2015/03/27

wiosenne roztargnienie

Czy Wy też to czujecie? To rozedrganie, wewnętrzną radość i podekscytowanie?

Ja mam tak zawsze wiosną, kiedy na ogrodzie widzę nareszcie kwiaty, kiedy planuję świąteczne zakupy i dekoracje. I zrzucam zimowe kurtki, wybieram baleriny, kwieciste torebki, a popołudniu gonię z dziećmi na rowerze. I głowę mam w chmurach. I marzę częściej. I planuję.


I klucze gubię. I gotujące się jajka zapominam wyłączyć. I wiecznie czegoś szukam. Telefonu, kluczyków do auta, drugiej skarpetki Antka, wiertła w warsztacie. 

Demencja starcza? Bilobil trzeba łykać?
Nieee
To wiosna. Po prostu. Samo przejdzie :)




2015/03/21

WELCOME SPRING! / witaj wiosno

Witaj wiosno! 
Przywitałaś mnie dziś chmurami, ale nie gniewam się. Okna lepiej myje się bez słońca :)
Bądź ciepła, tylko o tyle proszę. Resztą zajmę się sama. Wiosenne porządki zaplanowane, ogród prosi o troskliwą rękę, szyby dźwięczą tęsknie za wodą z octem. Ruszam! Wiosna w sercu, w kalendarzu, w życiu...
Bo pięknie jest, nowe idzie, świeże, dobre. 



A porządki zaczęłam od bloga i sklepu - mam nadzieje, że nowe szaty podobają się i Wam.

Miłego PIERWSZEGO WIOSENNEGO weekendu Kochani!



2015/03/20

Saying goodbye to winter / Żegnaj zimo

Żegnam zimę. To był dla mnie szczególnie trudny okres. Co złe zostawiam za sobą, co dobre zachowam w pamięci. I na zdjęciach. Bo zima dla mnie i mojej rodziny to ferie, narty, wspólnie spędzony czas i wspólna pasja...Gdy otwierasz rano oczy i widzisz za oknem ośnieżone góry to znikają wszystkie problemy. A wierzcie mi, tym razem walczyłam z wieloma przeciwnościami losu. Jednak nawet chorowanie w takim miejscu może być przyjemne.

10-minutowy orczyk przy temperaturze -17 stopni - to jest wyzwanie!

2015/03/18

oczekiwanie

Lubię ten czas oczekiwania i przygotowań...Zupełnie inny niż przedświąteczna gorączka w grudniu. To czas spokoju, nadziei. Pierwszych wiosennych spacerów, porannego wstawania kiedy budzą mnie promienie słońca na twarzy, a przez uchylone okno słychać kosy śpiewające swoje arie. Dzień co raz dłuższy, w ogrodzie zaczyna się zielenić. Aż chce się myć okna, trzepać dywany i prać zasłony. 
Nowe idzie!
Czekam...





2015/03/15

SUNDAY-FUNDAY

Niedziela. Co tydzień wygląda podobnie. Choć czasami przełamujemy schemat, jak dziś. Tata znów kilka dni szalał na białych stokach gdzieś w Czechach, a my we trójkę spędziliśmy całkiem udany weekend. Kiedy zostaję sama z dziećmi to siłą rzeczy MUSZĘ znaleźć im zajęcie. Najlepiej cały czas, bo kiedy się nudzą przychodzą im do głowy najróżniejsze, niekoniecznie fajne pomysły. I ciężko nad nimi zapanować, oj ciężko. Nie mam  domu dwóch aniołków, jak pewnie uważa wielu z Was. Dzieci jak dzieci, nie usiedzą w miejscu, krzyczą, biegają, robią mnóstwo zamieszania. Kłócą się i przepychają. Zabierają sobie zabawki, okupują telewizor i męczą o granie na komputerze. Zwariować można. Dla zachowania równowagi dzień zaczęłam od...ucieczki :) Szybki rodzinny wypad BEZ DZIECI na pobliska giełdę staroci i znów wróciłam z łupami! Spokojnie, spokojnie, to były rzeczy, których szukałam od dawna i które chciałam mieć po prostu. Żadnych impulsów i nieprzemyślanych zakupów. A polowanie....uwielbiam się targować :)



Sami powiedzcie - nie było warto wstać dziś trochę wcześniej?

Później byłam już tylko dla dzieci. Jak co niedziela msza, potem obiad w ulubionej restauracji (to prezent dla mnie, ostatnio gotowanie obiadów mnie mocno przerasta!) i szaleństwo na placu zabaw. Teraz jeszcze pieczenie ciasteczek na przywitanie taty. 
Lubię takie niedziele. Takie pod kocem też lubię. Może za tydzień? 






A jak minęła Wasza niedziela?

2015/03/12

TOUGH LOVE

Kocham rośliny, lubię grzebać w ziemi i oglądać każdy nowy listek moich zielonych mieszkańców domu. Nie zawsze tak było i nie mogę pochwalić się wybitnymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Bywa, że morduję moich podopiecznych, zapominam o nawozie, albo podleję za mocno. A czasem nie podleję kiedy powinnam. Cały czas się uczę, czytam, próbuję. 
Widzicie, roślinki nie mają ze mną łatwo, to taka trudna miłość. Ale szczera. Ja rozmawiam z moimi podopiecznymi, kiedy przechodzę lubię pogłaskać po liściu, przy podlewaniu trochę z nimi pogawędzić, zachęcić do wzrostu, pochwalić za nowy kwiat. I często trafiają do mojego domu marketowi skazańcy, z przecen, wyprzedaży. No żal mi ich. Czasem przytargam do domu takie brzydactwo i chucham na nie i dmucham i tak sobie myślę, że niech choć parę dni pożyje godnie. A one się odwdzięczają, rosną, zielenieją...taka jest ta nasza miłość wzajemna. Ja się staram, one się starają, nie zawsze nam wychodzi, ale próbujemy. I tak moje parapety, półki zielenieją  i żyją. 
Wybieram rośliny mało wymagające - jeśli kupuję je świadomie. Ale czasem wpadają w moje ręce perełki kapryśne i trudne.


Tak właśnie było z przepięknym fikusem, którego dostałam od mojej mamy. Tak pokaźnych gabarytów ledwie zmieścił się do mojego samochodu. W domu ficus szukał swojego miejsca przez pół roku. I kiedy wreszcie je znalazł...zaczął umierać. To takie niesprawiedliwe! Liście spadały z niego przy byle podmuchu powietrza, nie wspominając o biegających i trącających go dzieciach. Biedaczysko wyłysiał mocno, kiedy wreszcie postanowiłam się tematem zainteresować. Poczytałam, poszukałam, atlas kwiatów otworzyłam. I co?
Popełniam chyba wszystkie błędy i naraziłam biedaka na wszelkie nielubiane przez niego okoliczności. A ON nie lubi wielu zmian. W sumie. On nie lubi ŻADNYCH zmian :) Nawet donicy obracać mu nie wolno, bo lubi, gdy światło słoneczne pada tylko pod jednym kątem na niego. Taki hrabia! A na każdą niedogodność reaguje zrzuceniem liści. Ot foch. 

Wzięłam się ja za niego, przesadziłam, wykąpałam (bo hrabia prysznice toleruje), doniczkę zrobiłam nowiutką, dizajnerską. I stoi. I zrzuca franca te liście. I nowe puszcza. I tak sobie egzystujemy, gadając i rzucając fochy codziennie. Bo to taka nasza trudna miłość...



Tak zupełnie poza tematem. Korci mnie, żeby przemalować ramę lustra na czarny mat. 
Co o tym sądzicie?


2015/03/06

Tea time

Znów uciekł gdzieś calutki tydzień. Już piątek, zaczyna się weekend, a ja choć myślami cały czas w warsztacie przy rozpoczętych nareszcie pracach, znajduję chwilę dla siebie. 
Instagramowe profile, blogi z rana opanowują przepiękne kadry z kawą w tle. I jeszcze ten mistrz pierwszego, drugiego i każdego innego planu! Chemex. Poczułam się lekko dyskryminowana. Dlaczego nie mogę pokazać porannego posta z filiżanką kawy? Jakiegoś pięknego zdjęcia, kadru, który uchwycił poranny moment relaksu. Mogłabym. 
Tylko, że ja...
Nie piję kawy. 
Nie lubię kawy.
Taka dziwna ze mnie istota, która w kawie lubi tylko jej zapach.

A właściwie dlaczego nie miałabym pokazać tych moich herbacianych kadrów? Herbata też potrafi być piękna. I smaczna.
I aromatyczna.
Rano stawia na nogi.
Wieczorem kładzie do snu.
Koi zszargane nerwy.
A zwykły dzbanek może być moim herbacianym chemexem...bo ten sposób parzenia herbaty bardzo przypadł mi do gustu.

Nie będę się rozpisywać. Po prostu się napiję!

Miłego dnia Kochani. Przy kawie czy herbacie - znajdźcie dziś chwilę dla siebie...













2015/03/02

Hello March!


Pierwsze dni marca mijają niespiesznie. Weekend choć pracowity spędzony miło i w przyjemnej, trochę zaczarowanej atmosferze. Dziś tylko krótka migawka z mojej weekendowej "bytności" na Instagramie. Kto jeszcze nie widział - zapraszam. Tam dzieje się zdecydowanie najwięcej...



Biel, czerń i drewno. dużo drewna. Surowego, czystego, ale też starego i nadgryzionego zębem czasu. Tak zapowiadają się najbliższe nowości w domu i pracy. Po bardzo długiej przerwie mam nadzieję na dobre wrócić do warsztatu, bo mój zeszyt inspiracji i planów pęka już w szwach. 
Do zobaczenia "w internetach"!



2015/03/01

Sunday Thoughts



Słowo na niedzielę. Przykazanie nowe daję Wam :)Kochajcie się. I kochajcie SIEBIE! 
Codziennie rano powtarzajcie:
Jestem piękna
umiem
potrafię
mogę 
dam radę

I mówcie to swoim dzieciom!


Zestaw: typografia You Are Beautiful i drewniane serce w kobiecym zestawie
na www.any-thing.pl

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka