Taki zwykły wieczór

by - stycznia 30, 2014

Normalny...Szlaban na bajki nareszcie zniesiony, dzieci jakieś taki spokojne, zmęczone może pobudką o 6 rano...Jest leniwie, jest czas na leżenie na kanapie, na wyklejanki z alfabetem i grę w karty. Nikt nie biega, nikt nie krzyczy, nawet bałagan jakby mniejszy, a dzieci chętniejsze do jego ogarnięcia.
Lubię takie dni... Nawet kiedy w tle szumi inhalator, a wokół mnie wala się tona chusteczek higienicznych. Zima ma swoje plusy i tych właśnie się doszukuję...i lubię tę cholerę, nawet jeśli funduje mi choróbsko :)








W ramach rehabilitacji i odskoczni od kuchennych eksperymentów w domu pojawiła się też ONA. Pufa Matyldy. Oczywiście w różu. Oczywiście na szydełku. Na szczęście zaakceptowana natychmiast...Dziecko zadowolone, mama nareszcie nie przegania z podłogi, a uprane poduszki z kanapy nie walają się po ziemi ...gdyby tak jeszcze kapcie jakimś cudem pozostawały na nogach, a nie pod kanapą, pod poduszką czy w szufladzie...
Ale nie można mieć wszystkiego!







Chwilo trwaj wiecznie....







You May Also Like

27 comments

ETYKIETY