JAK STWORZYĆ PRZYTULNY TARAS

by - lipca 14, 2016

Tak często jak wstawiam na facebook lub instagram zdjęcia z mojego ogrodu tak często bombardujecie mnie pytaniami o taras i prośbami o instrukcje i porady.
Dziś zebrałam najczęściej zadawane pytania i postaram się na nie odpowiedzieć na tyle, na ile potrafię oczywiście :)


Opowiem Wam - także obrazami - jak stworzyć przytulny taras - od projektu przez wykonanie po etap końcowy i dekorowanie. 





Nasz taras powstawał i nadal powstaje etapami. Raz, że nie lubimy się spieszyć i wszystkie decyzje musimy przemyśleć, a pomysły muszą nabrać mocy ustawowej. Czasami trwa to parę dni, czasami lat :) Dwa, nawet robiąc większość prac samodzielnie nie unikniemy kosztów. A te potrafią zaskoczyć!


Kiedy się wprowadzaliśmy dziesięć lat temu (sic!) taras był niezadaszony. Cały gruz budowlany został wysypany pod salonowymi drzwiami i zalany betonem. Hektolitrami betonu! Na beton położono kafle. Kafle nie omieszkały odpadać po każdym sezonie zimowym. Sporą winę za to ponosił pewnie fakt, że tarasowy spadek - i owszem - został zrobiony, ale niestety w stronę drzwi :( W deszczowe dni mieliśmy więc darmowe jeziorko tuż z progiem. Latem za to było jeszcze weselej. Bo za każdym razem gdy w upalny dzień wychodziłam na zewnątrz to odprawiałam dzikie tańce. Bynajmniej nie z radości. Nagrzane kafle potrafiły porządnie poparzyć stopy! To nie był taras, a patelnia. Dlatego nie korzystaliśmy z niego wcale przez kilka pierwszych lat.


Zmiany pojawiły się wraz z nadejściem mojej dojrzałości psychicznej i fizycznej do posiadania ogrodu. Ucząc się dobierać roślinność i projektując rabaty stworzyłam też projekt naszego wymarzonego tarasu. I tu zaczynają się odpowiedzi na Wasze pytania.

Skąd projekt?


Projekt zrobiliśmy sami. Powstał początkowo na papierze, potem w programie graficznym 3D SketchUp. Liczyliśmy, rysowaliśmy tak długo aż doszliśmy do konsensusu. Wiedzieliśmy już na tym etapie, że wybierzemy drewno. Inspiracje czerpałam z Pinterestu i gazet ogrodniczych, które w tamtym czasie kupowałam namiętnie i hurtowo. Bazą był oczywiście pierwotny kształt tarasu, który lekko zmodyfikowaliśmy upraszczając i lekko powiększając bryłę. W tej chwili taras ma wymiary około 3,8 x 6,5 m.



Z jakiego drewna jest zabudowa?


Nasza konstrukcja dachowa powstała z drewna sosnowego. Nie zastanawialiśmy się nad tym zbyt długo. Sosnowe kantówki były korzystne cenowo, a materiał wyliczył, przyciął, przygotował i skręcił mój mąż (z pomocą pracownika). Całość pomalowaliśmy kilkukrotnie lakierobejcą w kolorze orzech włoski. Ponieważ kupiliśmy drewno świeże i żywiczne to teraz, po kilku latach nawet, nadal wyciekają z belek soki. To zdecydowany minus. Ale zaschniętą żywicę można wyskrobać w chłodniejsze dni.
Grube sosnowe kantówki 12 x 12 cm podtrzymujące dach są przytwierdzone do ściany tarasowej i od frontu przed betonowym tarasem (na zabetonowanych w ziemi kotwach stalowych). Są połączone takimi samymi belkami 12x12. Do belek, z zachowaniem spadku, przykręconych jest dziesięć kantówek 6 x 12 cm. Na nich przymocowany jest od góry nasz dach.


Czym jest kryty dach?


Oboje zakochaliśmy się w śródziemnomorskich patiach, na których królowały zwijane płachty materiału, tzw. pergotenda. Wycena włoskiego importera (kilkadziesiąt tysięcy za mechanizmy zwijające) skutecznie ostudziła nasze żądze i postanowiliśmy wykonać zadaszenie samodzielnie. Od strony praktycznej - dach pokryty jest arkuszami poliwęglanu komorowego. Chroni przed słońcem, chroni przed deszczem. Uprzedzając kolejne pytania - nie, nie mamy tu teraz sauny. Poliwęglan komorowy ne nagrzewa się tak mocno i nie tworzy efektu szklarni. Dziś wybrałabym chyba wersję dymioną, która jeszcze bardziej zacieniłaby sam taras, ale z samego wyboru poliwęglanu komorowego jestem bardzo zadowolona. I ten odgłos gdy deszcz bębni nad głową, gdy ja siedzę sobie w kocu i popijam herbatę - uwielbiam.


Jakie deski podłogowe?


Tu też się nie wahaliśmy. Postawiliśmy na drewno egzotyczne - bangkirai. Nie jest trudne w utrzymaniu, raz do roku, na początku sezonu, mąż czyści deski myjką ciśnieniową i impregnuje je dwoma warstwami oleju. Był to zdecydowanie największy koszt budowy całego tarasu, ale po kilku latach użytkowania wiem, że było warto. Taras jest kryty, więc deski nie są bezpośrednio wystawione na warunki atmosferyczne, ale oczywiście w miejscach gdzie zacina deszcz czy świeci ostre słońce deski są bardziej wypłowiałe niż pod samym dachem. Nam to jednak nie przeszkadza :)


Skąd są zasłony i materiał pod dachem?


