WARSZTATY STOLARSKIE - ŁUCZNICA

by - marca 27, 2014

Czyli dwa tygodnie pracy fizycznej i odpoczynku dla psyche

Zaskakujące, jak niewiele wystarczy mi by spojrzeć na swój świat i swoją codzienność z innej perspektywy. Dwa tygodnie. 600 kilometrów od domu. Niemal w lesie. Bez telewizora. Ze znikomym dostępem do internetu. Dni wypełnione fizyczną pracą od rana do wieczora. Przerwy na domowe posiłki. Krótki odpoczynek na ławeczce w słoneczny dzień z kubkiem herbaty w ręku. Zapach drewna i wszędobylskie trociny. Wieczorne posiedzenia przy kominku przy dźwiękach stuletnich skrzypiec, nocne Polaków rozmowy, kiełbasa z prawdziwego ogniska, poranne bieganie po budzącym się ze snu lasku, 




Mogłabym tak żyć.
Mogłabym tam żyć.




Brakowało tylko (AŻ!!!) moich najbliższych. 
Bardzo brakowało.
Jak bardzo doceniliśmy to co nas łączy.
Jak mocno odczuliśmy swój brak.
Jak wspaniale było wrócić do domu.
Pocałować męża, wyściskać dzieciaki.

Tak na prawdę to przekonałam się, że klimat miejsca tworzą nie budynki, luksusowe wnętrza, obsługa hotelowa czy basen z jacuzzi. 
Ludzie.
Osiem obcych sobie osób, które przebywają ze sobą od rana do nocy. Wyjeżdżałam z przekonaniem, że chcę ich jeszcze spotkać w swoim życiu. Każde z nas zupełnie inne, choć z zupełnie różnych zakątków kraju, w wieku od 25 do 65...

Kadra, opiekunowie ośrodka...to chyba temat na osobny post. Ludzie z pasją, z błyskiem w oku, uśmiechem i anielską cierpliwością... A nasz nauczyciel stolarki tak nam wieczorem na stuletnich skrzypkach przygrywał. Magia!






Same warsztaty - pracowite! Niestety, ośrodek w Łucznicy boryka się z niedoborami finansowymi jako instytucja non profit, każda złotówka jest na wagę złota, a mimo to ceny kursów (z zakwaterowaniem i wyżywieniem rzecz jasna) na prawdę przystępne. Takie jest założenie Stowarzyszenia "Akademia Łucznica" - działa dla zwykłych ludzi i zaszczepia w nich pasję do tworzenia pięknych rzeczy. 



Siedziba Stowarzyszenia - Dwór Potockich w Łucznicy

Warsztaty tkackie, ceramika, Suiboku-ga - japońska sztuka malowania tuszem - to na prawdę wycinek całości, jaki mieliśmy okazję poznać. Szkoda, wielka szkoda, że mimo ogromnego potencjału i pasji pracujących tam ludzi to finanse ograniczają ich możliwości. A możliwości są ogromne! zobaczcie jakie cuda stworzyły dziewczyny tkając na starych drewnianych krosnach. Zakładanie osnowy trwało PIĘĆ godzin!






Nauczyłam się wiele i nawet awaria kluczowej maszyny nie przeszkodziła mi w dokończeniu mojego projektu. Biureczko-sekretarzyk dla moich maluchów stoi już w domu, choć nadal czeka na ostateczny szlif i impregnację. Warto było pracować te dwa tygodnie, wiele nauki jeszcze przede mną, ale najtrudniejszy był początek :)




Moją wielką miłością stała się tokarka! Nie mogę się doczekać kiedy znów przy niej stanę. Mam tyle pomysłów! 
Tak wygląda rezultat naszej pracy zespołowej w pierwszym tygodniu. Krzesełko dla malucha.




Mój warsztat pracy...oj spędziłam tam mnóstwo czasu. Była krew, pot i łzy. Ale było warto :)




I mój projekt indywidualny ujrzał wreszcie światło dzienne :) Biurko-sekretarzyk dla moich dzieci. Tylko kto teraz dorobi mi krzesełka? To na zdjęciu wykonał Tomek. Mebelki stworzyły duet idealny :P





To były bardzo intensywne, ale też magiczne dwa tygodnie. Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią tego projektu - bez Was to nie byłoby to samo! I mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz :)


You May Also Like

29 comments

ETYKIETY