TOUGH LOVE

by - marca 12, 2015

Kocham rośliny, lubię grzebać w ziemi i oglądać każdy nowy listek moich zielonych mieszkańców domu. Nie zawsze tak było i nie mogę pochwalić się wybitnymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Bywa, że morduję moich podopiecznych, zapominam o nawozie, albo podleję za mocno. A czasem nie podleję kiedy powinnam. Cały czas się uczę, czytam, próbuję. 
Widzicie, roślinki nie mają ze mną łatwo, to taka trudna miłość. Ale szczera. Ja rozmawiam z moimi podopiecznymi, kiedy przechodzę lubię pogłaskać po liściu, przy podlewaniu trochę z nimi pogawędzić, zachęcić do wzrostu, pochwalić za nowy kwiat. I często trafiają do mojego domu marketowi skazańcy, z przecen, wyprzedaży. No żal mi ich. Czasem przytargam do domu takie brzydactwo i chucham na nie i dmucham i tak sobie myślę, że niech choć parę dni pożyje godnie. A one się odwdzięczają, rosną, zielenieją...taka jest ta nasza miłość wzajemna. Ja się staram, one się starają, nie zawsze nam wychodzi, ale próbujemy. I tak moje parapety, półki zielenieją  i żyją. 
Wybieram rośliny mało wymagające - jeśli kupuję je świadomie. Ale czasem wpadają w moje ręce perełki kapryśne i trudne.


Tak właśnie było z przepięknym fikusem, którego dostałam od mojej mamy. Tak pokaźnych gabarytów ledwie zmieścił się do mojego samochodu. W domu ficus szukał swojego miejsca przez pół roku. I kiedy wreszcie je znalazł...zaczął umierać. To takie niesprawiedliwe! Liście spadały z niego przy byle podmuchu powietrza, nie wspominając o biegających i trącających go dzieciach. Biedaczysko wyłysiał mocno, kiedy wreszcie postanowiłam się tematem zainteresować. Poczytałam, poszukałam, atlas kwiatów otworzyłam. I co?
Popełniam chyba wszystkie błędy i naraziłam biedaka na wszelkie nielubiane przez niego okoliczności. A ON nie lubi wielu zmian. W sumie. On nie lubi ŻADNYCH zmian :) Nawet donicy obracać mu nie wolno, bo lubi, gdy światło słoneczne pada tylko pod jednym kątem na niego. Taki hrabia! A na każdą niedogodność reaguje zrzuceniem liści. Ot foch. 

Wzięłam się ja za niego, przesadziłam, wykąpałam (bo hrabia prysznice toleruje), doniczkę zrobiłam nowiutką, dizajnerską. I stoi. I zrzuca franca te liście. I nowe puszcza. I tak sobie egzystujemy, gadając i rzucając fochy codziennie. Bo to taka nasza trudna miłość...



Tak zupełnie poza tematem. Korci mnie, żeby przemalować ramę lustra na czarny mat. 
Co o tym sądzicie?


You May Also Like

16 comments

ETYKIETY