PROJEKT DOM - NOWE DOMOWE BIURO W JEDEN DZIEŃ

by - kwietnia 04, 2016

Moje domowe biuro przeszło już dużą metamorfozę trzy lata temu (zobaczycie ją TU). Ja przeszłam metamorfozę przez te trzy lata. Mój Pinterest pęka w szwach od biurowych inspiracji (mam tam nawet zakładkę "work space"). Jest jeden wspólny mianownik. Do pracy potrzebuję...porządku.


Na nic się zdała masa ozdób, które ładnie wyglądały na zdjęciach. Nie sprawdziła się dobrze tablica magnetyczna. Przypięcie sztywniejszej kartki czy kilku kartek było niemożliwe. Cały czas coś spadało, coś się gubiło. Kolorowe magnesy same w sobie były za ciężkie i osuwały się po ścianie nawet pod własnym ciężarem. Zaczęłam więc wszystko przyklejać taśmami washi. Kolorowymi. Bez ładu i składu.
Część z farbą tablicową też nie zdała egzaminu. Po pierwsze - moje biurko ma ponad 70 cm głębokości. Napisanie czegoś kredą wychylając się przez biurko było naprawdę niewygodne. Kreda cały czas się gubiła (tu przysłużyły się moje maluchy)  i NIGDY nie była na miejscu gdy chciałam szybko zapisać coś ważnego. W efekcie wszystko pisałam na kartkach, karteczkach i karteluszkach, które fruwały po całym biurku.





Choć piękne na inspiracjach - farba magnetyczna i tablicowa - w praktyce okazały się po prostu nieprzydatne w moim biurze. Ostatnimi czasy moje miejsce pracy to był jeden wielki bałagan. Traciłam czas na szukanie długopisów poutykanych w kubkach i puszkach, wiecznie nieobecnej taśmy klejącej. Pieczątki i koperty stały na najwyższej półce i za każdym razem pakując produkty połowę czasu musiałam przeznaczyć na kompletowanie potrzebnych rzeczy. Świeczniki, obrazki, gwiazdki, zegarki. Wszystko piękne. I wszystko przeszkadzało w pracy. Ładnie. I niepraktycznie.

Tak się nie dało pracować!



Widmo remontu - takiego z prawdziwego zdarzenia - wisi nade mną od kilku miesięcy. Ale chciałabym do tego czasu "wyprowadzić" brudne prace poza dom. W biurze nadal mam stanowisko do malowania, lakierowania i pakowania zamówień. Wszystko wymaga czasu i planu. Plan trzeba przemyśleć, ułożyć, rozpisać. Zrobić projekt pomieszczenia. Ale jak to zrobić w takim chaosie?



Nie wytrzymałam. W piątek wieczorem, po kolejnym dniu ogarniania bałaganu zamiast skupienia się na papierkowej biurowej pracy, miałam już gotowy plan działania. Rano uprzątnęłam rzeczy, odstawiłam biurko, wyczyściłam półki. Ściany wokół biurka okleiłam i zabrałam się za malowanie. Na biało. Bez kombinowania i upiększania. Tym razem postawiłam na praktyczność.


W sobotę popołudniu ściany były już gotowe (jak zwykle egzamin zdała farba Fluggera). W markecie budowlanym docięłam sklejkę 6 mm do żądanego rozmiaru 40 x 150 cm. W domu ją przeszlifowałam i odpyliłam, a potem razem z mężem zamocowaliśmy ją na ścianie nad biurkiem. To moja tablica do zapisków i notatek. Najważniejsze są tablice z klipsem. Ponownie ozdobiłam te kupione w Empiku okleiną - tak jak w tym poście z szybkim DIY.  Tym razem wybrałam okleinę z wzorem marmuru. Drobny ukłon w stronę wnętrzarskich trendów :) 




Na tych tablicach umieszczam wszystkie zamówienia ze sklepu AnyTHING wraz z terminami wpłat i realizacji. Bez nich przepadłabym z kretesem. Z resztą podobnie jak zamówienia. To jest miejsce na paragony do zamówień, ściągę z kasy fiskalnej. Na półeczce w jednym z rogów umieściłam rzeczy, z których korzystam na co dzień - ołówki, skórzane paski do wykańczania prac. Na najniższych półkach i blacie biurka nie ma już miejsca na ozdoby. Tu jest wszystko to, czego potrzebuję do bieżącej pracy. Planuję jeszcze zrobienie półeczki-podstawki pod drukarkę z miejscem na dokumenty i faktury. Na górnych - nieużywanych - półkach pozwoliłam sobie na wyeksponowanie moich prac i kwiatów. Och tak, kwiatów będzie tu przybywać! Przede wszystkim zastawię nimi parapet obok, by nie kusiło mnie ustawianie tam znów tony papierów, farb i lakierów. Jest plan!
Ale dziś nie pokażę Wam jeszcze okna i drugiego stanowiska pracy (tej "brudnej"). Potrzebuję jeszcze trochę czasu na okiełznanie tej artystycznej części.




Jakie wnioski płyną z tej mojej małej biurowej rewolucji?
Żeby pracować wydajnie muszę mieć porządek. Bez tracenia czasu na szukanie potrzebnych rzeczy, bez zasypywania biurka papierami (mają swoje miejsce już!). Kiedy dziś rano usiadłam do pracy to aż paliła mi się w rękach. Złapałam oddech. Wiatr w żagle. Będą mi potrzebne, bo muszę wprowadzić zmiany w firmie. I potrzebuję do tego spokojnej głowy. I oddechu. I porządku.
I w ten sposób kolejny raz przekonuję się jak ważne jest to czym się otaczamy. Jaki wpływ ma wnętrze, w którym przebywamy i pracujemy - na nasze wnętrze. Na spokój w głowie. Na poukładanie myśli i skupienie uwagi na celu. 




Teraz pracuję tu z przyjemnością. I pracuję nad tym, by tej przestrzeni nie zagracić. Tak, jak nie chcę zaśmiecać swojej glowy niepotrzebnymi czynnościami. Jestem gotowa na zmiany, cokolwiek one przyniosą!

Miłego tygodnia pracy Kochani!
Może posprzątacie dziś na biurku? :)


You May Also Like

22 comments

ETYKIETY