2015/07/27

CZY WARTO PODEJMOWAĆ RYZYKO?


      Przeczytałam ostatnio kilka dobrych artykułów i postów mądrych kobiet (tak się złożyło, że były to same kobiety) na temat naszego sposobu podejścia do życia i podejmowania wyzwań. 

Ja zawsze byłam racjonalistką, przerażająco ostrożną racjonalistką. Nie lubię podejmować WAŻNYCH DECYZJI pod wpływem impulsu. Każdą rozważam, analizuję pod kątem RYZYKA, wypisuję za i przeciw, waham się i zmieniam zdanie. I w głowie mam mętlik "A co jeśli?"


     Myślę, że wiele straciłam nie płynąc na fali emocji, nie pozwalając sobie na spontaniczne decyzje. Na ryzyko (znów to słowo). Ja, taka zodiakalna podręcznikowa panna - rozsądna, poważna, drobiazgowa. Charakteru nie da się zmienić z dnia na dzień, ale nowego spojrzenia na świat można i trzeba się nauczyć.
Moim pierwszym ryzykownym krokiem w dorosłym życiu było założenie firmy. Jak fajnie opisała to Kasia z bloga Theowner.co w artykule "Jak zacząć? perfekcyjnie vs szybko" (koniecznie przeczytajcie jeśli właśnie startujecie lub nosicie się z takim zamiarem!) 


"profesjonalizm to coś do czego trzeba dążyć, a nie od niego zaczynać"


      Otóż ja zaczynałam perfekcyjnie. Po nocach męczyło mnie uczucie, że nie jestem dość dobra, bo to robić, nie dość PERFEKCYJNA właśnie. Strona za mało profesjonalna, zdjęcia złej jakości, katalogi niedopracowane i wydawane w pośpiechu. I czekałam kiedy dostrzegą to inni. Nie zliczę ile prac wylądowało w piecu, ile dni pracowałam nad każdym produktem, zanim pojawił się na wirtualnej półce. I bałam się wyzwań na początku. Tych SPECJALNYCH ZAMÓWIEŃ. Czasem odmawiałam ze strachu, że nie podołam, że to za duże wyzwanie. Aż natrafiłam na wspaniałych ludzi. Klientów mogłabym napisać, ale nie lubię tego słowa. Ludzie, którzy zdecydowali zwrócić się do mnie po tę wymarzoną rzecz, której nie mogli kupić nigdzie indziej. Gdy to dostrzegłam (uświadomiona przez jedną z moich wiernych odbiorczyń - Pani Kasiu, Pani wie, że to o Pani!), poczułam się fantastycznie z myślą, że spełniam takie malutkie marzenia. Że jeśli zaryzykuję i podejmę wyzwanie, które przede mną stawiają skorzystają na tym obie strony. Oni zyskają niepowtarzalna rzecz, którą chcieli mieć, a ja zyskam nowe doświadczenie, umiejętności, które być może zaowocują kolejnymi projektami.
Tak jak mówi o tym Kasia z bloga Twoje DIY w wywiadzie dla portalu Nowy Marketing (Kolejny artykuł, który polecam Waszej uwadze! KLIK):


" To był absolutny przypadek (...) Pracowałam dla polskiej marki, która zażyczyła sobie filmów poklatkowych. W pierwszym momencie chciałam odmówić tej współpracy, bo wydawało mi się, że takich filmów nie dam rady zrobić (...) Postanowiłam spróbować. Po pierwszym filmie wiedziałam, że to jest coś dla mnie"


Ja nieustannie uczę się czegoś nowego, próbuję, ponoszę mnóstwo porażek i wiele z moich prób kończy się fiaskiem. Ale próbuję nadal, podejmuję RYZYKO licząc się z jego konsekwencjami. Ten dzień czy dwa od momentu gdy posyłam gotową pracę - tę tworzoną na zamówienie, do momentu gdy dostaję wiadomość, że dotarła i jest idealna! To uczucie jest nie do opisania :) Czuję, że to co robię ma sens...

       Ale mówiąc o podejmowaniu ryzyka nie myślę tu tylko o pracy. Warto nauczyć się "bycia na TAK" jak to opisała ostatnio Magda z bloga Wnętrza Zewnętrza. Bycia otwartym. Na nowe. Nowe znajomości, nowe wyzwania, nowe doświadczenia. W myśl zasady, że lepiej żałować tego, co się zrobiło niż tego, czego się nie zrobiło.
I jeszcze jedno - warto pracować nad wiarą w siebie i w to, co się robi. Jeśli Wy nie uwierzycie w siebie, nie uwierzą też inni! Ale to już temat na kolejny post (chcecie?).





A Wy? Uważacie się za ryzykantów, umiarkowanych racjonalistów z pewna dozą spontaniczności czy wolicie bezpieczną, dobrze znaną przystań gdzie ryzyko zredukowane jest do minimum?

