Zapach Świąt...

by - grudnia 21, 2014

Jakim zapachem określilibyście Święta?
Te w Waszych domach.
Te w domach rodzinnych.
Czy zawsze są to zapachy oczywiste?


Moje Święta pachną przyprawami, mnóstwem przypraw. Kmin, goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, świeżo zmielony pieprz. To oczywiste.
Pachną też gotowanym przez kilka dni bigosem. Grzanym winem. Dojrzewającym zakwasem na czerwony barszcz, warzywnym pasztetem stygnącym w piekarniku. To oczywiste.
Pachną świerkiem, zimnym powietrzem, kiedy mąż wnosi do domu drewno, które zaraz spłonie w kominku. Drewnem. Świecami zapalonymi co wieczór...To oczywiste.

Ale pachną też ... wspomnieniami. Pastą do podłóg, którą pucowałyśmy parkiet w rodzinnym domu. Pomarańczami z przedszkolnych paczek. Gorącym zdobycznym rozpuszczalnym kakao, które tata przywiózł z Niemiec kiedy nareszcie wrócił do domu. Kompotem z suszu. Sernikiem mamy mielonym trzykrotnie w żeliwnym młynku i kręconym drewnianą (notorycznie oblizywaną) pałką...

Marzę o tym, by moje dzieci wyniosły swoje zapachy z rodzinnego domu. Może będzie to aromatyczny bigos, który kolejny dzień dochodzi na kuchence? Czerwony barszcz z domowego zakwasu? 


Nie będzie dziś pierniczków. Pierniczki są fotogeniczne. Pierniczki są słodkie. Pierniczki są oczywiste.
Dziś pokażę Wam moje zapachy, te wydawałoby się niefotogeniczne. Bigos? Zakwas? Pasztet? Może poczujecie ich zapach i smak przez te obrazy? Tak jak ja czuję je właśnie dziś?















You May Also Like

21 comments

ETYKIETY