I chleba naszego powszedniego....

by - marca 21, 2013

To był impuls. 
Bardzo mi potrzebny.

I tego impulsu dostarczyła mi przemiła Pani Grażynka.

I stało się!

Od niemal trzech tygodni w naszym domu pachnie chlebem. Takim prawdziwym, domowym. Co wieczór ten sam rytuał, Czasem pomagają mi dzieci, czasem szybciutko robię go sama. 
Antoś już wie, że kiedy wyciągam piekielną maszynę trzeba zatkać uszy - jednak mielenie ziaren robi potwornie wielki hałas :)

W kuchni przybywa słoików z ziarnami, żyto, pszenica, orkisz, siemię, słonecznik, dynia, mak, suszone śliwki, morele, rodzynki...

Mamy już swoich faworytów - bułeczki pszenno-orkiszowe i chleb pszenno-żytni razowy na miodzie. Ten ostatni po raz kolejny upiekłam wczoraj i jeszcze gorący poddałam szybkiej sesji zdjęciowej :)




Do tego domowa pasta jajeczna z czosnkiem i kiełki brokuła...i pyszna kolacja gotowa...




Nie przeszłam jeszcze drugiego stopnia wtajemniczenia, nie piekę chleba na zakwasie - podobno dopiero wtedy można chwalić się domowym chlebem...

Ale cieszę się, że zrobiłam pierwszy krok, że mogę podać dzieciom zdrowy posiłek ze znanych mi składników, że nie jedzą przeróżnych E, spulchniaczy, polepszaczy, papieru i wszystkiego tego, co piekarnie dodają do chleba...

I dziką radość daje mi obdarowywanie domowym chlebem moich najbliższych :)





CHLEB PSZENNO-ŻYTNI RAZOWY NA MIODZIE

Składniki:
  • 150 g ziaren żyta - zmielić na mąkę
  • 350 g mąki pszennej razowej (ja używam Lubelli)
  • 300 g mleka (nie ml!)
  • 40 g świeżych drożdży
  • 40-50 ml płynnego miodu
  • 20 g oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • dodatki: rodzynki, suszone śliwki (siekane), słoneczniki i siemię lniane

Drożdże i miód zalewamy podgrzanym ciepłym mlekiem (temp. ok 40 stopni) i odstawiamy na chwilę. Następnie dodajemy resztę składników (do zmielenia ziaren użyjcie robota o dużej mocy lub kupcie po prostu żytnią mąkę w ostateczności) i szybko wyrabiamy elastyczne ciasto. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ja przyspieszam proces i wstawiam na 15 do piekarnika nagrzanego do 40-50 stopni). po tym czasie wyciągamy z miski, jeszcze raz zagniatamy (ale krótko) i wkładamy do nasmarowanej tłuszczem formy (ja lubię ceramiczną wysmarowaną oliwą), wygładzamy wierzch dłońmi zwilżonymi wodą, nacinamy leciutko ostrym nożem i jeszcze raz odstawiamy do wyrośnięcia.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok 200 stopni (ja piekę z termoobiegiem w 180 stopniach) na 3-40 min - do zrumienienia skórki. Studzimy na kratce i zajadamy się własnym domowym chlebkiem :) 



Testuję też przeróżne dodatki do chleba, pasztety i pasty - macie ochotę na przepisy?? :)

Pozdrawiam Was zza pajdy swieżego chleba :)

Ana



You May Also Like

40 comments

ETYKIETY