Ta straszna NUDA! i błyskawiczne LEGO-DIY

by - lutego 22, 2016

         Za wszelką cenę próbujemy zagospodarować naszym dzieciom czas. Wymyślamy zajęcia dodatkowe, tenis, piłka, basen, karate, tańce, angielski, szkoła muzyczna. Kupujemy nowinki w sklepach z zabawkami, nowsze i lepsze (czyżby?) gry. Jak malowanie - to tylko twórczych mandal w specjalnych sketchboxach, jak projektowanie - to tylko ze specjalnym zeszytem z szablonami. Jeśli klocki, to tylko oryginalne lego z najnowszej kolekcji - chłopcy koniecznie Star Wars, dziewczynki Lego Friends. Wszystko podane na tacy. Gotowe do użycia. Odtwórcze. 



          Efektem są sterty zabawek użytych kilka razy. I nuda. Nudzące się dziecko dzisiaj - to katastrofa. Rysa na szkle i skaza na honorze każdego szanującego się rodzica. Niechybne są wyrzuty sumienia, bo dziecię się nudzi, a my nie mamy siły z kanapy się zwlec po całym dniu obowiązków i ponudzić dla odmiany byśmy się chcieli. Z tyłu głowy myśl, że porażka, nasza oczywiście. Może za mało dajemy, może trzeba - jak na tych filmach i w poradnikach, siąść z dzieckiem i bawić się. Wyśpimy się po śmierci. ONE są najważniejsze przecież, nasz skarb, nasz cud. NIE MOŻE SIĘ NUDZIĆ! 
To bajkę włączymy, chociaż przecież nie powinniśmy, to takie niepedagogiczne jest. Albo tablet, komputer, telefon. Przecież wszystkie dzieci mają, skoro te maluchy dwuletnie jednym palcem smartfony obsługują, to przedszkolakowi zabronimy? Trzeba iść z duchem czasu. No wszystko, byle nie NUDA!



To nie jest krytyka. To chyba bardziej samokrytyka. Pułapka  p r a w i e   i d e a l n e g o  rodzica. Popełniam mnóstwo błędów chcąc stać się mamą idealną. No przyznam patrząc na "własne podwórko" - blogi w tym nie pomagają. Na jednym dzieci lepią z mamą pierożki na obiad, na innym wszyscy malują rękoma śmiejąc się jak w reklamie płatków śniadaniowych. Jak, ja się pytam? Kiedy? dlaczego ja nie umiem/nie mogę/ nie chce mi się?

I kupuję kolejne zabawki. I mam to sumienie nieczyste, że bajki znów włączyłam. Że na tablecie miało być 20 minut, a już godzina jest. A i tak co rusz słyszę - NUUUDA!

            Aż w końcu cięcie. Mam dość. Pokoje toną w zabawkach przecież! Co nuda? Jak nuda? Szlaban na bajki, tablety i gadżety. Treningów jujitsu nie odpuszczamy już "bo się nie chce", nie ma! Ma się chcieć. Chcesz malować? Proszę - tam leży pudełko kredek i czyste kartki. Podoba Ci się to nowe lego z reklamy - patrz, całe pudło klocków leży - zrób sobie podobny model z tego co masz! Pewnie, zagramy w Monopoly, bo lubię. Ale za godzinę, chcę mieć trochę czasu dla siebie.


            NUDA jest dobra moi drodzy! Nuda pobudza dzieci. Sprawia, że zaczynają myśleć, kombinować, szukać zajęcia. Nie bójcie się jej i zaciśnijcie zęby na początku. Nie będzie łatwo. Przestymulowane dzieci potrzebują co rusz nowych bodźców, gotowych rozwiązań, zabawek z reklam. Usłyszycie trzaskające drzwi, parę przykrych słów. Przetrwacie fazę "mam focha" i "mama jest najgorsza na świecie". Nie raz zabierzecie podkradziony za plecami tablet czy komórkę. To nic. Melisa, relanium, Valerin - koniecznie forte, może joga? Ja próbuję wszystkiego.
          Po paru dniach zaniepokojeni ciszą zajrzycie do ich pokoju i zobaczycie bazę! Tak, bazę! Jak w waszym dzieciństwie. Taką z koców, krzeseł i stolików. Albo camper z łóżka i kocyków. Albo świetnego robota z lego, całkiem nowatorski model i hotel dla narciarzy - podobny do tego, w którym byliśmy!. Albo prawdziwą klasę - z tablicą, ławkami, zeszytami i nawet dziennikiem ocen krzywo zszytym po kryjomu mamy zszywaczem. Z najlepszych mamy kart do wizytówek rzecz jasna. Albo pokaz mody - koniecznie w mamy szpilkach i szlafroku (mamoooo, to przecież płaszcz!), na wybiegu z dywanów i dywaników i przebieralnią za parawanem z maty do ćwiczeń.
Moje dzieci jednak potrafią być kreatywne! Serio serio. I nie muszę wymyślać im zadań. Wystarczy nie przeszkadzać im się ponudzić. Podsunąć dać takie zabawki, które pozwolą pomyśleć. Nie ukrywam, od wielu miesięcy klocki lego są numerem jeden. Choć wojna o ich sprzątnięcie wieczorami trwa w najlepsze, to jednak wszyscy bardzo je lubimy. Dzieci - bo zabijają nudę, ja - bo sprawiają, że dzieci mają zajęcie i nie słyszę słowa NUDA. Choć układają głównie na podłodze to od czasu do czasu zdarzy im się skorzystać z przygotowanego stolika, który widzicie na zdjęciach z pokoju Antka. Pomysł znaleziony w sieci, zupełnie nieskomplikowany, a jedyne czego potrzebujecie do jego wykonania to 5 minut wolnego czasu i 
Ja wykorzystałam stary stolik LACK z IKEA (nowy 30 zł). Dużą używaną konstrukcyjną płytkę LEGO dokupiłam na allegro (ok. 50 zł), taśmę dwustronną w markecie budowlanym (10 zł). 
W sieci znajdziecie mnóstwo inspiracji na takie stoliki - ja domaluję jeszcze dookoła na czarnym blacie pasy ruchu i przejścia dla pieszych. Możecie wykleić płytkami cały blat stolika. Dodać pod spodem pojemniki na klocki. U nas świetnie spełniają to zadanie przeskalowane klocki - czyli pojemniki LEGO kupione jakiś czas temu na TUTAJ.


Żródło: Westwing
Potrzebujecie więcej inspiracji? To proszę :)

Źródła: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6
Czy teraz pozwolicie dzieciom na nudę?
Ja zabieram moje maluchy w piątek na warsztaty pokazowe z budowania z klocków LEGO i mam nadzieję, że będą się dobrze bawić. Odwiedzimy też wystawę LEGO w Szczecinie. Spora garść inspiracji i podpowiedzi, a potem długie godziny spędzone na zabawie klockami w domu. Nuda, jaka nuda?


                                                                                                                PODPIS

You May Also Like

13 comments

ETYKIETY