2013/04/30

Kolorowa kuchnia

Moja kuchnia nie należy do kolorowych - panuje tam biel, czerń, ciemny nasycony brąz, surowe i bielone drewno. Po wielu eksperymentach stwierdzam, że to są moje kolory, które pasują do kuchni, tu najlepiej mi się pracuje, gotuje, piecze... Nic mnie nie rozprasza, nie odwraca mojej uwagi od ...jedzenia :)

I jak bardzo nie kochałabym pastelowych kolorowych kuchni (na prawdę lubię je oglądać!) to biel sprawia, że ZAWSZE pierwsze skrzypce będzie grało to, co na talerzu - a tu feeria barw jak najbardziej dozwolona!

Chcecie się przekonać...na początek fragment mojej kuchni...na co dzień...






Kiedyś kiedyś brązowe meble znikną i zastąpią je jasne, drewniane, może kremowe? Z obowiązkowym drewnianym blatem....ale zapisuję to marzenie na mojej długiej liście - tych do spełnienia w przyszłości - żeby mieć o czym marzyć :)






A teraz pora na kolory, barwy, odcienie!
W kwestii jedzenia nie jestem tak ascetyczna - zdecydowanie nie!
Tutaj ma być kolorowo, apetycznie, kusząco.

A ponieważ (tak tak wiem, nie zaczyna się zdania od "A ponieważ"...:P ) ostatnio przechodzę powolutku na "jasną stronę mocy" i moja kuchnia zbliża się do natury, staje się bardziej naturalna, to coraz mniej w niej puszek, gotowych przypraw, torebek. Pachnie świeżym chlebem, każdy ranek zaczynam od pysznej domowej owsianki, lub kolorowego omletu, razowych placuszków z owocami...

Przybywa więc puszek, słoików, które musza pomieścić coraz to nowe ziarna, ziarenka, suszone zioła, razowe makarony, brązowy cukier, miód...



Jesteście gotowi na dawkę koloru??? 
Zaczynamy :)

Na śniadanko - dziś - kolorowy wiosenny omlet z jaj z mielonymi płatkami owsianymi, świeżym cząbrem, oliwkami, papryką i odrobiną kiełbaski dla smaku. Do tego kubek zielonej herbaty i micha sałaty z koktajlowymi pomidorkami skropione olejem z orzechów włoskich - czy można smaczniej zacząć dzień??






Macie ochotę na zdrowe, kolorowe i pyszne desery i przekąski?
Nic prostszego - to codzienna porcja witamin, na którą moje dzieci czekają od samego rana dopytując się co rusz czy już pora na deserek? :)


Najlepszy sposób na przemycenie warzyw do diety małych i dużych?
Kolorowe koktajle i smoothies....
Moje dzieci omijają młody szpinak, awokado i rukolę szerokim łukiem - jeśli leżą na talerzu...ale gdy dodam do tych trzech składników dojrzałego banana, gruszkę, naturalny jogurt, łyżkę miodu akacjowego i łyżeczkę oleju kokosowego, a potem całość wrzucę do blendera....





Prośby o dokładkę pojawiają się zawsze :) A najfajniejszą częścią posiłku jest łowienie orzechów i migdałów :)




Lubicie lody, ale odmawiacie ich sobie ze względu na kalorie??
Mam dla Was propozycję nie do odrzucenia :)
Zmiksujcie ze sobą pół paczki mrożonych owoców leśnych / truskawek / malin, jogurt naturalny bałkański, łyżkę miodu i banana. 
LODY w najprawdziwszym kremowym słodkim wydaniu - i kolejna porcja zdrowia :)




Możecie posypać je gorzką tartą czekoladą, wiórkami kokosowymi, płatkami musli...my najbardziej lubimy wersję z mieszanką orzechów :)





A jesli pogoda płata figle i potrzeba Wam odrobiny słodyczy w ciepłym wydaniu - niezastąpione będą pieczone jabłka z miodem, orzechami i kruszonką z mąki gryczanej...





Jak widzicie - na talerzach kolorowo i smacznie - a ja powolutku powolutku odzwyczajam dzieci i siebie od słodyczy w sklepowym wydaniu...ale przede mną jeszcze długa droga....


A może i Wy macie pyszne i proste przepisy na zdrowe i smaczne posiłki?


Zapraszam do dzielenia się nimi - chętnie wypróbuję :)

Pozdrawiam Was cieplutko i pędzę do OGRODU!!

Ana


2013/04/29

Tuz przed majówką...

Kwiaty pokazują swoje cudne oblicze, prace ogrodowe w toku, sezon rozpoczęty....szkoda, że kapryśna pogoda nie pozwala w pełni cieszyć się urokami wiosny....ale nie narzekam! To już nie śnieg :)

W domu także goszczą kwiatki, bratki i stokrotki :)





I bardziej egzotyczna Gloxinia ...






A w ogrodzie spektakl kolorów...rozpoczęty przez krokusy... które dziś są już tylko wspomnieniem ze zdjęć...







Pierwsze liście na drzewach i krzewach, soczyście pomarańczowy klon palmowy, miodowa tawuła, piwonia wyłaniająca się z ziemi....uwielbiam ten widok i co sezon zaskakuje mnie, że na każdym porannym spacerze po ogrodzie wiosna znajduję coś nowego...






Teraz pora kwitnienia śliwy wiśniowej, szafirków, tulipanów....ale o nich w kolejnym poście.....


2013/04/24

Znów debiutuję :)

To jest rok moich debiutów, ale te - choć powodują ogromną tremę - niosą też za sobą wiele radości i samorealizacji.



Odważyłam się otworzyć mój butik na portalu DaWanda - i chciałabym podzielić się z Wami moją radością pomieszaną trochę ze strachem i niepewnością. Z okazji mojego debiutu w butiku AnyTHING pojawiają się również nowości - dziś seria moich szydełkowych wariacji dla małych i dużych..

.

Link do mojego sklepiku z podglądem możecie znaleźć po prawej stronie bloga - na pasku bocznym :)

Możecie też kliknąć na obrazek poniżej :)




Szykuję też dla Was małe CANDY  -ale o tym w kolejnych postach :)

I mała migawka i zapowiedź tego, co znajdziecie w butiku, a niebawem tez na stronie mojego sklepiku AnyTHING :)

GIRLANDY:






CHMURKA





PODSTAWKI / ŁAPKI





POKROWIEC NA iPada






Zapraszam :)

zadziergANA :)


2013/04/23

Czasem warto poczekać!

I spełnić swoje marzenie - choćby po roku :)



Pamiętacie, jak niedawno pokazując Wam moją pracownię i kącik craftowy (TUTAJ) pisałam o brakującym krześle, którego cały czas poszukuję?

MAM :)

Zupełnie niespodziewanie spełniłam swoje kolejne marzenie i cieszę się sama do siebie za każdym razem, gdy spojrzę w stronę mojego nowego krzesełka.

No dobrze - umówmy się - nowe to ono nie jest i wyglądało co najmniej mało zachęcająco :)



Zobaczyłam je w niedzielę, na targu staroci  wysooko wysoko, na samym szczycie sterty staroci - koszy, mebli, dywanów, ciuchów, oj czego tam nie było!
To było zrządzenie losu :)

TAKIEGO krzesełka szukałam ponad rok, na allegro (tu osiągało zawrotne ceny), tablicy, w komisach i na targach. Czekałam cierpliwie...aż tej niedzieli - za bajecznie śmieszną kwotę KUPIŁAM!

Chyba jeszcze nigdy w takim tempie nie przerobiłam żadnego starocia :)
Dziś krzesełko już służy i ma się dużo lepiej :)




Miętowa metalowa koneweczka to też zdobycz niedzielna - wymagała jedynie porządnego mycia :)




Z moim cudem było więcej zachodu, na początek porządne szorowanie, potem szlifowanie i zdrapywanie spękanego starego lakieru - oj tu muszę przyznać - myślałam, że łatwiej się z tym uporam... Po tej pracy już było z górki - nadruki (Grafiki przyśniły mi się nocą  - na prawdę! Raniutko - jeszcze w pidzamie - popędziłam napisać je na komputerze), malowanie stelaża, lakierowanie całości matowym lakierem i na koniec pieczołowite woskowanie sklejki.

Tak prezentuje się moje "nowe" krzesełko w miejscu docelowym. NARESZCIE mogę uznać kącik craftowy za kompletny :)





A skąd ten pośpiech? 
Raz, że po tak długim czekaniu na to krzesełko, nie mogłam się powstrzymać, radośc ogromna z przerabiania...
Dwa, że posłużyło mi dziś do sesji zdjęciowej... nowych wiosennych produktów AnyTHING :) ale o tym w kolejnym poście :)



Pozdrawiam Was Kochani!!!
I spełniajcie swoje marzenia - te duże i te całkiem malutkie :)

2013/04/18

Mała Ana...

Zamieszkała niedawno w mojej pracowni...Przysiadła sobie na półeczce nad biurkiem i bacznie obserwuje...

Na początku była ze mną tylko w kalendarzu (TUTAJ), później narodziła się za sprawą szydełka i kolorowej włóczki....
Jest moją maskotką i strażniczką - moją szydełkową Aną :)

Ana niezmiernie przypadła do gustu mojej Matusi, więc pewnie niebawem powstanie jej towarzyszka, a w mojej głowie "rodzą" się roją kolejne pomysły na szydełkowe lale i zabawki...bo ja sama bawię się przy tym doskonale :)






A jak Wam się podoba nowa mieszkanka Wymarzonego Domu?? :)



Pozdrawiamy :)
Duża i Mała Ana !
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka