OGRODOWE METAMORFOZY

by - lipca 15, 2015

Czyli jak zaprojektować i założyć piękny ogród


Każdy kij ma dwa końce.
Bez pracy nie ma kołaczy.

Znacie te przysłowia, prawda? Za każdym razem gdy na widok mojego ogrodu słyszę słowa "Jak tu pięknie", "ale masz zadbany ogród", "zazdroszczę Ci" - myślę sobie CZEGO? Może brzmi to zbyt obcesowo, niemiło, ale nie taka jest moja intencja. Tak na prawdę, kiedy o tym pomyśleć. Nie stoi za mną sztab ogrodników. Piękne rabaty pełne kwiatów to konsekwencja godzin, dni i tygodni spędzonych często na kolanach przy pieleniu, wyrywaniu, nawożeniu...Ale też - wracając pamięcią kilka lat wstecz - prawdziwa ciężka praca fizyczna.


Nasz ogród rodził się powoli. Kiedy po kilku latach dojrzałam do decyzji o stworzeniu ogrodu z prawdziwego zdarzenia po prostu zakasałam rękawy. Żmudne godziny spędziłam przed ekranem komputera na projektowaniu, przy czytaniu książek i czasopism o ogrodnictwie (bo nie miałam o nim zielonego pojęcia). Dobór roślin okazał się ogromnie trudnym przedsięwzięciem. Gubiłam się, czy cień, czy słońce, czy kwaśna czy zasadowa gleba, które kwiaty się lubią, a których absolutnie sadzić obok siebie nie wolno.
Ale to nic w porównaniu z tym, co działo się później. Praca w ogrodzie oznaczała ciężki fizyczny wysiłek. Często wieczorami nie miałam siły mrugnąć okiem. bolały mnie absolutnie wszystkie mięśnie, zaczęły się problemy z kręgosłupem (które do dziś pojawiają się gdy zaczyna się sezon ogrodowy). 
Sama wyznaczyłam kształty rabat i spędziłam miesiąc na kopaniu ziemi, zrywaniu darni i wywożeniu TON ZIEMI. Dzień w dzień. Przeszłam kilometry z taczką obładowaną tak, że ledwo mogłam ją dźwignąć. Na rękach były pęcherze i odciski, nie wiem ile razy stwierdzałam, ze już nie dam rady. Ale dałam - taka przekorna natura perfekcjonistki. Przecież nie mogłam poddać się w połowie drogi?
Przyszła pora na sadzenie. Luz przecież, teraz już będzie z górki. Tak sobie myślałam. Do momentu, kiedy przy kopaniu dołków pod drzewa i krzewy musieliśmy robić to z mężem KILOFEM, gdyż okazało się, że tuż pod warstwą dobrej ziemi mamy setki kamieni i twardą jak skała glinę. Kilka ton kamyka ozdobnego wożonego taczką i rozkładanego na rabatach. Setki kilometrów przejechane w poszukiwaniu wybranych roślin, wiele nieudanych eksperymentów. Maż, który w upale układał nieskończone metry brukowej kostki, tak jak to sobie żona wymarzyła i narysowała. Jego wieczorne, nocne nawet, podlewanie. Stawianie tarasu własnymi rękoma. 
Zobaczcie sami jak to wyglądało - zdjęć mam cała masę, ale pokażę Wam tylko kilka wybranych miejsc, na przestrzeni kilku sezonów - tych najbardziej intensywnych w kwestii prac i zmian.













Nasz ogród - tak jak wygląda dziś - to kilka lat ciężkiej, fizycznej, wyczerpującej pracy. Nie ma drogi na skróty - chyba, ze stać Was na zatrudnianie ogrodnika. ale wtedy - mogę zagwarantować - ogród nie da Wam tyle satysfakcji!
Tworzenie ogrodu to nauka pracowitości, systematyczności i cierpliwości. Ciągła nauka. Bo w każdym nowym, kolejnym sezonie pojawiają się nowe wyzwania. trzeba przesadzić, rozsadzić, podlać, wypielić, przyciąć, nawozić. Ale to przede wszystkim wielka radość i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Cieszy każdy pączek, listek, kwiat. Martwi każda choroba, strata roślinki. A rośliny odwdzięczają się za troskę i miłość. Kwitną, rosną w oczach. Zobaczcie jak dziś wyglądają te (i inne) rabaty. Jak wiele zmienia się gdy na początku włożysz całą siebie w to co robisz, by zrobić to dobrze. Jak w życiu.

















Kiedy zapytacie mnie czy było warto - bez wahania powiem, ze tak. zrobiłabym to wszystko raz jeszcze. Z resztą, robię to co sezon, bo praca w ogrodzie, choć nigdy nie widać jej końca, jest najlepszym relaksem dla głowy pełnej rozganianych i niespokojnych myśli. Taka gleboterapia. 




Nadal mi zazdrościcie? To już przestańcie i jeśli tylko macie skrawek ziemi do zagospodarowania (lub choćby donice na balkonie) zabierzcie do pracy! Za kilka lat będą zazdrościć Wam, Wy pokochacie Wasz ogród, a ogród odwdzięczy się całym sobą. Z mojej strony możecie liczyć na pomoc, mogę doradzić, podpowiedzieć, jeśli tylko będę potrafiła.
To kto idzie do ogrodu?


You May Also Like

50 comments

ETYKIETY