Dawać, otrzymywać...

by - grudnia 11, 2014

Działać bez działania
żyć bez przymuszania
dawać, otrzymywać, nie wyrywać chwilom



Jadę sobie codziennie samochodem i śpiewam z moimi dziećmi ich ulubioną piosenkę Meli Koteluk. I tak mi pasuje do mojego nastroju, do mojego postrzegania świata, siebie w nim, swojego miejsca.


Droga pod nogami

krok za krokiem

rok za rokiem


Słowa zasłyszane

choć wyraźniej brzmią
znaczą mniej



Gdyby można było

szybciej odnajdywać
widzieć trochę więcej
słyszeć wszystkie dźwięki



Czy ulotność chwili

lepiej znosić byłoby niż dziś


Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas

Ty jesteś początkiem do każdego celu





Jest grudzień i jest pięknie. Mam mnóstwo pracy, terminy gonią. Ale ja wiem, że to jeszcze tylko chwila. Jeden tydzień. Kiedy zamknę drzwi do warsztatu i zostanę w domu. Jeszcze tylko kilka prac, pakowanie, wysyłanie. Kocham to, ale z radością czekam na te kilka dni wytchnienia, pieczenie pierniczków, strojenie domu, spacery i śpiewanie kolęd.  I doceniam każdą chwilę - nawet jeśli czasem przeklnę pod nosem, kiedy muszę wstać raniutko po 5 godzinach snu. Pięknie jest.


Łapię tę ulotność chwili, choć - przyznam - ostatnio idzie mi to zdecydowanie mniej sprawnie. Od dawna już powtarzam, że pora nauczyć się obsługi manualnej aparatu. No cóż. Teraz muszę. Napstrykałam, nacudowałam i funkcja autofocusa magicznie zniknęła z ustawień i zmuszona jestem do pracy w trybie manualnym. Ale przecież nie ma tego złego. Dam radę. Statyw moim przyjacielem. Do czasu, kiedy wyłamie się w nim ząbki :(
Teraz nie mam ani autofocusa ani statywu - więc wybaczcie brak ostrości na zdjęciach...ale czy wszystko musi być tak idealne? Ja nawet lubię te rozmazane kadry, dzieci uchwycone w biegu. Bo taki jest nasz dom. Trochę w biegu. Trochę nieidealny. I bardzo nasz...










You May Also Like

4 comments

ETYKIETY