaczenia".  Nie tym razem. 

Złapać DYSTANS i utrzymać BALANS i HARMONIĘ. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka