Jeśli ferie - to tylko w górach!

by - lutego 08, 2013

Jeśli ferie - to tylko w górach - śnieg, mróz i mnóstwo atrakcji dla małych i dużych! 
wycieczki do ciepłych krajów odkładamy na półkę (zdecydowanie - nawet latem - wybiorę Skandynawię zamiast Egiptu:) )...

Jeszcze czuję ten zapach alpejskiego powietrza, rześki, świeży...i znów chcę tam być....ale do następnego sezonu pocieszać i przenosić w górskie szczyty będą mnie zdjęcia i pamiątki z podróży... Kto ma ochotę przeżyć to ze mną? Mała foto-relacja :) Ostrzegam, że będzie dużo zdjęć!

Najważniejszym punktem programu dla (prawie) wszystkich była oczywiście jazda na nartach - niektórzy sobie przypominali, inni zapięli narty po raz pierwszy...

Matusia ćwiczyła pierwszego dnia pod czujnym okiem taty


 Antoś - jak widać teorię opanował do perfekcji - pozycja wyjściowa:) Drugi dzień nauki w szkółce


Moja narciarka wyrusza na stok



 A narciarz tymczasem delektuje się bułką z czekoladą i herbatą z termosu - ach co za cymesik :)



Podjazd wyciągiem na górę w szkółce:


Sucha zaprawa i rozgrzewka przed zjazdem 


I jedziemyyy!!!! Slalomem za instruktorem


Każdy mały narciarz wie co robimy, kiedy instruktor krzyczy "PIZZA!"


A potem dzikie szaleństwo na większej górce - jabłuszka to był strzał w dziesiątkę :)




Nie mogło zabraknąć też śnieżnych aniołków - choć na zmarzniętym i ubitym przez ratrak śniegu wymagało to maksimum wysiłku


Dzień czwarty nauki jazdy - i Matylda zjechała po raz pierwszy z niebieskiej trasy - z tatą - najpierw jazda orczykiem:)



A najwierniejszy kibic odpoczywa


Najcieplejszy dzień naszego pobytu i bajeczne widoki przy drugim śniadanku na stoku


Uroczyste zakończenie kursu Matusi i Hectorka. Obowiązkowe pamiątkowe zdjęcie z fantastycznym instruktorem Bram'em.



 Wręczenie złotego medalu i dyplomu ukończenia kursu i zdobycia 1. stopnia umiejętności


Na FB możecie zobaczyć wyczyny mojej córy ostatniego dnia w szkółce - jazdę finałową :)


A brat nie ustaje w próbach - i tym razem gania tatusia:)



I jazdaaaaa........



Późnymi popołudniami po powrocie ze stoku było szaleństwo na basenie







A wieczorami partyjka bilarda dla dużych i nie mniej ciekawe rozrywki dla młodszych - cała sala gier dla nas :)



Ale wszystko co dobre szybko się kończy. Jazda powrotna do domu - humory dopisywały na samym początku podróży:



Ale też późną nocą, po niemal 14 godzinach w aucie


I to już wszystko Kochani - wierzcie mi - wspomnień i zdjęć całe mnóstwo, a jeszcze większy apetyt na kolejną zimową wyprawę! Tym razem to JA założę narty :)

Dla tych, którym udało się wytrwać do końca sesji - miła - mam nadzieję - niespodzianka. W Sklepiku AnyTHING pojawiły się pierwsze nowości - zapraszam do zaglądania i zakupów :)



To dopiero początek ! Miłośnicy wielkich dzierganych puf i metalowych cudów inspirowanych Skandynawia - bądźcie cierpliwi! :)

Opaska by AnyTHING


You May Also Like

15 comments

ETYKIETY