ONA DORASTA

by - sierpnia 26, 2015


Jak to jest. Czekamy na malucha te długie dziewięć miesięcy. Na narodziny, na pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy kroczek. Kiedy wreszcie będzie ten pierwszy dzień bez pieluchy, pierwszy dzień w przedszkolu. Pierwsza przeczytana książka, pierwszy dzień w szkole, pierwsze wakacje. 

I nagle uświadamiamy sobie, że one rosną. Że wiele jeszcze przed nimi, ale tak wiele "pierwszych razów" już było. Tych nieuchwytnych. Może nie zawsze zapamiętanych. Kiedy wypadł jej pierwszy ząbek? Jejku, nie pamiętam, kiedy pierwszy raz powiedziała r...ach, przy kąpieli "Mamuś podaj mi rrręcznik". Kiedy to było?

Cały czas jest tą malutką dziewczynką, ale kiedy przytula kilkumiesięczną siostrę koleżanki jest już przecież taka duża. Tak wiele już umie, tak dużo rozumie. tyle potrafi zrobić. Naszykuje bratu ubranie, zrobi sobie kanapkę kiedy zgłodnieje. Przeczyta książkę. Taka malutka, jak to możliwe?

Czasem w tym pędzie i czekaniu "kiedy wreszcie ..." zatrzymuję się i patrzę na nią. I myślę, jak bardzo kocham. A może za rzadko jej to mówię. Ginie gdzieś pomiędzy "musisz, zrób, nie rób". Może warto czasem po prostu przytulić, pozwolić pochlapać bluzkę farbą, wejść brudnymi stopami na kanapę, żeby się poprzytulać. Jeszcze kilka lat i to ja będę chciała się przytulić. Co jeśli powie mi "nie mam czasu?"...


Ma charakter. Niejedną batalię jeszcze stoczymy. Wie, jakich użyć słów. Potrafi postawić na swoim. Bywa krnąbrna i uparta. Ale to cały czas ta sama moja mała córeczka, na którą czekałam te trudne dziewięć miesięcy. Ta kruszyna, całe 3000 g szczęścia. Szczęścia przybywa wraz z kilogramami. Rozterek, kłopotów i potyczek także. Ale nikt nie mówił, że bycie mamą jest łatwe. Bycie córką też nie. Czasem zapominam...


Może warto czasem odpuścić?


                                                                     PODPIS

You May Also Like

15 comments

ETYKIETY