2013/10/31

Nowości, nowości...

Pracuję, nie próżnuję :)

Oto dowód!


Boo Boooo

Nie lubię Halloween.
Nie przemawia do mnie to całe świętowanie i przebieranie się w upiorne stroje.
Chyba jestem mało zabawna.

Wolę te nasze zadumane święta,
Spacer na cmentarz, migotanie miliona zniczy późnym wieczorem, zapach wosku, mokrego igliwia.
Rodzinny obiad i gorącą herbatę dla zmarzniętych.

A dziś hordy poprzebieranych dzieci wołających o cukierki.
Upiornie umalowanych...brrrr......
Dom w papierze toaletowych gdy ich żądania nie zostaną spełnione...
Krzyki i upierdliwy dzwonek do drzwi...
PAJĄKI...
ohyda do kwadratu...ja boję się chyba nawet tych papierowych :(

Właśnie sobie uświadomiłam, że nie kupiłam tony cukierków.
Zdecydowanie zrobię to niebawem, choć pewnie kiedy wrócimy z dzieciakami do domu po 18 ogrodzenie będzie już pięknie ustrojone...

To już wiecie dlaczego nie lubię Halloween?

Cieszyłam się do wczoraj, że moje dzieci jeszcze nie są na tym etapie...
do wczoraj - warto podkreślić!
Kiedy to moja córka wracając z przedszkola oznajmiła, że jutro jest bal halloween i należy się przebrać.


Sick!!!!!

W co?

Czasu na szycie brak, pomysłu brak, gotowca nie posiadam i kupować nie zamierzam...

Nerwy dopadły mnie okrutne, bo co innego szyć suknię księżniczce, a co innego krwawy uniform.
Nie dałam się.

Przy pomocy folii, kartonu i mazaków na jeden dzień w moim domu zagościły dwa małe duszki 

(no bo rzecz jasna NIE DA SIĘ zrobić przebrania TYLKO dla córy :P)




Muszę dodać, że to ruchliwe duszki i o 6:30 rano nie byłam w stanie uchwycić ich na zdjęciu w bezruchu :)



Ale to są dobre duszki - kompromis osiągnięty :)



to jak będzie?

Booooooo!!!!


Jak dobrze, że kolejne Halloween dopiero za rok....



2013/10/30

Eksperymentuję

W kuchni...

Słodyczowy odwyk.
Tak chyba najprościej mogłabym określić to co dzieje się w moim życiu.

Wypowiedziałam wojnę słodyczom, bezwzględnie, uzbrojona tylko w garnki, łyżki i słoiki. 
Oj jak Dawid i Goliat - i chyba wiecie kim jestem ja :)
Goliat wszechmocny, uzbrojony w czekoladę, cukier, tłuszcz, z ogromna armią bombardujących mnie reklam...
Ciężka to będzie batalia, ale ja zamierzam wygrywać ją małymi kroczkami.

Dlaczego?
Pomijając skutki uboczne w postaci ubrań dziwnie zbiegających się w praniu?

Dzieci i wstyd.
No tak.
Uczę dzieciaki, że słodycze nie są najważniejsze, że trzeba jeść owoce, warzywa, próbować nowych smaków, pić wodę.
A sama zjadam czekoladę popijając colą.

Czy ja jestem wiarygodna?

???

No właśnie.

Dlatego zaczynam od siebie i walczę o zdrowie swoje i mojej rodziny 
(choć rodzina w postaci męża nieco się buntuje:P )

Testuję nowe dla mnie smaki, mieszam, przyprawiam, czytam i uczę się.

Dziś mój pierwszy eksperyment kulinarny, który okazał się strzałem w 10 dla takiego maniaka słodkiego smaku jak ja :)

Lubicie pudding? 
A słodkie pierwsze bądź drugie śniadania?

to to jest propozycja dla Was!!!


Pudding czekoladowy bez czekolady, cukru i glutenu


Czego potrzebujemy na cztery porcje?