20 komentarzy :

  1. Pięknie napisane, ja mam podobnie, zawsze mi się wydaje, że nie dość perfekcyjne są moje prace :) Też uważam, że lepiej trzeba iść do przodu, pokonywać swoje lęki :) Buziaki Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. ja uczę się patrzeć mniej krytycznie, ale zachować zdrowe podejście, żeby też nie tracić na jakości. Trzeba znaleźć złoty środek

      Usuń
  2. Aniu...moja siostra zwykła mawiać: "ambicja tylko boli, w niczym nie pomaga" bo ja z tych ambitnych i może dlatego zanim coś zrobię tysiąc razy się muszę zastanowić czy podołam, bo ja zawsze chcę najlepiej i perfekcyjnie ;-). Buziaki i dobrego dnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ambicja potrafi wręcz przeszkadzać w rozwoju. Czasem z obawy przed porażką rezygnujemy z szans, które wymagają od nas podjęcia ryzyka.

      Usuń
    2. zawsze i przede wszystko trzeba wierzyć we własne siły, wtedy na pewno będzie sukces - tak jak a Pani przypadku!

      Usuń
    3. Oj, dziękuję! Staram się jak mogę i cieszę się z każdego malutkiego kroku na przód :)

      Usuń
  3. a patrz Ania, ja tez panna, ale ryzyka sie nie boję.. kto nie ryzykuje ten nie zyje ;) w zyciu prywatnym mocno zaryzykowałam , wszyscy patrzyli sie na mnie jak na nie spełna rozumu..teraz zazdroszcza ;p perefekcyjnosc to dla mnie cos bardzo zabojczego dla działania.. jasne ze fuszerki nie powinno sie robic.. ale nie popadajmy w paranoję ;) dobrze jest dązyc do tego zeby byc coraz lepszym ale ustawienie sobie celu "perfekcyjnosc" wg mnie zabija radosc z tego co robimy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak tak i jeszcze raz tak! oj Ty kolorowa i szalona dusza jesteś jak na pannę :) I masz rację, bywa, że perfekcjonizm zabija radość...dlatego z nim walczę podejmując to ryzyko niepowodzenia :)

      Usuń
  4. Ja jestem z natury ostrożna i nie bardzo lubię ryzykować. Ale coraz częściej przekonuję się, że bez ryzyka niczego się nie osiągnie. Rok temu zaryzykowałam z pracą - odeszłam na własne życzenie z miejsca, które już nie przynosiło mi satysfakcji, i otworzyłam własną firmę, w którą wierzę, mimo wszystkich przeciwieństw losu. Pewnie nie raz ryzyko nie będzie się opłacało, ale tak jak napisałaś, lepiej żałować popełnionych błędów, niż nic nie zrobić i zawsze zastanawiać się co by było gdyby...
    Myślę, że trzeba robić swoje, nie patrzeć na innych, nie słuchać rad "życzliwych", bo przecież każdy z nas ma swój rozum i w niego powinien wierzyć.
    Życzę Ci wielu sukcesów w Twojej firmie Aniu :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - przede wszystkim i tobie życzę powodzenia! Obie wiemy jak wiele poświęcenia wymaga praca na własną rękę. trzeba podejmować ryzyko, uczyć się na błędach i iść dalej!

      Usuń
  5. Mój tata zawsze mówi - kto nie ryzykuje, ten nie ma. I teraz wiem, że to prawda. Trzeba w życiu mieć odwagę na ryzyko, zrobić coś czego się pragnie, bez obawy na konsekwencje. Ja jestem za ryzykiem :)
    Poza tym gdyby coś nie wyszło to właśnie na błędach najbardziej się uczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczymy się na błędach - otóż to. Szkoda, że na własnych, ale już od dawna wiadomo, że na cudzych się nie da. Czasem watro się sparzyć i wyciągnąć naukę z tego :)

      Usuń
  6. Chyba jednak należeli do ludzi lubiących ryzyko... Jednak to niewielkie, nie wiążące się z poważnymi konsekwencjami. Lubię próbować różnych rzeczy, szczególnie w swerze zawodowej. Co dzień walcze sama że sobą, bo choć rozsądek często się buntuje, to natura twierdzi że jak nie spróbuje nie będę wiedziała czy było warto:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozsądek nie lubi ryzyka, oj nie :) czasem warto go wyłączyć i pójść za głosem serca

      Usuń
  7. A ja żałuję, że raz w życiu nie odważyłam się zaryzykować - konsekwencje ciągną się za mną do tej pory. I już pewnie będą.
    Ale zazwyczaj nie mam z tym problemu, ja z tych niespokojnych, co jak popadają w rutynę, to się duszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespokojna dusza - to ciekawa dusza! Ja staram się nie rozpamiętywać raz podjętych decyzji, choć czasem myślę sobie co by było gdyby....

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. a dziękuję :) to też poniekąd ryzykowny twór - większość z nas ma awersję myśląc o surowej płycie OSB we wnętrzu :)

      Usuń
  9. Ja uważam się za racjonalistkę - chętnie podejmuję odważne decyzję, ale muszą być przemyślane. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka