# POPIERAM DZIEWUCHY

by - kwietnia 11, 2016

Nie, nie popieram aborcji. To zawsze jest ostateczność.
Jeszcze bardziej nie popieram zaglądania pod spódnicę mnie, mojej córce, siostrze czy siostrzenicom przez polityków i Kościół. Mierzi mnie okrutnie cała afera wokół planowanej ustawy antyaborcyjnej. Wykrzykiwanie o morderstwach dzieci nienarodzonych. Zmuszanie kobiet do utraty zdrowia i życia, do rodzenia dzieci pochodzących z gwałtu, do patrzenia na niewyobrażalne męki nowo narodzonego dziecka, które nie ma szans na przeżycie i cierpi. A z nim cierpią jego bliscy. O tym mówią, krzyczą teraz wszyscy.


Ale pomyślcie, co będzie następne? Jaki będzie następny krok?
Koniec z InVitro? - to zaboli bardzo, skrzywdzi i przekreśli marzenia wielu dobrych ludzi. Nie, nie musiałam korzystać z takich metod, ale wiem i rozumiem jak bardzo można pragnąć dziecka. Niewyobrażalny rozwój techniki, medycyny, który pomaga ludziom na doświadczenie największego cudu jakim jest nowe życie. Na nic. Wracamy do średniowiecza.
Zakazanie antykoncepcji? Kalendarzyk małżeński jako jedyna dopuszczalna metoda?
Zero uświadamiania młodzieży, rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach?
Księża będą nas uczyć jak płodzić i wychowywać dzieci?

Gdzie podziewa się władza gdy chore dzieci trzeba leczyć, zapewnić im opiekę już do końca życia? Gdzie podziewają się gdy trzeba pomóc zgwałconym kobietom? Mam wrażenie, że dla polityków i owszem - człowiek jest już człowiekiem gdy ma formę zygoty, tuż po poczęciu, ale tylko do momentu gdy się urodzi. Potem znika, staje się transparentny wraz ze swoimi problemami, chorobami, ułomnościami. My umywamy ręce! Ochroniliśmy od morderstwa, dalej radźcie sobie sami!

Dlaczego pozwalamy obcym ludziom ingerować w najintymniejsze zakamarki naszego JA? Dlaczego chcemy karać więzieniem matki, które już nałożyły na siebie tak wielkie brzemię? 
Wystarczającą karą jest podjęcie decyzji. Każdej. Wzięcie za nią odpowiedzialności we własnej głowie i sumieniu. Życie z tym. Pogodzenie się z cierpieniem fizycznym i psychicznym. Swoim. Dziecka. Rodziny.

Nie zatrzymacie tego! Kobiety będą podejmować te decyzje, będą w fatalnych warunkach poddawać się zabiegom "przywracania okresu" czy "regulowania miesiączki". Będą cierpieć, a do cierpień dołączy strach. Wesprą aborcyjne podziemie i gospodarki sąsiednich krajów. Będą uciekać, chować się. Sięgną po metody sprzed lat, gorące kąpiele, niebezpieczne zioła, tabletki poronne kupione nielegalnie w sieci. Będą się okaleczać i umierać.
I to wszystko w cywilizowanym kraju. w środku Europy. Na oczach wszystkich.

Pisałam Wam kiedyś, że boję się fanatyzmu. Tu też go dostrzegam. Czym różnimy się więc od tak nielubianych ostatnio Muzułmanów? Oni też kamienują kobiety. Oni też odbierają im podstawowe prawa zasłaniając się wiarą. Oni też pozwalają by ich religia regulowała każdą sferę życia. Co jest innego w tych fanatykach na naszych ulicach?

Nie, nie mam nic przeciwko Kościołowi, jako religii. Jestem wierząca. I praktykująca. Ale "mój Bóg" dał mi wolna wolę. I nałożył odpowiedzialność za swoje czyny. Moralną. I tylko moralną. I tylko przed Nim. 
Niedawno przeczytałam zdanie, które bardzo utkwiło mi w pamięci i wciąż wracam do niego myślami.

"Ostatnio w Polsce Bóg jest wszędzie tylko nie w Kościele. Tam tylko wisi ukrzyżowany". 

Wycieramy sobie tym Bogiem gęby. Na Wielkanocnej mszy dla dzieci wysłuchujemy o mordowaniu, aborcji i polityce. Mieszamy Go do brudnej polityki. Do prywatnych interesów grzejących stołki sfrustrowanych pseudopolityków. Błogosławimy (sic!) i wielbimy ludzi malutkich, próżnych, zadufanych w sobie, których prawdziwym bogiem jest tylko władza. Plujemy wstrętnym jadem twierdząc, że robimy to w Jego imieniu. NAPRAWDĘ??????? Aż tak potraficie zinterpretować wiarę opartą na miłości? Gratuluję!


Nie wyjdę na ulicę z wieszakiem i transparentem. Nie wyjdę ostentacyjnie ze mszy podczas czytania (choć wierzcie mam - nie raz miałam ochotę, już dużo wcześniej). Będę walczyć słowem. Tyle umiem i tyle mogę. Nie będę wyzywać, pluć i krzyczeć. Nie mój poziom. Nie moja bajka. Ale głośno mówię dzisiaj swoje zdanie i uszanujcie je 

Moja macica, moja wiara, moje sumienie i mój wybór!


You May Also Like

10 comments

ETYKIETY