500 ml mleka (ja ostatnio kupuję to z obniżoną zawartością laktozy, może być sojowe, ryżowe lub tradycyjne)
60 g drobnych płatków jaglanych
szczypta soli (u mnie 3 kryształki różowej soli himalajskiej)
2 dojrzałe banany
5 daktyli suszonych
2 łyżeczki karobu (lub kakao, ale kakao da lekko gorzkawy posmak)




Mleko zagotowujemy na małym ogniu z płatkami jaglanymi, daktylami i solą przez k 10 min często mieszając (lubi się przypalać). Gdy zgęstnieje dodajemy pozostałe składniki i miksujemy blenderem na gładka masę.

i voila!

Szybko i smacznie i zdrowo!!!!!
Spokojnie możecie podać go swoim maluchom na deser bądź pożywne śniadanie.
Jest bardzo syty i bardzo słodki dzięki bananom, daktylom i karobowi :)


Co im zafundujecie z takim posiłkiem?




Kasza jaglana - czyli proso 

bezglutenowa, zasadotwórcza, lekkostrawna
złożone węglowodany i 10% białka
witaminy z grupy B i lecytyna 
antyoksydanty
krzemionka - wspomaga stawy, wzmacnia paznokcie, włosy, zęby i skórę
Ma właściwości wysuszające i antywirusowe - świetna przy chorobach układu oddechowego (katar, kaszel, choroby oskrzeli i płuc) - pomaga pozbyć się zalegającego śluzu

Banany

witaminy: A,C, B1, B2, B6 (odporność, koncentracja, włosy, skora, paznokcie, wzrok)
mikroelementy: dużo potasu i nieco sodu - pomaga regulować ciśnienie
fosfor i tryptofan - wspomaga uwalnianie serotoniny - hormonu szczęścia
żelazo - do walki z anemią
rzadko wywołują alergie

Karob - chlebek świętojański

zasadotwórczy
Zdrowy zamiennik czekolady / kakao
nie zawiera kofeiny i jest naturalnie słodki
80% białka
witaminy: A, B2, B3, D i E
minerały: wapń, fosfor, potas, magnez, żelazo, mangan.
antyoksydant, 
ma właściwości antywirusowe, antyseptyczne, antybakteryjne (garbniki) i wykrztuśne - pomocny w chorobach górnych dróg oddechowych
stosowany jako lek w zaburzeniach żołądkowo-jelitowych (np. refluks)

Daktyle suszone

bogate źródło witamin A, C, E i niektórych witamin z grupy B oraz kwasu foliowego 
Zawierają potas, żelazo, magnez, wapń i fosfor
salicylany - działają przeciwbólowo i przeciwzapalnie
uniemożliwiają odkładanie się złogów cholesterolu na ściankach naczyń - działają przeciwmiażdżycowo




I jak Kochani?
Kto ma ochotę na zdrowy, SŁODKI i smaczny posiłek???

2013/10/26

SMÅHUS

Małe domki - SMÅHUS.




Ile osób tyle marzeń, ale często to wspólne....własny mały domek...




Jak marzyć to na całego - może od razu DWA :)



Kto ma ochotę?




Bo marzenia trzeba spełniać KOCHANI !!!



Lovebook 2013

Małe sukcesy...WIELKA RADOŚĆ :)

Nowy Lookbook - Lovebook 2013 od DaWanda w skrzynce, a w nim? 
Także moja praca....




Zostałam "ambasadorem polskiego designu i handmade'u" - jakkolwiek w moim przypadku to tytuł na wyrost, to daje mi to potężnego kopa do dalszej pracy, żeby na taki tytuł zasłużyć :)







Kochani - za jakość zdjęć przepraszam, nie mam programu do obróbki :(

Możecie polecić mi jakiś darmowy i bezpieczny?

Jestem w kropce, a po ostatnich problemach z komputerem i czyszczeniu dysku nie chcę znów ściągnąć jakiegoś wirusa z kolejnym programem...




Buziaki:* 

Ana

2013/10/24

Day OFF...


Wszem i wobec ogłaszam, że złe dni odchodzą w niepamięć, a chwila kryzysu i mnie się zdarza - jak każdemu...

No nie zawsze jest kolorowo...

A niekiedy najzwyczajniej w świecie ogarnia mnie niemoc gdy dziecię moje własne noc całą wisi nad miską, a ja mogę jedynie głaskać je po plecach i zmieniać brudną pidżamkę i NIC nie mogę zrobić żeby przerwać ból. Kiedy z bolącym gardłem i mięśniami zakopałabym się pod pierzyną, a tu dom, gotowanie, szpital polowy i sprzątanie...

Day off...

Dziś jest mój DAY OFF...


A przynajmniej parę godzin...odespałam porządnie, dziecię do formy wraca - w przeciwieństwie niestety do mojego gardła, dom jako tako ogarnięty...

A ja zrobiłam coś dla siebie i tylko dla siebie :) Kilka minut z piłą w ręku, kilka maźnięć farbą, tuszem, klej i gotowe. Moje własne stempelki. Całkiem osobiste...

Taki mój sposób na BAD DAY....



Bardzo wszystkim dziękuję za dobre słowo pod poprzednim postem, za ciepłe maile i śmieszne filmiki na youtube :) 

A drogiej Żelikowskiej za wyróżnienie...



No podobno ich nie przyjmuję, ale z racji dni fatalnych łamię swe własne zasady. 




PYTANIA OD ŻELIKOWSKIEJ:)

1. Jaki prezent byłby dla Ciebie idealny, czyli co sprawiłoby Ci przyjemność?

Obecnie - komplet dobrych dłut i nowa szlifierka oscylacyjna :) Serio!

2. Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

Pytanie z gatunku trudnych. Jakimi STARAM SIĘ kierować? Tymi wyniesionymi z domu. 
Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe - to najważniejsza.
Nie zazdrość! - staram się dziękowac za każdy dzień - nawet zly jak wczorajszy - bo czegoś mnie nauczył. Mogę zazdrościć innym, oczywiście, mają większe domy, lepsze samochody, droższe ciuchy. Tylko po co? A ile jest osób, które za moje TU i TERAZ oddałyby wszystko? 
Najważniejsze - choć będę banalna - są zdrowie moje i najbliższych, uczciwość, wiara w siebie i w ludzi i oparcie w rodzinie.




3. Jakie marzenie udało Ci się spełnić do tej pory?

Moja rodzina, własny dom - to te duże. I mnóstwo mniejszych, choć nie mniej ważnych w codziennym życiu. Wycieczka do Szwecji!!!! A ile marzeń mam jeszcze do spełnienia!

4. Twój sposób na dobre rozpoczęcie dnia?

Budzikom śmierć! :) Małe rączki wokół szyi i mokry całus od rozespanych maluchów, które NIE WSTAŁY lewą nogą :P





5. Gdybyś jeszcze raz wybierał(a) swoją ścieżkę edukacji i kariery zawodowej, to czy wybrałbyś/wybrałabyś to samo, czy coś innego?

Coś innego. Ale nie rozpamiętuję. Przecież nie powiedziałam jeszcze ostatecznego słowa! :)

6. Piosenka, która ostatnio chodzi Ci po głowie?

"The Bridge" Dawida Podsiadło


"Boom, yeeee yee" którą to na podstawie tych właśnie enigmatycznych dźwiękonaśladowczych słów usiłuje odnaleźć w czeluściach internetu mój mąż :P

7. Jaki film nigdy Ci się nie znudzi?

Pojadę po bandzie - ale szczerze - Zmierzch :)

8. Kot czy pies?

Kot.

9. Szklanka do połowy pełna, czy do połowy pusta?

Zależy jaki dzień :P

10. Jakie jest Twoje ulubione danie?

Jajecznica taty :)

11. Jak chcesz, żeby Twój blog wyglądał za rok?

Nie mam takich planów...chcę, żeby za rok nadal był :)



Teraz powinnam nominować kolejne blogi, ale tego nie zrobię. 
Każdy, który czytam jest dla mnie inspiracją, w każdym znajduję coś dla siebie. 
Nie umiem wybrać, wyróżnić.

Nie zadam też pytań, na co dzień zadaję je często i cieszy mnie kiedy na nie odpowiadacie :)

Buziaki:*
Ana zastemplowANA :)

2013/10/23

Bad day...



Są takie dni, kiedy czuję się jak ta osobliwa gromadka...





Dziś jest taki dzień...







2013/10/22

zGRÅny duet:)


GRÅ & VILLAGE


Bardzo zgrany duet na jesienno-zimowe smutki.



Ciepło pod nogami, ciepły szary kolor, ciepłe drewno, ciepło bijące od zapalonych świec, ciepły odcień miedzi...
Ciepło ciepło ciepło...tylko (aż!) tyle potrzeba by przetrwać nadchodzące miesiące...




Konsekwentnie wracam do natury wprowadzając ja do domu i do sklepiku...coraz więcej będzie starego, spękanego drewna, naturalnego sznurka, bawełny, juty...











Jak Wam się podobają stare palety w nowej roli? :)

Duet dostępny w sklepiku :)


2013/10/19

Domowo i ze smakiem...

Uwielbiam zapach gotującego się domowego rosołu.
To zapach dzieciństwa.
Niedzielny obiad.
Odświętny nastrój.



Długo, bardzo długo - od początku mojej zabawy w dorosłość i samodzielne gotowanie - a początki nie były spektakularne muszę przyznać - mój rosół smak swój zawdzięczał w dużej mierze - jeśli nie w całości - kostkom rosołowym ze sklepu.
To takie proste.

Siup do garnka i bach! Wszystko jest!

Zapach.
Kolor.
Smak.

No czego chcieć więcej?

Pierwsze zmiany nastąpiły siedem lat temu, podczas mojej pierwszej przygody z dietą bezglutenową. 
Po raz pierwszy w życiu zaczęłam czytać etykiety kupowanych produktów - przez co moje zakupy dłużyły się niemiłosiernie. 
Poszukiwałam glutenu i jego pochodnych, nie tylko wśród tych oczywistych zbóż.

Pasztet - glutaminian sodu.
Kostka rosołowa - glutaminian sodu.
Chipsy - glutaminian sodu.

Nagle okazało się, że zapach cebulki w chipsach, smak domowego pasztetu - u tego z puszki czy ten niepowtarzalny aromat rosołu to tylko chemia! Glutaminian sodu. Wzmacniacz smaku. E 621.

Poczułam się oszukana.
Zwłaszcza dlatego, że glutaminian znajdował się praktycznie wszędzie, a dla mnie był zakazany. Rozpacz.
Co jeść?

Zaczęłam uczyć się przypraw i ziół, ich smaków, zastosowania.
Oj nie od razu Rzym zbudowano, ale fundamenty zostały wylane. Od tej pory odruchowo omijam gotowe przyprawy na sklepowych półkach.
Wiele zmieniło się też przez te lata wśród samych przypraw - producenci sami już podsuwają nam mieszanki niezawierające glutaminianu i konserwantów, po które - od czasu do czasu - sięgam. 

Moja przygoda z dietą bezglutenową nie trwała długo, okazało się, że to jednak nie celiakia - w moim przypadku. 
Kiedy pojawiły się dzieci nadal zwracałam i zwracam uwagę na to co pojawia się na talerzu i staram się unikać "gotowców".
Nie idealizuję, oczywiście, że zjadają także parówki, pasztet, sklepowe wędliny, słodycze.
Nie jestem tym faktem zachwycona, ale nie jestem też w stanie całkowicie wyeliminować ich z naszej diety - i podziwiam kobiety, które to potrafią! 
Chapeau bas!

Ale do rzeczy.
Wracamy do źródła.
Do rosołu.

