PROJEKT DOM - DIY - TOALETKA W SYPIALNI

by - kwietnia 16, 2016

   

  Są takie meble, które za mną "chodzą". Raz wpadną w oko i potem widzę je na każdym kroku. Tak było z moją toaletką. Brakowało mi w sypialni miejsca, gdzie mogłabym odłożyć moje świecidełka, postawić perfumy, znaleźć miejsca dla wiecznie gubiących się zegarków.  Wymarzyłam sobie, że będzie to mebelek retro. Że zastawię go kwiatami. Znalazłam zdjęcia z takim meblem, który spodobał mi się najbardziej. Z dwiema szufladkami, niewielki, dębowy. Bardzo popularny w latach 60-tych.


     No właśnie. Bardzo popularny, a przez pół roku nie mogłam znaleźć go NIGDZIE! Zawodziło allegro, olx, targi staroci. Nie było jej tam wcale, albo pojawiała się w zaporowej jak dla mnie cenie. Aż wreszcie znalazłam. W Rzeszowie! Trochę drogo, ale w dobrym stanie. Umówiłam się ze sprzedającym na transport, zabierałam się do zamawiania kuriera. I jadąc sobie po córę do szkoły zobaczyłam JĄ wystawioną przy bloku. Matko, w jakim opłakanym stanie. Przejechałam raz, drugi.Wiedziałam, że nie zmieści mi się do auta gdy wiozę w nim dzieci na tylnym siedzeniu. Pojechałam do domu. Ale nie wytrzymałam i wróciłam po pół godzinie. Czekała na mnie. Moja biała biedna dama. Na zewnątrz opanowana, wewnątrz miałam ochotę fikać koziołki. Przecież ona musiała czekać tu właśnie na mnie. Tu nie ma miejsca na przypadek!

     Kiedy zobaczyłam ją wreszcie w całej okazałości euforia lekko przygasła. Była bardzo zniszczona, naprawdę bardzo. Sami możecie to dojrzeć na zdjęciach. Nawet nie miałam czasu zrobić ich porządnie tak pilno było mi do pracy. A pracy była masa. I skłamię, jeśli powiem, że była łatwa lekka i przyjemna. Po zdrapaniu potrójnej warstwy farby olejnej (śmierdziałam nią po opalaniu chyba dobę) moim oczom ukazały się ubytki, zadrapania, wielka wypalona dziura w blacie (sic!). No i zostałam postawiona przed faktem, że i owszem - jest to szafka dębowa. Ale fornirowana. Pod cienkim fornirem wyzierała sklejka, która wewnątrz mebla zmurszała, nogi sosnowe, u dołu mocno odrapana z forniru. Chciałam się poddać. Serio. A rzadko mi się to zdarza. Postanowiłam zrobić tyle ile się da. Zrezygnowałam z prób wymiany forniru, bo wiedziałam, że zabierze mi to zbyt dużo czasu (jeszcze nigdy tego nie robiłam). Co ma być to będzie.



     Było więc skrobanie, szlifowanie, klejenie, wymiana zniszczonych desek wewnątrz, szpachlowanie, ponowne szlifowanie, bejcowanie i woskowanie. Długo szukałam odpowiednich gałek, aż wreszcie zrobiłam je sobie sama oklejając miedzianymi płatkami uchwyty, które od paru lat leżały w szufladzie. Dno szuflad zasłoniłam okleiną z wzorem marmuru (którą mam też w szufladach sypialnianej szafy). Efekty widzicie na zdjęciach. Ten kąt sypialni lubię teraz bardzo. I mam tę swoją wymarzoną miejską dżunglę!

      Wybaczcie, ale w tej chwili zasypię Was zdjęciowym spamem.








Jak Wam się podoba moja nowa - stara toaletka? Chcielibyście zobaczyć jak odnowić mebel krok po kroku przy następnej metamorfozie, czy może wystarczy już takich tutoriali w sieci? Koniecznie dajcie znać!






 






You May Also Like

27 comments

ETYKIETY