2016/10/17

MIEJSCE DO NAUKI DLA PIERWSZOKLASISTY

Minęły pierwsze tygodnie nauki w szkole. Pod postem o tym DLACZEGO POSŁAŁAM DO SZKOŁY SZEŚCIOLATKA rozgorzała interesująca dyskusja - polecam! Tak jak się spodziewałam zdania są podzielone.
Mój dzielny sześciolatek codziennie wędruje do szkoły z wielkim plecakiem, aklimatyzuje się na świetlicy i biega na szkolnym boisku. Bilans na dziś - guz i plaster na czole, cztery wizyty u szkolnej pielęgniarki, dwie uwagi słowne, mnóstwo nowych kolegów w klasie i na świetlicy, widoki na pierwszą dziewczynę i uśmiech na buźce gdy odbieram go popołudniu ze szkoły. Ufff, chyba całkiem niezły początek!


Teraz najtrudniejsze.  ZADANIA DOMOWE.


To zdecydowanie nowość dla Antka. I największe wyzwanie dla nas - rodziców. Stworzenie nawyku odrabiania lekcji u malucha wymaga sporej cierpliwości i konsekwencji. Nie tylko z jego strony. Moim pierwszym krokiem było urządzenie mu kącika do nauki, który będzie mu się podobał i zachęci go do pracy.



Każdy, kto urządza pokój dziecka na poddaszu boryka się z problemem braku prostych ścian, przy których można postawić biurko i zawiesić półki. Przeczytałam mnóstwo poradników na temat urządzania kąta do pracy dla malucha. Schemat jest jeden, powielany w każdym. I nagle powstaje problem, bo okazuje się, że aby spełnić te wymagania powinniśmy zbudować nowy dom. Przy czym - nasze maluchy mają własne pokoje z dość dużym metrażem, a i tak zastosowanie się do wszystkich wytycznych jest niemal niemożliwe.
Dlatego postanowiłam kierować się własnym wyczuciem i intuicją. I znajomością własnego dziecka. Jak zwykle.


Zamysł pokoju Antka zmieniał się odkąd w nim zamieszkał (TAK BYŁO) i ostatecznie głos decydujący miał sam właściciel. A właściciel wybrał kolor zielony. Jest trochę vintage, elementy loftowe, chłopięce. ciepła barwa starego drewna i kojące szarości. dla ożywienia wybrana przez Antka soczysta ciemna zieleń. Taka kojarząca się z soczystą trawą, lasem i naturą. I kropla żółtego - którego nie może zabraknąć w pokoju fana klocków LEGO.
Urządzając miejsce do pracy starałam się by było proste i utrzymane w tym stylu.


 Po pierwsze - biurko. 


Biurko Antka stoi w jego pokoju od dwóch lat i już zdążył się z nim oswoić,choć przyznam szczerze - najwięcej czasu nadal spędza przy stole w jadalni. Stare kreślarskie biurko kupione w komisie odnowiłam o pomalowałam na szaro. Blat zawoskowałam na kolor dębu. 
Biurko stanęło pod jedyną prostą ścianą w pokoju (nie licząc tej zajmowanej przez łóżko), na tyle szeroką by pomieścić spokojnie biurko i półki na masę książek. Jego ogromna zaletą jest to, że "rośnie" razem z dzieckiem i rozłożone do końca może nawet służyć do pracy na stojąco. Blat jest regulowany i można nachylać go pod różnym kątem. Choć na tym etapie jest złożony na płasko to w każdej chwili - po przestawieniu lampki i przybornika na zieloną szafkę - możemy nachylić je pod wybranym kątem, np. zalecanych 30° do czytania czy 15° do pisania. 
No i jest takie cudne, vintage - nie mogłabym nie wspomnieć i o tym, znacie mnie, prawda? Bardzo je lubimy. Proste, funkcjonalne i ładne - czego chcieć więcej od tego mebla?



Krzesło. 


Szkolne. Stare. przez jakiś czas służyło mi w biurze, a teraz po małym liftingu znalazło się w pokoju Antka. Jest jednak jeszcze zbyt wysokie, dlatego trwają intensywne poszukiwania krzesełka stokke tripp-trapp, które świetnie sprawdza się przy biurku Matyldy. Cena nowego jest dla mnie zaporowa, więc mam nadzieję znaleźć takie do odświeżenia na olx. Tymczasem na warsztacie tworzy się już podnóżek do tymczasowego krzesła - taki z piękną historią,o której napiszę Wam następnym razem.


Lampka na biurku. 


