Good things take time

by - lutego 12, 2014

       Zamknęłam właśnie pewien bardzo ważny rozdział w moim życiu. Coś się skończyło, coś być może się zacznie. Lubię ten stan, kiedy wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Lubię to podekscytowanie, niepewność, oczekiwanie. I zawsze wierzę, że zmiany są potrzebne - nawet jeśli czasem dają nam w kość i odbieramy je jak cios, to często z perspektywy czasu wiemy już, że były niezbędne...
Wiele jest takich zmian za mną. wiele - mam nadzieję - przede mną. I nie dzielę ich na te dobre i na te złe. Są po prostu zmianami, które są konieczne. 



     Swego czasu bardzo rozpamiętywałam swoje decyzje. Co mogłam zrobić inaczej, a może powinnam była zdawać na tamten kierunek studiów, co by było gdyby. Milion scenariuszy. Milion wersji. Ciągły niedosyt, że nie byłam wystarczająco dobra, mądra, cierpliwa, wytrwała, uparta, konsekwentna. A potem nadeszła refleksja - gdybym wtedy wybrała inny kierunek, wyjechała jak planowałam. co byłoby dziś? Co z  Marcinem, Antkiem i Matyldą - jak mogłabym choć hipotetycznie rozważać inne życie, w którym nie było by ICH? a co najważniejsze - PO CO miałabym to robić???

    Trzeba żyć chwilą, doceniać to co się ma. Nie chodzi o hurraoptymizm. Tylko o obiektywizm. Jak wielu ludzi chciałoby być na moim miejscu? Dlatego dziś staram się nie rozpamiętywać. Przeszłość to przeszłość, nie mogę jej zmienić. Za to mam wpływ na tu i teraz.

    Musicie wiedzieć, że nie należę do osób z natury spontanicznych i z reguły podjęcie ważnych decyzji wymaga u mnie czasu i dogłębnej analizy. To dobra cecha, ale potrafi utrudniać codzienność. Uczę się jak być spontaniczną, jak zdać się na los, intuicję, zaufać impulsowi i temu wewnętrznemu głosowi. "Podążając za intuicją zabierz ze sobą rozum" - to dobre określenie na postawę, jaką chciałabym przeforsować u siebie. Pozbyć się strachu, tego wewnętrznego hamulca, który szepcze "Nie rób tego! To nierozsądne! To się nie opłaci! co powiedzą inni?".
Znacie to uczucie, kiedy marzycie o czymś od bardzo dawna i sami nie pozwalacie sobie na spełnienie tego marzenia? 

"Mieć świadomość orła - a być wróblem. to jest właśnie tęsknota" 
Ryszard Bukowski




      Gdy dziś rano, zrywając kolejną kartkę z kalendarza, przeczytałam te słowa poczułam jakby były tam specjalnie dla mnie. Jestem takim wróblem. Uwikłanym w sieć "powinnam", "muszę" i "nie mogę". A przecież tak łatwo zamienić je na "chcę" "potrafię", "lubię". Trzeba zacząć od małych rzeczy i wiecie co - to działa! Sprawdzam na własnej skórze. Przeczytałam ostatnio (za nic nie potrafię sobie przypomnieć gdzie", ale chyba na jednym z blogów, że wystarczy zamienić słowa w codziennym życiu, takim prozaicznym. Zamiast mówić z miną cierpiętnicy "Ojej, już ta godzina - powinnam iść kąpać dzieciaki" mówię sobie "Ojej, pora na kąpiel. Jak ja lubię przytulać się do moich pachnących po kąpieli maluchów i te ich rechoty pod prysznicem". To proces powolny, aczkolwiek możliwy do zrealizowania. Wszystko zaczyna się i kończy w głowie. Szklanka w połowie pusta, szklanka w połowie pełna. Filozofia znana od tysiącleci. Nikt tu nie wymyśli nic mądrzejszego ponad to. Ja na pewno nie :)

Przecież nie muszę pracować - chcę to robić. Wychowywanie dzieci to nie moja powinność - to to co kocham (choć czasem dzieci tak dają mi w kość, że wyję z bezsilności - cała prawda o macierzyństwie - to nie jest bajka :) ). 

Dobre rzeczy potrzebują czasu Kochani. Potrzebują zmian. A najważniejsze zmiany - to te w naszych głowach. I nie mówię to o Alzheimerze. Ani o rzucaniu pracy. Nasze postrzeganie świata to najważniejsza zmiana - i największa - jaką możemy sobie zafundować. 



I tak oto post filozoficzny powstał. Pod wpływem kartki z kalendarza. Takie moje "słowo na niedzielę" w środowy wieczór...

Dobranoc wróbelki i orły moje kochane! Niech Wam się przyśni wymarzone życie, a potem obudźcie się i zobaczcie - że takie właśnie jest na prawdę!




You May Also Like

23 comments

ETYKIETY