2015/08/20

BEZ PANIKI


Jestem plażowiczką. Uwielbiam nasze polskie wybrzeże, choć nie jest bez wad. Co roku spędzam niemal trzy tygodnie nad Bałtykiem. Każdego ranka, gdy my szykujemy śniadanie w naszej wesołej przyczepie, mąż rozbija parawan na plaży. 

(sic!)
Burzowe chmury zawisły nad nami teraz!

        Paraduję pewnie teraz w Waszych myślach po plaży z metką "parawaniarz". Ludzie pokazują mnie palcami, dzieci uciekają z krzykiem, a prasa czai się w krzakach na wydmach (co na to Liga Ochrony Przyrody?) strzelając pierwszą fotę wraz z pierwszym uderzeniem młotka.

     Wystarczył jeden krótki filmik na Fb sławnej jakiś czas temu Superniani, by ludzi ogarnęło parawanowe szaleństwo. Wróć. ANTY-parawanowe. Parawan to samo zło! Zakaz grodzenia plaży. Rozbijanie parawanu jest niezgodne z prawem. Wyliczanie ludziom ilości zagrodzonego miejsca i ostentacyjne selfie na plaży BEZ parawanu - koniecznie z takim właśnie dopiskiem.





Otóż MAM PARAWAN i nie waham się go użyć na nadbałtyckiej plaży. 
Dlaczego?

      Może dlatego, że mając małe dzieci chcę być możliwie najbliżej wody, by mieć je na oku cały czas. Nie mam zakusów na matkę męczennicę stojącą cały dzień na brzegu. Jadę na urlop by odpocząć, wygrzać kości smażąc się i skwiercząc na leżaczku z dobrą książką. Idąc na plażę zwyczajowo o godzinie 10 mogę co najwyżej pomachać punkcikom w wodzie (czyt. moim dzieciom) upychając cztery litery pod wydmami, między zawsze pełnym śmietnikiem a namiotem z piwem i obłędną (czyt. doprowadzającą do obłędu) muzyką.
Może dlatego, że nie czerpię dzikiej przyjemności z oglądania innych skwierczących na słońcu ciał plażowiczów, nie zawsze apetycznych. A i sama właścicielką boskich kształtów nie jestem - co najwyżej rubensowskich i w okowach parawanu czuję się jakby mniej zauważalna.
Może dlatego, że piach w oczach i między zębami (zwłaszcza jak się jest posiadaczem zadrutowanej szczęki) nie jest najwyższą formą rozkoszy i daleka jestem od pożądanego ZEN gdy przebiegająca tuż obok dziatwa/młodzież i młodzież z (dużym czasem) doświadczeniem zasypuje mnie regularnie. Och, zapominałabym - taszcząc obowiązkowo dmuchany materac/ponton tudzież minimum dwa dmuchane kółka.





       Więc NIE. Nie ulegam panice i propagandzie. Parawany były, są i będą. Nie ma w tym nic strasznego, o ile oczywiście zachowujemy zdrowy rozsądek. Nie grodzimy 70 m2 dla dwóch osób, nie przyklejamy się do innych parawanów zamykając w ten sposób dojście do plaży tych "z głębi lądu". Nie fukamy na tych co jednak postanawiają jeszcze wykorzystać te 50 cm między nami a wodą i położyć tam leżaczek. Mają prawo - tak jak my do parawanu. 
Nie bądźmy dla siebie wrogami. Pożyczmy młotek dziewczynie co wbija parasol kamieniem, popilnujmy "miejscówkę" rodzinie, która szaleje na pontonie lub czmycha na obiad, popatrzmy na malucha co pluska się w wodzie z naszymi dziećmi.

       Bo oprócz bycia parawaniarzem trzeba też jednak pozostać człowiekiem. I z tą myślą zostawiam Was Kochani. Urlopujcie i odpoczywajcie - każdy po swojemu!


                                                                     PODPIS

PS. A dla ukojenia zszarganych tematem nerwów zachód słońca dla Was!
Jestem oazą spokoju, jestem oazą spokoju, jestem oazą spokoju...ommmmmmm.......