Najważniejsza, bo chcąc nie chcąc większość lekcji odrabiana jest popołudniami, a okres jesienno-zimowy zbliża się wielkimi krokami i niebawem światła dziennego zacznie nam po prostu brakować. Taki towar deficytowy niestety w roku szkolnym.
Z miejsca moje serce podbiła lampka ERIC od firmy SPOTLIGHT. Chromowane błyszczące elementy, szary klosz i ramiona starannie imitujące drewno. Za wygląd - piątka! Kwestią priorytetową była możliwość regulacji kąta nachylenia - nie tylko klosza, ale też ramion - i tutaj też lampka zdała egzamin na pięć.


Początkowo stanęła po prawej stronie biurka, jednak - jak większość z Was pewnie słusznie zauważy, dla dziecka piszącego prawą ręką źródło światła powinno padać ze strony lewej. Tak, by pisząc nie zasłaniał sobie kartki. Szybko więc nastąpiła zmiana miejsca. Tutaj nie starałam się być mądrzejsza od naukowców i specjalistów.
Poczytałam też trochę o doborze oświetlenia i jakie było moje zdumienie, kiedy odkryłam, że ciepłe światło LED jednak nie jest najlepszym wyborem! Podobno działa odprężająco i rozleniwia młodego ucznia usypiając jego czujność i zaburzając koncentrację. Chwilowo byłam w kropce, ponieważ szczerze nie lubię zimnego białego światła LED nad biurkiem, które sprawia, że czuję się jak w szpitalu lub na przesłuchaniu. Z drugiej strony - mój roztrzepany Antek i bez ciepłego światła ma problemy ze skupianiem się nad czymś poza zdobywaniem kolejnego poziomu w Avengers. PAT!



Okazało się - po wizycie w sklepie z bardzo miłym i cierpliwym sprzedawcą, że istnieje trzeci rodzaj żarówek LED, które emitują światło białe NEUTRALNE. Nie wiem jak Wy, ale ja byłam zaskoczona. Tyle lat żyłam w niewiedzy, o ja nieszczęsna! Teraz wybór był prosty i musze przyznać, że światło lampki jest naprawdę przyjemne dla oka.


 Organizer na biurko. 


Oj z tym JA miałam problem. Wymyślałam, cudowałam, projektowałam i ciągle coś było nie tak. Z małe, za duże, za nowoczesne, niefunkcjonalne. Aż przy okazji porządków w warsztacie odnalazła się stara skrzynka kupiona za grosze na targu staroci. BINGO! Po oczyszczeniu z brązowej farby ukazało się piękne sfatygowane stare drewno, a przegródki i otwory pozwalają utrzymać względny porządek wśród kredek i akcesoriów szkolnych.



Szafka na książki, zeszyty i prace plastyczne.


IKEA. HELMER. Z miejsca zakochałam się w komodzie w pięknym odcieniu zieleni. spełniała wszystkie nasze wymagania - sześć pojemnych szuflad mieszczących swobodnie szkolne książki, kółka, które sprawiają, że jest mobilna. Wysokość i niewielkie gabaryty. Nie wahałam się.


Tak powstał niezbędny zestaw do nauki w domu dla mojego pierwszoklasisty.

Nie byłabym sobą, gdyby nie pojawiły się drobne dekoracje. Girlanda z zielonych literek nad biurkiem (chcecie DIY?) i duża drewniana litera A obok biurka (tylko do zdjęć pojawiła się na blacie).  Zawsze przewija się gdzieś ludzik Lego czy samochodzik. To takie elementy, które nadają temu kącikowi indywidualnego charakteru. 




Tymczasem obmyślam jeszcze jak ma wyglądać półka nad biurkiem oraz plan lekcji, który zawiesimy tak, by Antek miał go przed oczami. Staram się wykształcić w nim nawyk pakowania się do szkoły wieczorem, tak by oszczędzić nam porannego zamieszania i nerwów. Może stworzę coś ciekawego, a wtedy na pewno podzielę się tym z Wami!

Mm nadzieję, że Antkowy kącik małego ucznia podoba się Wam równie mocno jak samemu właścicielowi i że będziecie śledzić nasze szkolne relacje i dalsze metamorfozy.


Post powstał we współpracy z firmą SPOTLIGHT

widoczne na zdjęciach:
biurko kreślarskie - surowe do kupienia TUTAJ
krzesło szkolne - targ staroci
lampka biurkowa - Eric od SPOTLIGHT
półki na książki - IKEA Mosslanda
przybornik na biurko - targ staroci
szafka na książki - IKEA Helmer
skrzynia na książki - targ staroci
litera A - AnyTHING na zamówienie
girlanda papierowa Adventures Await – projekt DIY

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka