2015/04/29

BOOKS

Nie mamy wpływu na to co dzieje się gdzie indziej, na świecie, w innych miastach. Nie powinniśmy sobie zaprzątać tym głowy. Spokojny dzień. Wracam wcześniej z pracy. Słonko wyszło po kilku pochmurnych deszczowych dnia. Już za chwilę pierwszy majowy weekend, w głowie plany, listy zakupów.
W tle gra regionalne radio, tak nienachalnie, bo głowa dziś trochę boli. Dzwoni do radia Pani i opowiada. A mnie włosy stają dęba. I w głowie mi się nie mieści. Słucham i nie wierzę. I wściekam się. Na prawdę nic nie mogę zmienić?



Kocham książki. Kocham czytać. To są chwile tylko dla mnie, kiedy pozwalam mojej wyobraźni rozwinąć skrzydła, kiedy nagle mogę być w luksusowym szklanym wieżowcu w Seattle, w amazońskiej puszczy czy zmagać się z zimnem na Broad Peak. Cieszę się gdy mąż spędza wolne popołudnie czytając, gdy po książki sięgają dzieci. Kiedy wielką karą jest brak bajki na dobranoc, a wyprawa do biblioteki miejskiej to wyczekiwana nagroda. Uwielbiam, gdy dzieciaki buszują po regałach szukając najciekawszej opowieści dla siebie, gdy na prezent dla przyjaciół wybierają książki z księgarni. Lubie oglądać z nimi ekranizacje ulubionych czytanych wcześniej bajek, porównywać, sprzeczać się. i zawsze gdy czytam wieczorem bajkę, którą sama znam z dzieciństwa, mam w gardle wielką gulę i tyle uczuć na raz - dumę, radość, wzruszenie, niedowierzanie, szczęście. książki dostarczają nam tyle emocji, tyle wrażeń.
Dla mnie dom bez książek jest pusty. Nie czułabym się w nim komfortowo.






Cały czas marzę o prawdziwej biblioteczce na wszystkie nasze książki. Na serie o Ani z Zielonego Wzgórza i Ani z Lechickich Pól, które przeczytałam milion razy i które czekają, aż zatopi się w nich Matylda. Na te wszystkie, powieści, kryminały, wiersze, biografie, dokumenty i reportaże. Są wszędzie. W salonie, w sypialni, dziecięcych pokojach, kuchni. Uczę dzieci szacunku do nich. nie zaginamy rogów, nie malujemy po książkach, odkładamy na miejsce, używamy zakładek.








Kiedy w księgarniach pojawiła się pozycja "Zniszcz ten dziennik" przyznam, że byłam zniesmaczona. czego to nauczy? Że można książki mazać, gnieść, rzucać, palić, wziąć pod prysznic? Skoro można zrobić to z tą książką  to dlaczego nie zrobić tego z innymi? To miało zachęcić dzieci do czytania????


Wtedy to przemilczałam. pomyślałam - nie warto strzępić języka. Świata nie zmienię.
Aż dziś słyszę TĘ wiadomość w radiu. No i to była ta kropla goryczy. Jedna kropla za dużo.

Jedna ze szczecińskich podstawówek została "wygaszona". W tym samym miejscu funkcjonuje Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia. Nauczyciele z tejże szkoły pozbyły się zawartości szkolnej biblioteki po zamkniętej podstawówce wrzucając ją do kosza na śmieci! I to w czasie lekcji, na oczach dzieci..

zdjęcia ze strony http://radioszczecin.pl/125,0,czas-reakcji
Ręce mi opadły. 
Szkoła.
Miejsce gdzie zamiast szacunku do książki uczy się jej niszczenia i wyrzucania.
kiedyś publiczne niszczenie książek w III Rzeszy było napiętnowane i do dziś uczymy się o tym na lekcjach historii. Co różni te sytuacje? Czy to, że wyrzuca się książki po cichu, do kontenerów mniej znaczy niż ich ostentacyjne palenie ich na placach? Czego nas to uczy? Czego uczy nasze dzieci?
Wiem, wiem, są "makbuki, pendrajwy, ibuki" i inne udogodnienia.  Ale czy to oznacza, że mamy wyrzucić książki na śmieci? Nie lepiej byłoby je sprzedać po złotówce, a za zebrane pieniądze wyposażyć szkołę? A może oddać tym dzieciakom, których rodzice pieniędzy na książki nie mają? Przecież tam były szkolne lektury.

Wstyd Drodzy Państwo!
WSTYD!
Ja wstydzę się za Was.
Mam nadzieję, że Wy będziecie wstydzić się dużo bardziej!!!

37 komentarzy :

  1. Te wyrzucone wydania i ja bym z chęcią przygarnęła chociaż na nowe książki mam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Olu! Jednak nie mieszkam w Szczecinie i mam kawałek. podejrzewam, że książki szybko znikną, bo sprawę nagłośniło radio, pani dyrektor oczywiście nie miała nic do powiedzenia i nie wyszła do dziennikarzy.

      Usuń
  2. żartujesz???!!! no i mnie w tej chwili również trafiła jasny szlag:/ kocham książki, mam ich w domu mnóstwo, kupuję używane, gdzie się tylko da. nie mogę znieść takiego marnowania :/

    a moją odpowiedź na "zniszcz ten dziennik" - można zobaczyć tutaj: http://sandrynka.blogspot.com/2015/02/zniszcz-ten-dziennik-i-to-nie-ksiazka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastyczny pomysł na kreatywny odpowiednik "hitu" nastolatków. Za wydanie tej chały "zniszcz ten dziennik" ktoś powinien siedzieć.
      Ja też kupuję używane książki i sobie chwalę. Jak pomyslę ile pięknych starych książek leży w tym śmietniku, grafik z lat 60 i 70...no płakać się chce!

      Usuń
  3. no i tak to jest.... myślę, że to nie jest jednostkowy los szkolnej biblioteki....
    a co do "zniszcz ten dziennik" - kupiłam synowi, bo chciał, mógł zobaczyć, co dzieje się z książką o którą się nie dba.... i raczej nie ma ochoty powtarzać tego na innych egzemplarzach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm....to masz mądrego syna...ale jak wiele dzieci pójdzie w drugą stronę? Wydawnictwa nakręcają "modę' na to, dzieciaki chcą go mieć, bo WSZYSCY przecież mają...to chore

      Usuń
  4. Oj wstyd.... nie wyobrażam sobie życia bez książek! W naszym domu mają honorowe miejsce, są ozdobą, rozrywką, częścią życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak być powinno...i widać to my - rodzice - musimy przekazać to naszym dzieciom...bo jeśli już nawet w szkole nikt ich na to nie wyczuli....

      Usuń
  5. Ty żartujesz Anka?nie od dzisiaj wiadomo, że to co dla jednych ma wielką wartość dla innych jest zupełnie bez znaczenia. Dziwi mnie jednak ogromnie fakt, że takich sytuacji dopuszczają się pedagodzy, z pozoru ludzie, którzy powinni dawać przykład.Jak widać moje powątpiewania na całą naszą oświatę , pedagogów i ludzi którzy tylko ich udają są nie bezzasadne.Wstyd to mało powiedziane ! A Wasze biblioteka Aniu pełna prawdziwych skarbów. Alicja w kranie czarów, ile ja bym dała by trafić na to wydanie. Super , że u Was książki się czyta a nie kupuje tylko dla dekoracji dziecięcych pokoików;-)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bardzo chciałbym żartować teraz! Jeśli pedagodzy nie przekazują tak fundamentalnej zasady jak szacunek do książek...ech...
      Nasza kolekcja książek rośnie stale, ja uwielbiam je kupować i często nie potrafię odmówić sobie kolejnych. choć korzystamy też z biblioteki. A Alicję kupiłam w Empiku - jest przepięknie ilustrowana, choć moje dzieci trochę się jej bały w trakcie czytania :)

      Usuń
  6. Aniu ja uwielbiam książki i też sobie bez nich naszego domu nie wyobrażam .Całkowicie rozumiem i popieram Twoje oburzenie, nie można było na przykład tych książek do biblioteki gdzieś oddać? Albo porozdawać? Straszne to! Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było tyle możliwości wykorzystania tych książek. Ja nie umiem tego zrozumieć i chyba też nie chcę. Strasznie jest mi smutno. gniew minął, smutno mi, bo nie wiem jakich pedagogów przyjdzie mi jeszcze spotkać...

      Usuń
  7. Ojeeeeej - i mnie się zrobiło gorąco jak o tym przeczytałam ! Ze złości! I jeszcze Ci powiem, że dzisiaj moja Julka chodziła przed moim biurem z "Dziennikiem" na smyczy, przygotowywała kawę i deptała go - wg wytycznych - a ja po prostu zrzędzę na ten widok jak stara zrzęda bo nie potrafię zaakceptować tego pomysłu - i to niby bestseller....teściowa jej kupiła....ale też miłośniczka książek, więc co do Dziennika mam strasznie mieszane uczucia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta nawet mi nie mów takich rzeczy! Ja przy największym stopniu tolerancji nie jestem w stanie zaakceptować deptania książki :( Nawet takiego gniota

      Usuń
  8. Też kocham książki i znalzałam kilka pozycji u Ciebie, w których się zaczytuje:) A wyrzucenie książek to skandal, tyle dxieciaków mogło z nich jeszcze korzystać :( buziaki aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, które? Ja tam pochłaniam wszystko, od zawsze kryminały, ale ostatnio też sagi i paradokumenty

      Usuń
  9. Przerażające, ale to jest cały proces, on trwa i chyba nie ma nic wspólnego z techniką (e-bookami i innymi), bo kto szanuje książki cyfrowe, za to, co mu dają w wymiarze intelektualnym, nie podniesie ręki na książkę papierową. Książka przestaje być wartością i to właśnie w szkole. Trzęsie mnie, gdy dzieci w najmłodszych klasach otrzymują zadanie wpisywania tekstów i rysunków do książek, a następnie cały pakiet takich zużytych podręczników nadaje się tylko do wyrzucenia, bo nie da się go użyć ponownie. Niby w tym roku coś się zmieniło poprzez rozdanie ministerialnych elementarzy, ale źle się dzieje, źle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko technologii, czasem ułatwia - np mogę "czytać" książkę biegając...a z podręcznikami to prawda! W klasie mojej pierwszoklasistki są dzieci, które niszczą po kolei każdy tom elementarza, bo rodzice twierdzą, że za 5 zł to odkupią nowy i szkoda zachodu! W takich chwilach krew mnie zalewa!

      Usuń
  10. No to mnie zaszokowałaś Aniu. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że takie rzeczy mogą się dziać i to jeszcze w szkole na oczach dzieci. Brak słów. Powiem szczerze, że mną to wstrząsnęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta o takich akcjach powinno się pisać, a winnych karać! wtedy może zastanowią się dwa razy

      Usuń
  11. A wystarczyło oddać do biblioteki miejskiej, oni z chęcią przyjmują i jeszcze ładnie podziękują...No a poza tym czy w szkole muzycznej to już się książek nie czyta? Nie można było ich tam zostawić? Jakaś paranoja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ile bibliotek wiejskich, gminnych wzięłoby te książki z wdzięcznością! Wystarczyło zadać sobie odrobinę więcej trudu niż parę kursów do śmietnika

      Usuń
    2. Dziewczyny sama kiedyś próbowałam oddać książki do biblioteki w miejscowości gdzie mieszkam (podręczniki do nauki niemieckiego, trochę powieści i pozycji w języku niemieckim) i słuchajcie, że nie przyjęli mi ich bo były za stare. I nie chodziło tu wcale o ich wygląd, bo nie były zniszczone. Po prostu rok wydania dość odległy i odesłali mnie z kwitkiem. Byłam bardzo zaskoczona takim podejściem. Pani w bibliotece powiedziała mi jeszcze, że jak by były nowe - czytaj rocznik najwyżej 2010 to tak, ale książki z 1978 lub 1980 to nie. A przecież chyba język niemiecki przez ten czas nie ewoluował, nie zmieniła się jego gramatyka czy słownictwo. Ale to już inny temat.
      Wracając jeszcze do sytuacji przedstawionej przez Ciebie Aniu to wystarczyło by te książki poukładać na ławkach przed szkołą. Rozgłosić uczniom, że za symbolicznego grosza będą rozdawane książki a na pewno by chętnych nie zabrakło.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że inni potrafią je tak potraktować

      Usuń
  13. O matko brak słów.... zniszcz ten dziennik inaczej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renia, ja nie wiem dokąd to zmierza i co będzie następne...

      Usuń
  14. szok, nie do wiary że takie rzeczy się dzieja....ja zawsze miałam i mam duży szacunek do książek i aż nie mogę uwierzyć ,że coś takiego mogło mieć miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Takie rzeczy wnosi się z domu i szkoły...w tej szkole jedyne co się wynosi to książki na śmieci :(

      Usuń
  15. Do czego ten świat zmierza... Przecież to nie średniowiecze, żeby książki palić na stosie ( a tym dla mnie jest wyrzucenie ich na śmietnik - to tak jakby wrzucić w ogień). Jest przecież tyle innych sposobów. Ja uwielbiam na przykład chodzić do sklepów z używanymi książkami. Ten zapach i rodzaj podniecenia, co się tym razem złowi :).
    Zawsze marzyłam o posiadaniu takiej biblioteki w domu jak miała Bestia z bajki "Piękna i Bestia" Disney'a :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam Twój post i włos mi się na głowie zjerzył... Jak tak można? Jak można wyrzucać książki na śmietnik????!!! Napewno znalazłoby się wielu chętnych na przygarnięcie takiej książki, bądź też jej kupno za symboliczną złotówkę. Pocieszające jest to, że są osoby, które problem widzą i go nagłaśniają.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tym, ale teraz to jestem poddenerwowania i zirytowana. Jak tak w ogóle można... Tez kocham książki i nie wyobrażam sobie bez nich domu ani życia. Nie mieści mi się w głowie, że można tak postąpić z czymś co ma kształtować psychikę naszych dzieci i naszą...

    OdpowiedzUsuń
  18. Brak mi słów... Dla mnie książka to rzecz święta! Bilet do innego świata. Jak można tak bezmyślnie niszczyć taki dar. Mnie się nie przyda, to do śmietnika? I na oczach dzieci? Wstyd... Smutno mi. Wystarczyła odrobina wysiłku, aby ktoś inny mógł się cieszyć tym bogactwem. A co do "Dziennika" - to na szczęście o nim nie słyszałam wcześniej i nie zamierzam kupować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdzie w Szczecinie??? Pojadę na ten śmietnik!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem co napisać, dzisiejsza szkoła mnie już wielokrotnie zawiodła... ale to?! Kurcze aż chce się krzyczeć!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogę się podpisać pod wszystkim co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  22. A jakie perełki można znaleźć na składowisku makulatury... Cały czas jestem w szoku, jakie ludzie książki wyrzucają

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka