SUNDAY - FUNDAY

by - lutego 22, 2015

Jest niedziela, jest zabawa!

A raczej relaks. Prawdziwe slow life.  Mąż szaleje na stokach gdzieś daleko, a my chorujemy w domu. Dziś dzień, o jakim skrycie marzyłam od dni wielu, tygodni nawet... Wylegiwanie się w łóżku do 11. Śniadanie w szlafrokach. Pidżamowy dzień z Opowieściami z Narnii w tle...

No tak tak, przy okazji poodkurzałam i przemyłam podłogi. Przesadziłam kwiaty. Sprzątnęłam po małym nieoczekiwanym remoncie w kuchni. Zrobiłam obiad i upiekłam ciacho. Ale wszystko to niespiesznie, bez przymusu czy niechęci. Uwielbiam takie dni, kiedy nic nie muszę. 





A wracając do ciasta :) Kiedyś piekłam coś słodkiego w każdą niedzielę. Tak, jak było w moim rodzinnym domu. Ostatnio zaniedbałam tę tradycję. Ale dziś, przy okazji odnawiania kuchni (o tym będzie w kolejnym poście) znalazłam zapomnianą trochę książkę Marty Gessler. I zachwyciła mnie na nowo. Każde zdjęcie potrawy w niej opisanej to małe dzieło sztuki. Nie tylko kulinarnej. I od razu pomyślałam, że dziś pora na ciasto. Takie wilgotne, czekoladowe, pachnące kawą, słodkie do bólu. Brownie. 








W całym domu unosi się jego zapach. Dzieci dopytują czy już, czy gotowe, czy wystygło. A ja czuję, że jestem tu, gdzie miałam być. Nawet jeśli znów męczą nas choroby, praca czeka, maile nieprzeczytane, a do prasowania cały kosz. Dziś jestem tylko ja, dzieci i nasze czekoladowe ciasto. O reszcie pomyślę jutro...



Podkładka hexagon i deska kuchenna - AnyTHING

You May Also Like

16 comments

ETYKIETY