2014/03/27

WARSZTATY STOLARSKIE - ŁUCZNICA

Czyli dwa tygodnie pracy fizycznej i odpoczynku dla psyche

Zaskakujące, jak niewiele wystarczy mi by spojrzeć na swój świat i swoją codzienność z innej perspektywy. Dwa tygodnie. 600 kilometrów od domu. Niemal w lesie. Bez telewizora. Ze znikomym dostępem do internetu. Dni wypełnione fizyczną pracą od rana do wieczora. Przerwy na domowe posiłki. Krótki odpoczynek na ławeczce w słoneczny dzień z kubkiem herbaty w ręku. Zapach drewna i wszędobylskie trociny. Wieczorne posiedzenia przy kominku przy dźwiękach stuletnich skrzypiec, nocne Polaków rozmowy, kiełbasa z prawdziwego ogniska, poranne bieganie po budzącym się ze snu lasku, 




Mogłabym tak żyć.
Mogłabym tam żyć.



2014/03/08

Dzień Kobiet i coś o pewnej NIESAMOWITEJ kobiecie :)


Kochane moje kobietki, czytelniczki, przyjaciółki, dziewczyny małe i duże, osiemnastki i ryczące czterdziestki!!


W dniu NASZEGO ŚWIĘTA życzę sobie i Wam słonka - na niebie i w serduchu. 
Czujmy się zawsze piękne, młode i kobiece
 - czyli zgodnie ze stanem faktycznym :)



Pochwalę się jeszcze moimi nowymi zdobyczami (ach, pora wreszcie zrobić porządki i rozstać się z częścią ozdóbek i durnostojek...niebawem ). Tymczasem nie umiałam sobie odmówić zakupu nowych doniczek na targach. Tym bardziej, że o cenie aż grzech wspominać na głos :) 










Także część zakupów z Westwing znalazła już swoje miejsce "na salonach"...a błyskawiczny konkurs "fejsbukowy" z kuponami rabatowymi na prawdę okazał się błyskawiczny!!!! Oj, będzie się działo :)
Następnym razem muszę troszkę "utrudnić" Wam zadanie, bo teraz kupony rozeszły się jak świeże bułeczki w ciągu pięciu minut . Koniecznie pochwalcie się Waszymi nowymi nabytkami!





Moje rogacze - tak jak planowałam od samego początku - stoją dumnie na kominku. chyba im tam dobrze...ale niewykluczone, że będą zmieniać miejsce zamieszkania.





Razem z pudełkiem Agnieszki moje nowe doniczki wyglądają idealnie! 





A moja mini-kolekcja dzwonków, która powiększyła się o kolejny - z włoskich Alp, jest pięknie wyeksponowana.  Uwielbiam "black Cube" !






Na pewno już wszyscy znacie twórczość Agi. Niesamowicie zdolna kobietka, nie mogę wyjść z podziwu nad jej talentem - do tworzenia pięknych rzeczy, robienia magicznych zdjęć. Jak dla mnie z każdym nowym katalogiem Aga przechodzi samą siebie i pokonuje własne granice, do których już od dawna nie zbliża się nikt poza nią :) Tym razem do katalogu dodane są krótkie filmiki. Co tu dużo pisać - 

Agnieszko Kochana
chapeau bas!!!




A ja się tylko pochwalę, że do zdjęć Agnieszki wrzuciłam swoją malutką skromna cegiełkę w postaci drewnianych domków i choineczek ze starego drewna. Duma mnie rozpiera ogromna, że mogę być częścią tak genialnego projektu :)






Miłego weekendu Kochani!

Ja znikam na dwa tygodnie - pora zacząć realizować swoje plany :)

2014/03/06

Zapach domu....

Uwielbiam gdy w moim domu pięknie pachnie...Jestem wielką fanką zapachowych świec, saszetek w szafach, kadzidełek w łazienkach i mojej ulubionej lampy zapachowej w salonie.

Pamiętacie ją? Kto przegapił niech poczyta TUTAJ.

nie wahałam się ani troszkę kiedy  Dolce Aroma zaproponowało mi przetestowanie kolejnej nowości w sklepie. Oniemiałam po rozpakowaniu paczki, bo to miała być dla mnie niespodzianka. I była!






Ogromna, ciężka (ponad 2 kg!) i przepięknie pachnąca świeca - jakby stworzona dla mnie i mojego domu W bieli i czerni, o geometrycznym kształcie - wiadomo, że musiała stanąć w salonie :) Już samo pudełko jest tak dekoracyjne, że służy mi teraz jako pudełeczko na male tealighty - tych też u mnie nie brakuje.
Jeżeli chcecie zrobić komuś prezent - ta świeca będzie idealna. Wam pozostanie tylko złożyć życzenia i wręczyć piękne pudełko.








Świece z serii LUXE to ekskluzywna linia świec zapachowych francuskiej firmy Les Lumieres du Temps z perfumowego zagłębia Grasse. Poczułam się baaardzo elegancko...





 Samo odpakowywanie prezentu to jak powtórna Gwiazdka - oczywiście do świecy dołączone było pudełeczko z długimi zapałkami...a po otwarciu zobaczyłam JĄ w pełnej krasie:






Grube, masywne szkło, i ten zapach! Czuć go było wszędzie, a jeszcze nie zdążyłam jej nawet zapalić!
Ale kiedy to zrobiłam...(sami rozumiecie, że MUSIAŁAM zrobić to od razu, choć być środek dnia :P )







Zapach, jaki rozszedł się po całym domu (nie tylko salonie), był oszałamiający. Świeca zawiera wysokie stężenie naturalnych olejków zapachowych - i to nie jest tylko zwyczajowy opis. Jejku, wiem, że brzmi to bardzo tendencyjnie i piszę jak w reklamie, ale rzeczywiście tak było!!!! I na prawdę staram się o bardzo obiektywną ocenę (choć jest pewnie na wskroś subiektywna :P). 
Po raz pierwszy zetknęłam się z zapachem ambry...as przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy tylko ją poczułam pomyślałam o oriencie, Maroku, kadzidełkach i ...perfumach!!! 
Tak!!! Moje ukochane Kenzo Jungle Elephant (którego jestem maniaczką) ma w nucie bazowej właśnie ambrę. Mają ją także kultowe perfumy Chanel 5...
Ten zapach nie może się NIE podobać :)
A jak dodam jeszcze, że świeca wykonana jest w 100% z naturalnych wosków, a składniki pochodzą z upraw, które przestrzegają zasad zrównoważonego rozwoju i są przyjazne dla środowiska - to zakochacie się w nich tak jak ja.



Dla tych, którzy zakochać się chcą i przetestować u siebie zapachy, lampy, świece - zapraszam do komentowania na fb:) 

Mam dla Was trzy kupony, dzięki którym zrobicie zakupy w DolceAroma z 15%  rabatem!!! 
Kto chętny?

Kupony są ważne do 20-marca, więc pora na szybką decyzję :)

POWODZENIA!!!

Kto pierwszy ten lepszy! :)



2014/03/05

Wiosna w domu i ogrodzie!

Ledwo zdążyłam rozpakować walizki po białym szaleństwie i wyprać choć część zimowych kurtek i spodni, a już wybuchła mi przed oczami prawdziwa wiosna! zapachniało mokrą ziemią, zachciało się zanurzyć w niej ręce, coś posadzić, coś wypielić...dodać koloru, zieleni...choćby kilka maleńkich bratków w donicy... 

A to wszystko za sprawą Targów Poznańskich "Gardenia" i "Special Days", które odwiedziłam w minioną sobotę. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że część dekoracyjna zdecydowanie lepiej wypadła tego roku. Stoiska były przemyślane, pięknie dopracowane, a niektóre z nich wręcz wywoływały westchnienie - zaraz sami się przekonacie. Zrobię dla was taki mój ranking najpiękniejszych stoisk, co Wy na to?

Na początek szybciutka przebieżka po części zdecydowanie bardziej ogrodniczej - czyli po "Gardenii". Cóż, w tym roku dużo więcej czasu poświęciłam na część z dekoracjami, ponieważ mój ogród wydaje się być w 90% zapełniony roślinami, ale z chęcią oglądnęłam i posłuchałam o innowacyjnych rozwiązaniach do małych ogrodów i wnętrz - czyli o ogrodach pionowych i UWAGA! wiszących!

Cudne żywe zielone ściany bardzo mnie zainteresowały i być może pojawią się w tym roku i w moim małym ogrodzie. W tej inspiracji wkomponowano w nie "okna" z drewna, które  w połączeniu z drewnianymi skrzyniami wyglądają bardzo efektownie!
I bardzo w moim stylu :)



Do tego połączenie drewna, rozbiórkowej cegły i białych nowoczesnych kubikowych mebli i dekoracji - mariaż idealny. 

2014/03/04

Maso Corto i białe szaleństwo....

Zima jest już tylko wspomnieniem, w ogrodzie kwitną krokusy, tulipany wychylają główki, zimowe kurtki uprane i schowane w próżniowych workach czekają na kolejny sezon...

Jednak zimowe szaleństwo skończyło się dopiero tydzień temu...tydzień temu wracaliśmy stęsknieni za domem, zmęczeni fizycznie, ale wypoczęci psychicznie...To było prawdziwe ładowanie akumulatorów, a ja po raz pierwszy w życiu założyłam na nogi narty...Oj nie powiem, że było łatwo lekko i przyjemnie...W przyszłym sezonie zdecydowanie przygotuję się kondycyjnie :) Powiem tylko, ze mimo bólu, zmęczenia, a nawet strachu - chcę jeszcze! 

Gotowi na fotorelację?
Zapraszam :)

"Międzylądowanie" i nocleg w Monachium - panowie oczywiście musieli zobaczyć Allianz Arenę - szkoda, że dotarliśmy tam po godzinie 18 i nie mogliśmy zobaczyć jej od środka. swoją droga - niezamierzony, ale urokliwy bokeh mi wyszedł :P



Pierwsze dni w Alpach przywitały nas śniegowymi chmurami i bajkowym krajobrazem....

2014/03/03

Kraina Lodu

To miało być tylko zwykłe kolejne wyjście do kina na kolejną bajkę dla dzieci. Przedświąteczny grudniowy maraton kinowy z dziećmi trwał, tyle było przecież bajek do oglądnięcia. Okulary 3D, popcorn, napoje w tematycznych kubkach...byle by przetrwać te półtorej godziny, może trochę się pośmiać...

Madonna di Senales 2014

Z kina wyszłam oniemiała. Sama nie wierzyłam jak bardzo poruszyła mnie zwykła animowana bajka. Ostatni raz takie wrażenie zrobiła na mnie chyba "Król Lew" ale umówmy się - byłam wtedy w podstawówce!
Bajkowe krajobrazy, przemyślana fabuła...zdumiewające dla mnie było to, że jedna bajka wywołała lawinę myśli nie tylko w mojej - bądź co bądź - dorosłej głowie. 

Jeszcze długo po oglądnięci Krainy Lodu rozmawiałam z Matyldą o miłości, o tym czy można być złym i dobrym równocześnie (jak Elsa - główna bohaterka). Czy zawsze trzeba mówić prawdę, czy można ja ukrywać jeśli rani innych. Czy strach można przezwyciężyć? Dlaczego Elsa się boi? Dlaczego nie rozmawia z własną siostrą? 
Czy ktoś może udawać, że Cię kocha (watek Hansa i Anny)? Po co? Ja to poznać? czy w "normalnym" życiu tez tak może być? Czy na prawdę wielka miłość pokona wszystko?
Rozmowy o tym, że swoje talenty trzeba pielęgnować, nie ukrywać ich, nie bać się pokazać innym i nie wstydzić. 

Jedna bajka.

Och, nie ukrywam - już przy pierwszym oglądnięciu ogromne, piorunujące wręcz wrażenie zrobiła na mnie muzyka!!! Nic a nic nie zdziwiła mnie więc dziś rano wiadomość, że piosenka "Let It Go" otrzymała Oskara. Zasłużony! Choć mnie to właśnie polska wersja powaliła na kolana i nadal w tej pozycji trwam :) Tak cudnego głosu, muzyki i tłumaczenia nie słyszałam od bardzo bardzo dawna - ukłony w stronę autora polskiego teksu (jak dla mnie przetłumaczone brawurowo - bo w interpretacji nie chodzi i tłumaczenie słowo w słowo) i oczywiście gratulacje dla spiewającej Kasi Łaski!




Opowieść oglądamy do znudzenia (co jeszcze nie nastąpiło). Cały nasz wyjazd na narty upłynął z muzyka z filmu w tle...a przy widokach, jakie mieliśmy wszystko stawało się bajka - i na ekranie i w rzeczywistości!

Madonna di Senales, luty 2014

Droga do Maso Corto

Droga do Maso Corto

Hotel, stacja Grawand, Maso Corto, 3200 m n.p.m.
Najwyżej położony hotel w Europie


Koniecznie oglądnijcie "Krainę Lodu"!!!

a już w kolejnym poście mnóstwo zdjęć z mrozem w tle :)

To co? Ulepimy dziś bałwana? :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka