Dzień Dziecka - hand-made :)

by - czerwca 07, 2013

Nie wiem czy dziś jest akurat dobry dzień, aby opisywać nasze sobotnio-niedzielne poczynania na polu świętowania Dnia Dziecka. Przechodzę bowiem "małe" załamanie nerwowe w związku z narastającym powrotem buntu mojej pięciolatki, która każde moje otwarcie ust kwituje stanowczym "NIE-E"!...

Liczę do 10, do 100, ba! do 1000 nawet, ale czasem są takie dni, kiedy wychodzi ze mnie matka-zołza-gderająca i najzwyczajniej w świecie puszczają mi nerwy...
Tyle w kwestii codziennej sielanki Państwa F. ...

Ale wróćmy do meritum (może oglądając te zdjęcia i humor powróci), czyli do minionego weekendu...

Moje dzieciaki - PAMIĘTAJĄC o obiecanej na sobotni poranek niespodziance - zrobiły mi pobudkę o 6:30 - ubrane i z umytymi zębami! Koniec świata! :)

Więc zapominając o błogim śnie wskoczyliśmy w kalosze (aura nam niestety nie dopisała) i na ogród...
(Tu nastąpi historia obrazkowa)





Co takiego zobaczyli?? :)




Trzy dni przed Dniem Dziecka wpadłam na pomysł uszycia dla maluchów namiotu - zainspirowana poczynaniami Diany (zaglądnijcie koniecznie TU), której wigwam testowały także i moje dzieciaki. Oczywiście nie było już czasu na szukanie materiałów, zamawianie (bo w moim mieście nie ma NIC). Namiot powstał z poszewek na pościele i wielkiej płachty materiały z s-h :)
Napis na "froncie" mówi chyba wszystko

"Kids just want to have fun" :)

W ten oto sposób połowa soboty została spędzona w namiocie - tam jedliśmy śniadanie - obowiązkowo złożone z croissantów z czekoladą - z gorącego kakao (embargo na słodycze zostało na ten dzień zniesione całkowicie - i od dziwo, dzieciaki nie zjadły za wiele), tam się bawiliśmy, tam dzieci rozpakowały prezenty od cioć i wujków.





Później było kino, popcorn, orzeszki, później impreza imieninowa u babci i dziadka. Czyli cały dzień "balowania" :)

Niedzielę za to spędziliśmy raczej w pozycji horyzontalnej,choć był też czas na gry i układanki.  Odbyło się też wspólne pieczenie ciasteczek z masłem orzechowym - oczywiście takim domowym masłem :)
(Przepis tym razem "czysty" tylko zmiksowane niesolone orzeszki ziemne 500g, do tego szczypta soli morskiej i łyżeczka oleju z orzechów włoskich)

Tym razem - po raz pierwszy - nawet mikser oddałam we władanie dzieci!






I moja ulubiona fotka - przy "toczeniu" kulek :)




A oto efekty naszych rękoczynów :)





Po ciasteczkach zostały tylko zdjęcia - podobnie jak po Dniu Dziecka. A ja tymczasem zbieram się by odebrać moje zbuntowane dziecko z przedszkola - niech moc będzie ZE MNĄ! :)




You May Also Like

19 comments

ETYKIETY