Przez kilka pierwszych sezonów pod dachem nie było niczego, natomiast w roli zasłon wieszałam zwykłe cieniutkie woale LILL z IKEA. Niestety - choć wyglądały pięknie i eterycznie - nie były praktyczne. Wiatr ciągle je rozwiewał, a bliskie sąsiedztwo krzaków róż sprawiało, że już w połowie sezonu były w strzępach.
W tym roku postawiłam także na IKEĘ, ale w wersji cięższej i bawełnianej - zasłony LENDA w kolorze beżowym. Idealne!
I zgrały się kolorystycznie z materiałem dachowym, który miał premierę w ubiegłym sezonie. Wielka bela surowej bawełny o grubym splocie - kupionej na allegro za 7 zł/mb - przeleżała w garderobie trzy lata. Wreszcie wymierzyliśmy belki i pożądane głębokości "fal" i zaniosłam materiał do znajomej dobrej krawcowej. Pani Bożenka uporała się z tymi gabarytami w kilka dni i dach był gotowy.


Jak jest mocowane bawełniane zadaszenie?


Nasz materiałowy dach to pięć płacht, a każda z nich składa się z trzech części. Pomiędzy częściami - falami - wszyte są tunele, przez które przechodzą stalowe linki. W co drugiej belce poprzecznej wkręcone jest oczko, przez które przechodzi linka, a na jednej z belek skrajnych zamontowany jest napinacz do linki. Czyli wygląda to tak:

oczko w belce - tunel materiałowy - oczko - tunel - oczko - tunel - oczko - tunel - oczko - tunel - napinacz linki na belce skrajnej




Jaki sprawić, by taras był przytulny?



Przede wszystkim postawmy na ciepłe dodatki, kwiaty. Zdecydujmy się na konkretny styl - romantyczny, śródziemnomorski, skandynawski, nowoczesny - i trzymajmy się wybranej konwencji, by całość była spójna.


Jak wygląda to u nas?

Wybrałam barwy ziemi, zgaszone kolory. Dominuje brąz, beże, szarości i kropla bieli i czerni. Jest spokojnie, przytulnie. Idealnie by odpocząć. Zimną białą ścianę zakryliśmy płytkami Stegu imitującymi cegłę w odcieniach beżu i szarości. Od razu zrobiło się przyjemniej.


  • DREWNO

Już samo drewno niesamowicie ociepla klimat tarasu. Postawiłam na drewniane meble tarasowe. Stół kupiliśmy surowy na wyprzedaży w selgrosie. Oczyściłam go i pomalowałam nogi na szaro, a deski na blacie wykończyłam tą samą orzechową lakierobejcą co konstrukcja dachowa. Metalowe krzesła też wymieniliśmy na drewniane.




  • TKANINY

Surowa niebarwiona bawełna o grubym splocie jako dach i zasłony. Szaro-beżowe poduchy ogrodowe, które szyłam kilka lat temu już wyblakły, czeka mnie więc szycie lub kupno kolejnych. Na stół kładę surową bawełnę, szary obrus, len, jutę.

  • OŚWIETLENIE

Bardzo ważne jeśli chcemy nadać przytulności. Montując konstrukcję zadaszenia M pociągnął elektrykę na frontowe słupy i zamontowaliśmy tam tradycyjne lampy. Wybrałam ciemnoszare w kształcie latarenek z lubianych przeze mnie ogrodów japońskich i żarówki LED z ciepłym światłem. Do tego lampiony IKEA zasilane energią słoneczną - one naprawdę stwarzają niesamowity klimat. Na ścianie tarasowej zawieszony jest też czarny ogrodowy sznur lampek, a na podłodze i stole ustawiam lampiony i świeczniki. 



  • KWIATY


Mogę śmiało powiedzieć, że taras bez kwiatów wydaje się pusty. Przede wszystkim pod tarasem posadziłam formowane w kulki iglaki i róże - odmianę aspirin. I powiem Wam jedno - to był strzał w dziesiątkę! Przez cztery lata moje białe aspirynki rozrosły się do niebotycznych rozmiarów i teraz obsypują nas kwiatami, zwieszają się na taras, pachną. Przez kilka ostatnich lat testowałam różne rozwiązania jeśli chodzi o kwiaty w donicach. Od kolorowych, przez białe pelargonie, petunie, surfinie, dzwonki i lobelie. Żadne nie wytrzymywały południowego słońca, a przede wszystkim mojego zapominalstwa w kwestii podlewania. A po długiej naszej nieobecności urlopowej po prostu usychały.
Dlatego teraz gdy róże są już ogromne to dodaję tylko zielone liściaste akcenty w starych poszarzałych skrzyniach i wiklinowych koszach. Uwielbiam koleusy z ich przeróżnie wybarwionymi ozdobnymi liśćmi - od soczyście limonkowych po różowe i purpurowe. Do tego czerwone żurawki i świeże zioła i dekoracja gotowa. Skrzynie ustawiam na skrajach tarasu tak, by podlewały je za mnie deszcze i ogrodowe zraszacze :)




Mam nadzieję, że przebrnęliście szczęśliwie do samego końca i że wszyscy, którzy prosili o ten post są ukontentowani (jak ja lubię to słowo!). Teraz biegnijcie i urządzajcie swoje ogródki, tarasy, dachy i balkony. My też nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, bo czeka nas kilka kolejnych zmian tarasowych, ale o nich - mam nadzieję - napisze jeszcze w tym roku :)

                                                                                           


You May Also Like

0 comments

ETYKIETY