PROJEKT DOM - ŁAZIENKA W STYLU MINIMALISTYCZNYM

by - maja 19, 2015

Projektowanie i wykonanie

Minimalizm.
      To jedno z haseł przewodnich, które przyświecały mi w projektowaniu i urządzaniu gościnnej łazienki, która znajduje się na parterze domu. To był na prawdę duży remont, który rozpoczął się w październiku ubiegłego roku. Nie było mowy o drobnych poprawkach. Było burzenie ścian, stawianie nowych, wymiana podłóg, stolarki, mebli.
 


To tak, jakbym urządzała to pomieszczenie od podstaw. a nawet więcej, bo kto raz przeżył burzenie ścian w domu, w którym już się mieszka - ten zrozumie. Chaos. To słowo najtrafniej może opisać stan, w którym trwaliśmy aż do Bożego Narodzenia, kiedy to wstępnie zakończyliśmy pierwszy, najtrudniejszy etap - budowy.


Pewnie spytacie skąd pomysł na burzenie ścian? 


Dolna łazienka i pralnia/korytarz/kotłownia od samego początku były naszą zmorą. Kupiliśmy dom w stanie surowym zamkniętym, na tamtym etapie nie było mowy o zmianach, spieszyliśmy się z wykończeniem. Goniły terminy, kończyły się pieniądze. tradycyjnie - od podłogi po sufit położyliśmy kafle, meble z płyty kupiliśmy w markecie budowlanym. Pomieszczenia były więcej niż nieustawne. Wąziutki korytarz łączący dom z garażem stał się pralnią, kotłownią i suszarnią. Drzwi od pralni bez przerwy klinowały się w malusieńkim kwadratowym korytarzyku z drzwiami od łazienki. W łazience na paru metrach upchnęliśmy toaletę, prysznic i umywalkę z szafką. O zgrozo, "poprawiając" jakiś czas temu wystrój zdecydowałam u o kupnie szafek i półek OTWARTYCH. Na malutkiej przestrzeni potęgowało to uczucie chaosu i nieładu. Byłam zmęczona tym nieładem. I nie lubiłam tej łazienki. Szczerze!

     Dlatego, kiedy mąż dał mi zielone światło do działania - ochoczo wzięłam się do pracy. Oczywiście potrzebny był projekt. Plany przesuwania ścian pomogła nam skonkretyzować pani architekt, ale i tak w końcowym efekcie przeforsowałam swój pomysł :) Już w trakcie burzenia ścian wstrzymałam fachowców (zrobiłam to kilkukrotnie - że oni ze mną wytrzymali!?) i przeprojektowałam plan.

Tym razem nie pozwoliłam sobie na pośpiech. Każdy detal nanosiłam na projekt. Każdy odcień farby, szafki, zwymiarowany kafelek, lustra, lampy. Każdy element szukałam w sklepach i w sieci godzinami. Te jedyne kafle podłogowe szukałam ponad tydzień codziennie spędzając kilka godzin przed monitorem. W międzyczasie wymienialiśmy jeszcze wszystkie drzwi na parterze - z ciemnych orzechowych płyt o dość nowoczesnym kroju na piękne drewniane, ciężkie, klasyczne, minimalistyczne - a jakże! - drzwi w odcieniu złamanej bieli. Moją codziennością był remont, fachowcy, kurz, pył, milion pytań, decyzji. Byłam w swoim żywiole :)
Tak wyglądał mój projekt po większych poprawkach i odnalezieniu części materiałów wykończeniowych.
Widać tu ściany, które zostały zburzone (te zielone) - i jak fatalny był ten korytarzyk w którym zderzały się ze sobą drzwi pralni i łazienki. 



 To już moja wizualizacja, nad którą spędziłam wiele godzin.



A to nasza łazienka przed zmianami. Liftingiem chwaliłam się już tutaj w 2011 roku KLIK. A tak wyglądało to nieszczęsne pomieszczenie na kilka dni przed demolką :) Beże, kremy, orzechowe ciemne drzwi i MNÓSTWO rzeczy!



Gotowi na finał?
Proszę bardzo!
Drzwi do naszej nowej łazienki są absolutnie cudowne - nie będę wcale skromna :) Ciężkie, drewniane, o klasycznym kształcie i ...przesuwne! Dzięki temu zaoszczędziliśmy kolejne miejsce w pralni! 






Łazienka jest dość ascetyczna, monochromatyczna i jedynym akcentem "kolorystycznym" są dębowy blat i półka. Króluje biel, szarość i kropla czerni. Zdecydowałam się na te cudowne kafle podłogowe z marokańskim wzorem i ani przez chwilę nie żałowałam tego wyboru. Nie wyobrażam sobie tej łazienki bez nich, bo są ta kropką na i określają wybrany styl i kolorystykę całego pomieszczenia. a do tego - po pół roku użytkowania muszę z ręką na sercu powiedzieć - są genialne jeśli chodzi o utrzymanie czystości!
Oczywiście najważniejszą decyzją było zrezygnowanie z prysznica i przeniesienie na tę ścianę umywalki. Szafka z lakierowanej na wysoki połysk płyty powstała na zamówienie, a przygotowaniem blatu zajęłam się sama. Bardzo zależało mi, aby szafka pomieściła wszystkie potrzebne kosmetyki, płyny i akcesoria, tak, aby nic nie leżało na wierzchu.
Zrezygnowaliśmy z kafli ściennych i zastąpiliśmy je dobrą farbą lateksową. Tylko część ściany za umywalką i ścianka za toaletą wyłożone są ceramicznymi fazowanymi cegiełkami jak z paryskiego metra. Wiadomo - tam najłatwiej o zachlapania, zwłaszcza, gdy w domu są maluchy, które uwielbiają się bawić wodą :)











Mimo braku okna i zdecydowanego zmniejszenia pomieszczenia metrażem łazienka powiększyła się wizualnie. Białe ściany i minimalistyczny wystrój potrafią zdziałać cuda. I światło. dużo światła. Bo choć łazienka malutka to mamy tu i oświetlenie górne i lampy nad lustrem. O takich lampach-żarówkach marzyłam od ponad roku i tuż przed rozpoczęciem remontu odwiedziłam Targi Rzeczy Ładnych w Łodzi. To tam stoisko ByLight skradło moje serce i już wiedziałam gdzie kupię te moje wymarzone. Z porządnymi bakelitowymi i ceramicznymi dodatkami - po prostu idealne!
Drugim żelaznym punktem wystroju było lustro. Choć początkowo skłaniałam się ku wielkiemu prostokątnemu w czarnej ramce to w trakcie projektowania pasowało mi tam TYLKO okrągłe. Ceny dostępnych na rynku luster o tym kształcie i rozmiarze zwalały z nóg. I tu z pomocą przyszła niezawodna IKEA i przepiękne lustro w orzechowej ramie z "półeczką", na którą w czasie malowania mogę odłożyć sobie (i robię to!) kosmetyki. Klasyka designu!
Czy muszę dodawać, że kocham spędzać teraz czas przed lustrem (nawet jeśli odbicie w nim niestety nie wypiękniało :P)?





Jak widzicie, nasza łazienka, choć teraz niewielka, jest bardzo funkcjonalna i prosta. Nie ma tu nadmiaru mebli, dekoracji. Brak jeszcze kilku detali - uchwytu na papier i wieszaka na ręcznik. Pojawią się niebawem i jedno z nich zrobię sama. Z drewna rzecz jasna :)

I jak Wam się podoba nowa odsłona naszej malutkiej łazienki? Mam nadzieję, że równie mocno jak mnie - bo ja ją uwielbiam w tej postaci!

A już niebawem wyczekujcie kolejnej odsłony - tym razem pokażę Wam drugą część projektu czyli moje nowe pomieszczenie gospodarcze.


Produkty użyte na zdjęciach:


You May Also Like

58 comments

ETYKIETY