29 komentarzy :

  1. Jestem ZA! Też mam parawan :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka :) Parawaning nie taki zły jak go malują :)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia z wakacji:) a o parawanach nawet nie słyszałam, że ktoś miał problem.. no cóż, różni ludzie sa na tej ziemi, prawda?:)
    Zapraszam do mnie, gdzie trwa pewna akcja informacyjna...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny Bałtyk to i piękne zdjęcia :) Oj różni różni są ludzie. Na szczęście wielu nie brak zdrowego rozsądku :)

      Usuń
  3. Ania, zgadzam się w pełni, też używaliśmy parawanu przede wszystkim po to, aby ochronic się przed wiatrem i piaskiem, dawał też trochę cienia z boku a nie mieliśmy parasola. Byliśmy niestety w miejscu bardziej obleganym nad czym ubolewam, ale tak to jest jak się zostawia wszystko na ostatnią chwilę i powiem tak, kilkakrotnie zbierałam szczękę z piachu. Brak kultury i egozim - nie do opisania. Nie mówiąc o zaśmieconej plaży, przy której co kilka metrów stoją codziennie opróżniane kosze. Dla kogoś kto kocha polskie morze, ma do niego sentyment to naprawdę trudne do przełknięcia ale chyba niestety trzeba się pogodzić, bo wielkich szans na poprawę chyba raczej nie ma. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza my też byliśmy w miejscu, gdzie były tłumy. Zwłaszcza w weekendy. I tak jak piszesz - że też nikt nie zrobi afery o brudne plaże i wiecznie pełne kosze, tylko jak zwykle temat zastępczy odwracający uwagę od prawdziwych bolączek letniego sezonu. Ja biegając raniutko po plaży byłam zażenowana jej stanem, walającym się jedzeniem, puszkami po piwie i chusteczkami. wstyd. I tego powinniśmy się wstydzić najbardziej, bo mamy bogactwo w postaci pięknych piaszczystych plaż i nie potrafimy ich uszanować i odocenić

      Usuń
  4. Piąteczka! Nie wyobrażam sobie nadbałtyckiej plaży bez parawanu, która jak wiadomo jest przepełniona w sezonie - ja jednak chciałabym mieć trochę prywatności dla siebie.. Niewielka przestrzeń w sam raz na rozłożenie koca i jeszcze trochę na budowle z piasku to chyba niewielkie wymagania? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, koicie moje zszargane nerwy. Ja nie rozumiem tej całej nagonki ani trochę. I jak najbardziej ta odrobina prywatności na plaży jest wskazana

      Usuń
  5. Witaj:)
    Pojechałam z chłopakiem na długo wyczekiwany urlop nad morze. Jak każdy na plaży musiałam zapłacić za ten odpoczynek, idąc na plażę chciałabym usiąść w spokoju, opalać się i mieć odrobinę prywatności. Nie mamy dzieci, więc miejsce przy morzu zostawialiśmy rodzicom z dziećmi - to w końcu one czerpią największą radość z plażowania, budowania zamków i kąpieli. Jestem w stanie w 100% zrozumieć rodziców z małymi dziećmi, którzy rozkładają parawan - chcą mieć dzieci na oku, spokojne miejsce, żeby maluchy się przespały - w zupełności rozumiem te male "obozy". JEDNAK NIE MOGĘ ZROZUMIEĆ osób, które na plaże biegną o 5 rano, nie dlatego, że lubią. Tylko i wyłącznie dlatego, że chcą zaznaczyć swoje terytorium - rozłożyć 2 leżaki, 2 koce, 2 ręczniki - ba! zostawić jeszcze miejsce dla dmuchanego krokodylka;) Plaża nie jest niczyją prywatą, każdy z nas - mniejszym czy większym kosztem - zdecydował się na urlop. Dajmy się nacieszyć dzieciakom morzem - sami też nie mamy ochoty mieć na sobie rozsypanego piasku i wody - kiedy dzieci biegną z całym wiaderkiem przez plażę. Jednak na litość boską - nie organiczajmy innym prawa do korzystania z tego i nie grodźmy innym dostępu do morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zgadzam w 100% i też nie znoszę grodzenia ogromnych obszarów, a już najbardziej "przyklejania" się do parawanów obok odgradzając całkowicie dostęp do morza. I o tym właśnie pisałam. wszystko jest dla ludzi. gdy parawan zajmuje tyle miejsca co koc bez parawanu to w czym on przeszkadza? Jest dojście z dwóch stron, można swobodnie przejść do wody. Jeśli chodzi o wstawanie o 5 i grodzenie to szczerze mówiąc nie spotkałam się. Bywałam na plaży o 7 rano biegając i nie było ani jednego parawanu. Maż wychodził o dziewiątej, czasem ósmej trzydzieści i swobodnie mieliśmy miejsce przy wodzie. Może na plażach w większych miejscowościach jest to bardziej powszechne. I tak jak piszesz i Ty i ja - trzeba wszystko robić z głową nie szkodząc przy tym innym i starając się uwzględnić nie tylko potrzeby własne, ale też ludzi obok :)

      Usuń
    2. Byłam w nieco większej miejscowości, gdzie średnia wieku sądzę, że przekraczała 60 lat;). I do granic absurdu posunięte były "obozowiska" właśnie starszych osób - rozstawiane już od samego rana.
      Rodziny z dziećmi parawany miały - a jakże - ale tak jak mówisz, na koc, ręcznik, ewentualnie mały namiot.
      Sądzę, że niestety przez pierwszą grupę osób cała nagonka na parawan:)

      Usuń
  6. Nie wyobrażam sobie plażowania nad Bałtykiem bez parawanu, a to dlatego, że tu strasznie wieje i to zimny wiatr, i to z naszym drobnym, upierdliwym piaskiem. Co innego, jak ktoś tworzy sobie z parawanu prywatną działeczkę 70 m2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to właśnie sa te granice rozsądku, o których piszę. Wystarczy miejsca na leżak czy koc i już, nie potrzebne są metraże

      Usuń
  7. plażing bez parawanu? nie ma szans u nas to podstawowy zestaw do pażowania:-)
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, zgadzam się w 100%. Nad Bałtykiem parawan to błogosławieństwo. Ja tez w ostatnim poście wrzucilam fotkę Z parawanem (tym bardziej, że ładny, taki sam jak u Was ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehe...Dobry parawaning nie jest zły. Całe szczęście, że mnie nie linczujecie :P

      Usuń
  9. hihi
    Udanego odpoczynku i takiego właśnie spokoju życzę w dalszym ciągu :)
    P.S. piękne widoki.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! Oj tak, widoki były piękne. Kocham Bałtyk...ale te widoki tylko wcześnie rano lub pod wieczór gdy plaża pustoszeje...

      Usuń
  10. Zgadzam się, ale... dlaczego te dziwaczne budowle w postaci parawanów pół dnia są puste????
    Szlag jasny mnie trafia - bo jak chce fajne miejsce to przychodzę na plażę z całym "majdanem" wcześnie, aby mieć wybór miejsca. Puste parawany po prostu rozmonowuję i odkładam złożone na bok! A co! - i niech mi ktoś tylko zwróci uwagę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehehe...powiało grozą. No nasza miejscówka stała pusta zazwyczaj od 9 do 10-11. Nikt nie rozmontował. Ja bym bardzo chciała przyjść z majdanem wcześniej, ale mój mały majdan długo sypia i długo je śniadanko :P

      Usuń
  11. Również wydaje mi się, że temat jest przerysowany w mediach. Od lat Polacy korzystają z parawanów, a to że czasem wśród ogółu znajdzie się odsetek szaleńców zajmujących parawanem pół plaży, to normalne.
    ps. Piękne zdjęcia Aniu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz!
      I dziękuję za miłe słowa, morze jest tak piękne, że na zdjęciach zawsze wychodzi cudownie.

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia :) Ja nie mam nic przeciwko parawanom, ale, tak jak piszesz, w granicach rozsądku.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w każdej dziedzinie życia :) Wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że umiemy znależć i zachować granice :)

      Usuń
  13. Trzeba jeszcze pomyśleć o tych co leżą troche dalej od brzegu i zamiast widoku na morze maja widok na parawan. Tez mam male dzieci i jeździmy prawie co roku nad morze, ale nigdy nie robiliśmy tak, żeby rano mąż biegł na plażę rezerwować miejsce. Szczerze- nawet mi się to w glowie nie mieści i jestem temu przeciwna. Przez takie zachowania coraz mniej lubię nasze morze.

    OdpowiedzUsuń
  14. My na plażę idziemy z jednym namiotem plażowym - miejsca dla naszej trójki w sam raz. I nie dlatego, że jesteśmy antyparawanowi - namiot po złożeniu jest po prostu lżejszy i poręczniejszy - nawet Młody może go nieść. A z tym parawaningiem (z mojego punktu widzenia) jest tak, że ludzie zapomnieli po co parawan jest! Bo to przecież nie płotek grodzący, tylko osłona przed wiatrem tudzież sposób na odrobinę cienia dla dzieci głównie. Na szczęście tam gdzie ja jeżdżę, nie ma tej "tragedii" (chyba Aniu obok miejsca gdzie Wy jeździcie jeśli dobrze pamiętam), ale zdjęcia z jednej takiej miejscowości mnie powaliły...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka