Mama kontra mama

by - września 07, 2014

Oglądnęłam...

Serio?
Jest jakiś głębszy sens, którego nie zauważyłam? 
Miałam się czegoś nauczyć?
Poznać?
Zrozumieć?

A może tylko powiedzieć: 
"O jaaaa....ja bym tak NIGDY nie zrobiła"
"Świnia w domu?  Zwierzaki w kuchni? u mnie NIGDY"
"Telewizor przy jedzeniu? U mnie NIGDY" 
"Lista obowiązków dla ośmiolatka? Ja bym NIGDY nie dała"

Myślałam sobie - oglądnę do końca. Może konfrontacja wszystkich kobiet przy jednym stole będzie decydująca. Może nauczą się czegoś od siebie nawzajem... Nic. Każda w swoim mniemaniu jest najlepszą mamą na świecie. A "te inne" na pewno nie.

Moja córka spytała mnie czy chciałabym wziąć udział w takim programie.
Odpowiedziałam 
"Po co?'
Po to, żeby się pokazać w telewizji? Nagrać kilka sztucznych scenek oderwanych od codzienności. Pomieszać innej w garach w jej kuchni, obgadać ją za plecami, a potem uśmiechać się do niej przy stole w SPA? Żeby poczuć się najlepszą mamą i zgarnąć 10 kawałków lub zająć czwarte miejsce pytając siebie w czym ONE były lepsze ode mnie?

www.pozytywniej.pl

Następnym razem wybiorę książkę. I nie będzie to bynajmniej książka głęboko psychologiczna traktująca o WŁAŚCIWYM wychowaniu dziecka. Jakiś kryminał raczej. Z krwią w tle i przystojnym panem komisarzem w roli głównej.

A jak mi się nie będzie chciało grać w mądre gry edukacyjne z dziećmi to im na "pleju" Toy Story włączę. Żeby spokoju trochę mieć i ten kryminał poczytać.

Nie jestem złą mamą.
Nie jetem dobrą mamą.
Jestem mamą.
Krzyczę, kocham, przytulam, karzę, daję obowiązki, jestem niekonsekwentna, oddałabym za nich życie, czasem mam ochotę wyjść z domu i nie wracać, kocham patrzeć jak śpią, dostaję spazmów jak mlaszczą przy jedzeniu. 
dostanę za to medal? NIE
10 tysięcy? NIE
wychowam moje dzieci dobrze, na prawych, mądrych, przebojowych ludzi?

NIE WIEM

Staram się. Czasem mi wychodzi, czasem nie. 
I nie życzę sobie oceniania mnie tak jak nie chcę oceniać inne mamy.
Dajcie żyć!!!

Mój dom z pewnością nie przeszedłby testu białej rękawiczki, zdarza mi się serwować na obiad kebaba, a dzieciakom pierogi z Biedronki. Kuchnia często przypomina Hells Kitchen - bynajmniej nie ze względy na serwowane w niej potrawy, a o kosz z praniem można by się zabić. 

Dzięki takim programom stajemy się doścignąć wzory NIEOSIĄGALNE dla zwykłego śmiertelnika. Wpadamy kompleksy...Zwlekamy się z kanapy po całym dniu tyrania na etacie w pracy i w domu po to, żeby poskładać z dzieckiem rozwijające kreatywność origami. Bo powinnyśmy. Bo tak trzeba. Bo tak piszą w książkach i trąbią w telewizji. .. A włączcie w cholerę trzy bajki i zdrzemnijcie się na tej kanapie. Świat się nie zawali. Dziecko nie zacznie się przez te 30 minut narkotyzować i nie stoczy się na margines społeczny...

tylko "surowych rodziców" i "mama kontra mama" im nie włączajcie :)

Amen.
To było słowo na niedzielę.
loveandmarriageblog.com


You May Also Like

32 comments

ETYKIETY