Saying goodbye to winter / Żegnaj zimo

by - marca 20, 2015

Żegnam zimę. To był dla mnie szczególnie trudny okres. Co złe zostawiam za sobą, co dobre zachowam w pamięci. I na zdjęciach. Bo zima dla mnie i mojej rodziny to ferie, narty, wspólnie spędzony czas i wspólna pasja...Gdy otwierasz rano oczy i widzisz za oknem ośnieżone góry to znikają wszystkie problemy. A wierzcie mi, tym razem walczyłam z wieloma przeciwnościami losu. Jednak nawet chorowanie w takim miejscu może być przyjemne.

10-minutowy orczyk przy temperaturze -17 stopni - to jest wyzwanie!


Widok z okna hotelu na wioskę narciarską Maso Corto


Choć na narty jeździmy już od trzech lat, dopiero w tym roku poczułam, że to jest TO! Przełamałam wiele swoich barier, lęków. Poczułam prawdziwą frajdę z jazdy, odważyłam się wyjść na stok i po prostu jeździć. Kocham góry. Ich majestat, potęgę, piękno. czuję przed nimi respekt. Zawsze , kiedy już pokazują się na horyzoncie w drodze do hotelu, take ośnieżone, groźne wyrywa mi się "Ach". Choć choroba trochę pokrzyżowała mi frajdę z jazdy w tym roku, to już nie mogę się doczekać kolejnego sezonu, kiedy znów założę narty na nogi! 
Połknęłam bakcyla! 
I już rozumiem tych wszystkich zapaleńców, którzy cały rok czekają na ferie.
W tym mój mąż.
Kochanie - od teraz czekamy razem!
I dzieciaki też, bo Matylda, wprawiona narciarka, od trzech sezonów razem z tatą pokonuje czerwone i czarne trasy. A my z Antkiem powolutku szusujemy na niebieskich łagodnych szlakach. 
W tym roku po raz kolejny postawiliśmy na włoskie Alpy i Maso Corto (fotorelacja z ubiegłego roku TUTAJ). Tym razem hotel przy stoku okazał się strzałem w dziesiątkę!




Grawand, lodowiec, 3200 m n.p.m. -17*C



Więc żegnaj zimo! I do zobaczenia w przyszłym roku :)


You May Also Like

5 comments

ETYKIETY