Z wrześniowych rozmyślań...

by - września 19, 2014

Pamiętam jeszcze mój wpis sprzed dwóch lat...
Przekroczenie magicznej trzydziestki było bolesne. Dziwnie było przejść nad tym do porządku dziennego, kiedy mentalnie nadal mam lat 21. Mniej więcej. A tu nagle ta trójka z przodu. Koniec jakiegoś etapu. Dorosłość? Powaga? Odpowiedzialność? 
Czasem kiedy patrzę na siebie tak z boku aż trudno mi uwierzyć, że to na prawdę ja. Owszem zmieniłam się fizycznie, ale czy na prawdę dorosłam i spoważniałam? Małżeństwo, dwójka dzieci, dom, kredyt. I to wszystko w przeciągu dziesięciu lat?
Dwa lata temu coś sobie obiecałam. Że zrobię wszystko, żeby to były piękne lata. Coś dla siebie. Zrobiłam. Teraz robię to codziennie. 


Z pracy wracam zmęczona. Fizycznie. 
Psychicznie? Mam ochotę śpiewać i tańczyć i całować wszystkich dookoła! Z pracy? Jakiej pracy? Robię to co kocham. godziny w warsztacie mijają niepostrzeżenie, a weekendy są takie długie. Jestem chodzącym przykładam na to, że można kochać swoją pracę.
Trzydziestka?
To był początek wspaniałej przygody, która trwa cały czas.
To mówię ja. 


Lat trzydzieści dwa. Właśnie skończone. Na papierze i w głowie. Bo w sercu wciąż dwadzieścia jeden. Oby na zawsze :)






You May Also Like

38 comments

ETYKIETY