NATURE

by - kwietnia 03, 2015

     Była już Wielkanoc w pastelach, z żółtymi kurczaczkami. Było szaro, biało-czarno i minimalistycznie. Co roku przed Świętami dumałam jaką obrać strategię, co będzie pasować, gdzie kupić ozdoby, co zrobić. Aż w tym roku dojrzałam chyba do idei tych pięknych Świąt. Bo Wielkanoc to Nowe Życie, dla nas, dla natury, dla świata. Religia jest dla mnie ważna, nie wstydzę się do tego przyznawać i o tym mówić. Jednak co roku marudziłam, że nie czuję ducha tych Świąt, że nie są tak magiczne jak Boże Narodzenie. W tym roku POCZUŁAM to. One są magiczne! Bo czy to nie magia, kiedy z dnia na dzień budzi się życie, kiedy przyniesiona ze spaceru gałązka nagle zieleni się w wazonie, kiedy ogród odżywa po zimie, odsłania kolory? Dziś cieszy mnie nawet dżdżownica, która wylazła z cieplutkiego nagrzanego worka z ziemią, kiedy sadziłam kwiaty.


          Bo Wielkanoc to dla mnie już nie stylizowane pisanki i moc dekoracji. To znak, że idzie Nowe, że jeszcze mogę coś zmienić na lepsze. Oto znów dostaję nową szansę, nowe życie, nowy początek. I znów i znów
         Dlatego w tym roku najpiękniejsze dekoracje dostałam od natury, nie trzeba tu nic poprawiać, dodawać. Dziś najpiękniejszą dekoracją mojego Wielkanocnego stołu są żywe kwiaty ujęte w ramy ze starego, spracowanego na deszczu, słońcu i wietrze drewna. Kwiaty opanowały cały dom i przypominają mi na każdym kroku o tej magii, o której na co dzień trochę zapominam.









Zazieleniły się półki, półeczki, parapety, stoliki. Wszędzie rozstawiłam kwiaty a zielone, które goszczą w domu od dawna przesadziłam, wykąpałam, nawiozłam. W dekoracji jaj z pewnością nastąpi całkowita dowolność i zdam się na ogromna inwencję twórczą moich dzieci. Tymczasem, jeszcze parę chwil, oko cieszą prawdziwe jaja od szczęśliwych kurek zielononóżek hodowanych na wsi przez przemiłego gospodarza, który uwielbia o nich (tych kurkach) opowiadać.




















You May Also Like

46 comments

ETYKIETY