PROJEKT DOM - METAMORFOZA KUCHNI W TRZY DNI

by - lutego 23, 2015

Czasami jest tak, że marzymy o wielkich zmianach. Planujemy, myślimy jak będzie wyglądać nasz wymarzony salon, kuchnia, sypialnia. Dom. I odkładamy te marzenia na półkę, do puszki "jak wygram w totka" albo "jak odłożymy pieniądze na remont". Bo przecież trzeba wymienić wszystko, kupić, a to wszystko jest takie drogie! Nowe wymarzone meble z katalogu, sprzęty, no i fachowcy rzecz jasna. A kiedy dołożymy do tego jeszcze ten okropny bałagan ciągnący się w nieskończoność, brud, przygotowania, zakupy!!!

Nie w tym roku, nie teraz, później, jak będzie więcej czasu!

Czasami jest tak, że marzymy o wielkich zmianach. Czasami te zmiany wymagają po prostu chęci i pracy. Chcecie przykładu? Proszę bardzo!

Kiedy dziewięć lat temu urządzaliśmy kuchnię w naszym nowym, pierwszym, wspólnym wymarzonym domu była ona spełnieniem naszych marzeń. Intensywnie zielone ściany, nowoczesne kubiki i królujące w katalogach i na ekspozycjach meble z płyty wenge. Byliśmy tacy zadowoleni z efektu! Po czterech latach te kolory przyprawiały mnie o zawrót głowy! Kolejny remont. Salon w bieli i szarości. I kuchnia - połączona z salonem. Meble pozostały, ale zmieniliśmy kolor. Poranna mgła. Tak się nazywał. Przepiękny delikatny szaro-beżowy kojący odcień. Na wzorniku. 
Tak. Powiem Wam jedno. Wzorniki kłamią!!!
Nasz przepiękny szaro-beżowy kolor okazał się być morelowo-różowy. Blady co prawda, ale jednak. Do tego niesamowicie podbijał ciepłe nuty koloru mebli (czyli rzeczonego wenge) i podłogi (beżowe kafle). Wszystko razem grało, owszem, ale było takie...ciepłe. Mocno rustykalne. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale przez ostatnie lata kuchnia w szerszym kadrze nie ukazywała się zbyt często. Ba! Miałam trudności z odnalezieniem w archiwach zdjęć choćby kilku fotek naszej kuchni w całości.
Snułam więc marzenia. Te o remoncie. Wymianie mebli, Zbiciu kafli. Malowaniu ścian.
Aż wreszcie jakieś dwa tygodnie temu, przy kolacji z M, rzuciłam trochę z kosmosu " Drażnią mnie te ściany! Chyba pomaluję je na biało!". Byłam pewna, że mąż zaoponuje. Że wymyślam, że bez sensu, że przecież ostatni remont łazienki zupełnie pozbawił nas oszczędności. Usłyszałam jednak "Ok. Jeśli masz ochotę".
????????????????????????????????????????????????????????????
What?

W czwartek M wyjechał na weekend szaleć na białych stokach. Ja też zanurzyłam się w bieli. A dokładnie w 10 litrach białej farby. Środowa wizyta u pediatry, następne antybiotyki i perspektywa KOLEJNEGO tygodnia w domu z zasmarkanymi i rozgorączkowanymi dziećmi podkręciła atmosferę. A ci, który mnie znają wiedzą, że nic tak nie motywuje mnie do działania, porządków i zmian jak...nerwy! 

Dwa i pół dnia. Tyle zajęło mi czterokrotne pomalowanie ścian w kuchni - łącznie z przygotowaniem, pakowaniem w kartony, myciem ścian, oklejaniem, malowaniem, sprzątaniem i układaniem. Robiłam to sama, zajmując się dwójką chorych dzieci i zwykłymi domowymi obowiązkami. Da się! Moja NOWA kuchnia kosztowała mnie 100 zł. I mnóstwo pracy. 


Niesamowite, jak wielką wizualną zmianę wprowadziła biel. Ochłodziła brąz mebli pięknie z nimi kontrastując i podbijając chłodne tony zamiast ciepłych. Już nie marzę o nowych meblach. Kiedyś je zmienię, na pewno, na te wymarzone drewniane. Z dębowymi blatami. A tymczasem LUBIĘ moją nową starą kuchnię. Na prawdę!!! Efektem naszej odnowionej przyjaźni jest choćby ostatni post. Znów częściej w niej przebywam i piekę, gotuję, miksuję. 
Tylko dwa i pół dnia.













Dla niedowiarków moja kuchnia i jej przemiany :)

2006

2010


2015

Na zdjęciach:
świecznik kaganek - AnyTHING
świecznik hexagon - AnyTHING
Podstawki hexagon - AnyTHING
Typografia EAT - AnyTHING
typografia Why the Hell Not - AnyTHING
Taca na nóżkach -  Westwing
komplet filiżanek do espresso, buteleczki, młynki - pchli targ
czarna taca -IKEA
Wazony geometryczne - DIY na blogu

You May Also Like

52 comments

ETYKIETY