2013/06/27

DIY - czyli zrób sobie butelkę :)

Na pewno znacie ceramiczne butelki od Lene Bjerre, prawda?

http://lenebjerrestore.pl/
Od jakiegoś czasu wzdychałam do nich oglądając katalog czy reklamy we wnętrzarskich pismach. 
Ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała stworzyć sobie czegoś na wzór tych upatrzonych:)

Okazja nadarzyła się dość szybko - robiąc ostatnio porządki na półce ze słoikami i butelkami (podczas przygotowań do słoikowego szaleństwa) znalazłam dwie butelki po napoju wysokoprocentowym ;) które schowałam tam chyba parę lat temu - ze względu na piękne drewniane dębowe zakrętki.

To był impuls, a ponieważ właśnie malowałam sprayem inne przedmioty - oberwało się i butelkom :)

Macie ochotę na króciutkie DIY?

Ruszamy!

Bierzemy butelkę o ciekawym kształcie - nie musi mieć drewnianej nakrętki - wystarczy dokupić korek i będzie jak u Lene :)



Butelkę myjemy i matowimy papierem ściernym o drobnym ziarnie, a następnie przecieramy rozpuszczalnikiem dla usunięcia pyłu.



Zatykamy szmatką szyjkę - żeby farba nie dostała się do środka i rozpoczynamy dość żmudne pokrywanie butelki farbą w sprayu. Ja nałożyłam aż 5 cieniutkich warstw kremowo-białej matowej farby podkładowej (lubię ją, bo się nie świeci) w odstępach min godzinnych.
Przy farbach kolorowych "idzie" troszkę szybciej i potrzeba mniej warstw.




W międzyczasie zabieramy się za nakrętki - jeśli są drewniane oczywiście :) 
Czyścimy, drapiemy drucianą szczotką, szlifujemy drobnoziarnistym papierem ściernym i myjemy. Po odpyleniu pokrywamy wybielającym woskiem do drewna (wcieramy dokładnie) i nadmiar wosku po kilku minutach ścieramy woskiem bezbarwnym. Całość polerujemy po utwardzeniu wosku - czyli po kilku godzinach.




Po wyschnięciu lakieru butelki dowolnie ozdabiamy - możemy transferem, naklejką, etykietką. 
Ja zdecydowałam się na użycie permanentnego cienkopisu do folii. 
Wczorajszy wieczór spędziłam malując wybrane wzory - dmuchawca oraz motyla.

I oto efekt końcowy:)









Swoje docelowe miejsce moje butelki znalazły obecnie na kuchennym parapecie. Jeszcze są puste, ale planuje zapełnić je smakowitymi nalewkami - zaczynając od orzechówki, na którą już dostałam świeżo zerwane orzechy od pewnej dobrej duszyczki!! dziękuję! :)





I kto ma ochotę zrobić sobie małą buteleczkę?

A może wykonać taką dla Was?



Pozdrawiam
Ana

PS. Przypominam o Candy-konkursie na facebooku, trwa do jutra do godziny 15 :)



2013/06/26

Lato zamykam w słoiki...

Początek lata - choć aktualnie drugi dzień deszczowy i ponury - jednak wita nas kolorami, zapachami...


Truskawki. 
Kto ich nie lubi?
A kto kocha bezgranicznie?

Ja jestem ich umiarkowanym wielbicielem, choć zawsze na początku sezonu wpadam w spiralę truskawkową i przyrządzam z niej każde danie dania - od śniadania zaczynając na kolacji kończąc. 
A kiedy już mamy dość zamykam je w słoikach.




W ubiegłym roku zaniedbałam przetwory i zrobiłam ich na prawdę niewiele. Zapasy szybko się skończyły, spiżarka świeciła pustkami, a ja sięgałam po przeróżne dżemy truskawkowe na sklepowych półkach.
Ten rok dał mi nauczkę.
Żaden z kupnych dżemów nie ma takiego smaku i aromatu, ma za to całe mnóstwo składników, które w dżemie być nie powinny - konserwanty, słodziki, syrop glukozowo-fruktozowy  (CHEMIA!), zagęstniki, barwniki i sztuczne aromaty.