A w zasadzie do bulionu drobiowego - na którym to rosół - i nie tylko rosół - przygotowuję (och zdarza się wołowo-drobiowy, ale zdecydowanie rzadziej).



Wygląda apetycznie?

Tak też smakuje - choć oczywiście nie w czystej swojej - skoncentrowanej - postaci:)
Przyrządzam go kilka razy w roku dla siebie i moich rodziców, których też namawiam na kulinarne zmiany.

Już dawno obiecała napisać Wam w jaki sposób go przyrządzać.
Muszę się jednak przyznać, że pomaga mi w tym ogromnie thermomix - dzięki któremu omija mnie żmudne mieszanie i pilnowanie gotującej się pasty.
Ale jest on wykonalny także w garnku - choć wymaga wtedy nieco więcej zachodu.

Przepis oryginalny jest TU, ja natomiast podam Wam przepis zmodyfikowany przeze mnie - idealny na jesień i zimę, rozgrzewający i z pięknym zapachem. 
Wyśmienity do rosołu, mięs, dyniowej i paprykowej zupy krem...mmmm.....





DOMOWY BULION DROBIOWY

Składniki:

300 g podudzi z kurczaka ( ja kupuję gotowe bez kości podudzia w lidlu - 500 g - i tylko oczyszczam je z błon i ścięgien)
300 g warzyw (seler, marchew, por, cebula, czosnek, pietruszka) - proporcje wg preferencji smakowych
zioła - najlepiej świeże - u mnie bazylia, rozmaryn, natka pietruszki - 3-4 gałązki
150 g gruboziarnistej soli morskiej
100 g (nie ml!) białego wytrawnego wina
przyprawy: 1 liść laurowy, 2 goździki, 5 nasion kolendry, kurkuma, papryka czerwona, imbir i curry.
Nie podam Wam ilości przypraw sypanych, bo daję je na oko, ale NIE ŻAŁUJĘ! :)





Mięso mielimy w maszynce, lub miksujemy.
Warzywa i zioła ścieramy na tarce z drobnymi oczkami, siekamy drobniutko lub miksujemy robotem.

Wszystko wkładamy do garnka, dodajemy sól, wino i przyprawy i gotujemy na wolnym ogniu, bez przykrycia pozwalając odparować płynom. 



Często mieszamy i pilnujemy, aby bulion się nie przypalił.
Kiedy ma już dość gęstą konsystencję miksujemy go blenderem na pastę i przekładamy do wyparzonego słoika.


Po wystygnięciu przechowujemy w lodówce nawet kilka miesięcy - aż do zużycia.

Po rozpuszczeniu 1 czubatek łyżeczki pasty w 500 ml wody otrzymamy pyszny, aromatyczny bulion.

Kto spróbuje??






2013/10/16

Proszę Państwa oto miś....

Sezon na misia uważam za otwarty...

kilka z nich już znalazło nowych właścicieli...nawet wśród dorosłych....

Bo kto powiedział, że dorośli nie kochają misiaków?





2013/10/11

KORSA

Korsa

krzyż

krzyżak

Trochę w klimacie zbliżających się Świąt...adwentowy....
choć może być ozdobą całoroczną...


2013/10/10

RABAT DLA ODKRYWCÓW

Kochani

Dziś post szybki, przygotowywany od kilku dni...

Zapraszam na DaWandę - tam przez calutki tydzień - zaczynając od dziś -

 RABAT DLA ODKRYWCÓW 

15% obniżka
dla wszystkich nowych klientów mojego mini-butiku:)



A z tej okazji - długo przygotowywane nowości - część pierwsza!
Zmieniamy nastroje, żegnamy letnie i wiosenne pastele. 
Witamy czerń, biel, recyklingowe drewno, szary karton, ciepłą włóczkę...






Zapraszam do oglądania na stronach DaWandy, a już jutro pierwsze zdjęcia nowej kolekcji na blogu :)

Buziaki :*
Ana

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka