Zaczęło się...

by - września 02, 2013

Poranne wstawanie, stanie w gigantycznym korku w drodze do przedszkola, trudne rozstania i pierwsze samodzielne godziny bez mamy...

Żeby nie zapeszyć, dzisiejszy dzień należał do udanych, dzieci ochoczo wstały i wybrały się do przedszkola - z całej naszej trojki to ja byłam najbardziej stremowana....Oby podobnie było jutro, choć gotowa jestem - po żłobkowych wspomnieniach - na ciężkie pierwsze dni...

Jeszcze wczoraj wieczorem kończyłam szyć wielki worek na pościel i pidżamkę Antka, do którego powędrowała też uszyta dla niego podusia. Mój debiut z wszywaniem zamka krytego i robieniem okrągłej lamówki. Oj nie było to łatwe, ale efekt jest całkiem zadowalający.




Najważniejsze, że "mufinki" spodobały się prawowitemu właścicielowi i ochoczo zabrał podusię i swojego przytulaka "Miśka" na salę. Mam nadzieję, że choć trochę umilą mu te pierwsze dni.






Szyte w ubiegłym roku worki na zmienne ciuszki (kto pamięta? KLIK) i tym razem zawisły w przedszkolnej szatni.




Och tak bardzo chciałabym zobaczyć uśmiechniętą buźkę Antosia kiedy będę go dziś odbierać....

muszę zająć czymś ręce i głowę, więc znikam w garażu :)



Pozdrawiam Kochani!



Czy Wy też dziś przeżywacie "pierwsze razy" Waszych pociech?

You May Also Like

15 comments

ETYKIETY