I ja mam to z czystym sumieniem podać moim dzieciom po raz kolejny?

NIE!

Skłamałabym mówiąc, że robienie przetworów kocham, ale kocham podawać je bliskim i dla nich warto poświęcić te parę godzin, a nawet dni w kuchni.




Smażenie truskawek na konfiturę to długi proces, a czasem wiąże się także z jazdą do supermarketu o północy - po brakujący cukier:)

Chciałam iść na skróty, kusił mnie obłędny świeży soczyście czerwony kolor truskawkowych dżemów gotowanych kilka minut i mieszanych z cukrem żelującym. 
Już miałam go w koszyku. 
Przeczytałam skład.
A tam?

KONSERWANTY!
Sorbinian potasu, benzoesan sodu...

I zadałam sobie pytanie.
Czy dlatego robię dla nas konfitury sama, żeby na końcu zaprawić je garścią chemii?
Czy to ma sens?

NIE



3 dni.
15 kg owoców.
codzienne smażenie na wolnym ogniu.

36 słoiczków ciemnych aromatycznych konfitur.

za półmetkiem :)


 "czysty" dżem truskawkowy, konfitury truskawkowo-bananowe, truskawki z imbirem i cynamonem, z wanilią i gęste syropy truskawkowe do rozcieńczania dla dzieci. I nie mówię, że to już koniec truskawkowych słoiczków na nadchodzący sezon...:)


2013/06/25

2013/06/24

Są takie dni...

...kiedy zmotywowanie się do jakiejkolwiek aktywności graniczy z cudem....

W moim przypadku często jest to właśnie poniedziałek... Stos obowiązków, zadań na cały tydzień...a mój weekend jakby chciał trwać jeszcze jeden dzień....




Dam sobie jeszcze chwilę, popatrzę na moje cudne róże z ogródka na moim NOWYM-STARYM drewnianym stole....
Leonardo Da Vinci, Pastella, Ballade, Cottage Rose....już same ich imiona przenoszą mnie do innej epoki...



A nowy nabytek domowy - piękny kandelabr w szlachetnej matowej czerni...dopełnia całości...
Uwielbiam jak pięknie kontrastuje z surowym wybielonym drewnem... 
Troszkę pałacu w moim skromnym wnętrzu :)





Jeszcze tylko chwilkę i wracam do rzeczywistości....





A dla Was - mały sielski bukiecik na dobry początek tygodnia.





Niech to będę dobre, wypełnione i pracą i odpoczynkiem dni!

2013/06/23

Słowo na Niedzielę



"(...)zegar przystanął żeby przy mnie nie chodzić

od zachodu słońca cienie coraz dłuższe (...)"
Ks. Jan Twardowski




2013/06/20

KoktajLOVE

Jeeej, jaka ja się robię monotematyczna :) Ogród i jedzenie:)

ale nie myślcie sobie, że nic nie dzieje się u mnie w temacie wnętrzarskim ostatnio, bo...dzieje się bardzo dużo. Malowanie, szlifowanie, lakierowanie....stół jadalniany nareszcie stanie dziś na miejscu...pora zabrać się pełną parą za krzesła....
ale dziś nie o tym :)

Czy jest na sali choć jedna osoba, która za sprawą moich postów zrobiła sobie koktajl?? :)

Na zachętę dwa zestawienia:



Wczorajszy mix to:

dojrzały banan
zielony ogórek
lód
jogurt naturalny
bazylia
natka pietruszki



Bazą do dzisiejszego koktajlu stało się przyrządzone wczoraj po raz pierwszy mleko jaglane.
W smaku dość neutralne z wyczuwalną nutą słonecznika - następnym razem na pewno zdecyduję się na migdały!

Chętni na przepis na mleczko?

Ja przyrządziłam mleczko z szklanki ugotowanej kaszy jaglanej, trzech szklanek wody, 3 daktyli suszonych, pół szklanki łuskanego słonecznika i szczypty soli morskiej. Po zmiksowaniu przecedziłam przez gęste sitko.



Korzystam od niedawna z mega apetycznego bloga  Smakoterapia.blogspot.com
Kto nie zna niech koniecznie zajrzy - jeśli tylko macie ochotę na pyszne i ZDROWE jedzenie :)

Więc co zaproponuję Wam dzisiaj?

KOKTAJL bananowo....selerowy :)


Szklanka mleczka jaglanego
kilka łodyg młodego selera
+ kilka łodyżek natki pietruszki (nie ma na zdjęciu)
sok z jednej cytryny i 3 male bardzo dojrzałe banany (tak słodkie, że nie trzeba już miodu)
siemię lniane
.............................................


Niebo w gębie Kochani!!! 
Choć - za sprawą beżowego mleczka i zmielonego siemienia niezbyt fotogeniczne ze względu na nieciekawy kolor :P to jednak smak zrekompensował wszystko.
Czego dowodem jest Antoś wypijający wszystko do ostatniej kropelki. 
To mój największy i najsprawiedliwszy krytyk kulinarny :)


kto wie co mu Kubuś szepce do uszka?? :)



..................................................


Dla spragnionych tematów wnętrzarskich - mały bonus :) Rzut oka na salon i moje nowe skarby z Westwing - duża latarenka i stolik-pomocnik-taca, na którym powstała koktajlowa sesja :)
Jak widać na co dzień trzymam tu swoje włóczki, z których wieczorami powolutku powstają kolejne girlandy i nie tylko....




Miłego dnia Kochani !!!!


i muszę wstawić Wam troszkę dobrej muzyki. Mój mąż sprawił mi niedawno niespodziankę kupując płytę LemON.

Niewiele jest muzyki dziś, podczas słuchania której mam gęsią skórkę i ciarki na plecach...
Tak było od pierwszej piosenki i tak jest przy całej płycie :)




2013/06/19

Różano mi...

Nie macie jeszcze dość mojego ogrodu?

Obiecałam Wam ostatnio, że pokażę jak moje róże przy tarasie oszalały:) Posadziłam je pod koniec letniego sezonu w ubiegłym roku, takie małe i niepozorne.
A dziś?
Na prawdę oszalały :)




Długo myślałam nad odmianą i kolorem, ale "padło" na elegancką i uniwersalną biel i nie żałuję decyzji. A moje "aspirynki" w fazie paków są bladoróżowe - mam więc też namiastkę różu :)




Taras już zaolejowany, odzyskał piękny głęboki kolor. Tylko mebli tarasowych jeszcze brak - nie licząc leżaka :) Stół ogrodowy niebawem wyprowadzi się salonu na taras (nareszcie kończę stół do jadalni!), a krzesła - już wybrane - czekają na zakup...




Pozostaje szycie dachu i zasłon....czy ja się w tym roku poopalam?? :P




Chyba nie - sądząc po inwazji skrzypu na rabatach :( 
Czeka mnie żmudne i mozolne wypalanie gada chemią, nic innego niestety nie działa :(
Chwasty też mnie nie oszczędzają, na ułożenie czeka sterta kamieni na skarpie, iglaki i bukszpany wołają o fryzjera, a różom moim ślicznym pora zrobić oprysk...niestety ekologiczne sposoby nie dały rady mszycy i skoczkowi, czas wytoczyć cięższy kaliber...

A w temacie róż :)
Moje różanki rozpoczynają swój spektakl :)





W tym roku nie przycięłam ich zbyt radykalnie dlatego mam tu istny busz - w kolejnych latach już nie będę bała się sekatora wiosną! Plusem sytuacji będzie to, że w domu gościć będą róże cięte w wazonach, przy takiej obfitości nie żal mi będzie uszczknąć po kilka sztuk raz na jakiś czas...

Podobno z różami jest jak z tatuażem...po pierwszej masz ochotę na więcej...i więcej...i więcej....ja mam już 10 odmian i czuję 'lekki" niedosyt...tylko miejsca na kolejne na szczęście brak....

Przy różankowej ławeczce przytupnęły latarenki tarasowe i zwieszające się pięknie kremowe surfinie...jeszcze chwilkę i nie będzie widać donic!


Dodaj napis



Słońce praży dziś niemiłosiernie dlatego chwilowo odpoczywamy od upałów w chłodnym domu...popołudniu wytaczam wojnę chwastom...znowu :P



Miłego dnia Kochani!!
I pamiętajcie o wodzie!
Dla siebie i kwiatków :)

2013/06/18

Miłość najszczersza


"Nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia..."

                                    George Bernard Shaw



I jak Kochani?

Jak Wasze 30-dniowe wyzwanie "nawykowe"? :)
Chyba Was nim przestraszyłam, ale cieszę się, że choć kilka osób postanowiło dzięki temu podjąć próbę zmiany swoich codziennych nawyków :) Zachęcam nadal i zachęcać będę cały czas!

Jak sobie radzicie?

Mnie zaczyna "wchodzić w krew" przygotowywanie koktajli w południe. Eksperymentuję z dodatkami, z bazą. Wychodzi smacznie i ku mojemu zdziwieniu - bardzo sycąco!





Dziś - wspólnie z Antosiem - stworzyliśmy koktajl zielony. Antoś otrzymał zadanie znalezienia zielonych warzyw i owoców w kuchni. Na stole pojawiła się zielona pietruszka, bazylia, kiwi oraz avokado, a ja dodałam od siebie banana, garść sałaty, naturalny jogurt i kilka kostek lodu. Wszystko to siup! do miksera i gotowe :)
Nie potrzeba nawet miodu czy stewii - wystarczą na prawdę słodkie banany.
Na wierzch obowiązkowo kilka orzechów i deser gotowy.
Wielką frajdę mam z tego naszego wspólnego "gotowania"





Przeczytałam ostatnio wiele artykułów na temat zdrowego odżywiania. Na początku miałam w głowie kompletny chaos, praktycznie ścierały się ze sobą kompletnie odmienne teorie, każda potwierdzona i sprawdzona.

Co jeść?
Kiedy jeść?
Łączyć czy nie łączyć?

Nie dajmy się zwariować. Wysnułam jeden wniosek - który wspólny jest w każdej z teorii - choć one same tak bardzo różnią się od siebie.

ZAPOMINAM O DIECIE i ODCHUDZANIU

Zdrowe odżywianie to sposób na życie, nie przymus, nie męczarnia i katorga, nie głód i rezygnacja z przyjemności. Jeśli w taki sposób mam odzyskać wymarzoną figurę - to nie chcę - i nie dam rady!

Jedzenie jest przyjemnością.

A ja z przyjemnością odkrywam nowe smaki...bo nie nie nie!!! Nie poddaję się :) Od dziś to nie utrata wagi jest moim celem.
 Moim celem jest zdrowie i przyjemność z jedzenia posiłków, które mi nie szkodzą.
 Kieruję się intuicją i zachciankami - zdrowymi zachciankami!
Nie sprawdzam kaloryczności.
Nie sprawdzam indeksu glikemicznego.
5 posiłków 
Regularność.


PRZYJEMNOŚĆ:)

Sami powiedzcie, czy samo nawet patrzenie na taki posiłek nie jest przyjemne? Staram się by wszystko co na talerzu było apetyczne, kolorowe.
śniadanie jak deser? Proszę bardzo :)



Prosto, szybko i smacznie.
Domowy chlebek skropiony oliwą z orzechów włoskich i liściem sałaty.
Pomidor.
Ser - twaróg - typu włoskiego
Gęsty i aromatyczny ocet balsamiczny
Szczypta morskiej soli z liśćmi róży i berberysu

Do tego szklanka zielonej cytrynowej herbaty

Po takim śniadaniu energii na pewno Wam nie zabraknie :)





Czy dzięki temu moja sylwetka zmieni się? Nie wiem. Ale z pewnością zmieni się stan mojego zdrowia i samopoczucia - a to najważniejsze :)


Miłego dnia Kochani!! I smacznego! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka