Koloroterapia

by - listopada 12, 2012

Po raz pierwszy w moim życiu jesień - choć dalaeka od ciepłej polskiej złotej - jest mi bliska...zachwycają mnie jej barwy, odcienie, to jak przyroda maluje cudowne pejzaże...
Dziś rano wioząc Matyldę do przedszkola mijałyśmy park, zawiał wiatr, złoto-pomarańczowe liście zaczęły spadać z drzew...a Tusia zawołała "Mamusiu patrz! Liście tańczą!". I wiecie co? to było piękne! Przez chwilę brakło mi słów, choć jeszcze rok, dwa lata temu, nie zwróciłabym na to uwagi...

Jednak wszystkim tym, których jesień nie nastraja optymistycznie zaserwuję dziś koloroterapię, czyli kolejna odslonę Tusiowego pokoju. tym razem nie pokazywany jeszcze kącik zabaw...i moje szydełkowe twory:)

Zaczynamy...

szydełkowa girlanda z 7 kwiatków
Część sypialniana młodej damy wzbogaciła się o szydełkową girlandę oraz poduchę (która zaczęłam robić w ubiegłą zimę i nareszcie skończyłam z początkiem jesieni:) )


Ogromnie trudno było mi zrobić zdjecia wiernie oddające kolory...niestety jesienne słońce za chmurami nie pomagalo mi w tym ani trochę...i znow jak bumerang wraca postanowienie podszkolenia się w fotografii...


Kącik zabaw wszelakich, głównie skakania i zapasów rodzeństwa, zajęty jest tymczasowo również przez najmlodszego domownika. Antoś jakiś czas temu zamieszkał w pokoju siostry i na tę chwilę takie rozwiązanie podoba się wszystkim:) A ja mam czas na zaprojektowanie jego pokoju i nie muszę sie z tym spieszyć...

Tak wyglądała ta część pokoju przed remontem:


Wielki materac to ich ulubiona trampolina, nadal oczekuje na stosowne ubranko w bieli ...tymczasem przykryty jest miękkimi kocami. Regał na zabawki jest ze zwykłego supermarketu budowlanego. Przecięłam go na pół, połączyłam te połówki ze sobą, całość przeszlifowałam i pomalowałam na biało dodając różowe gwiazdki. Dołączyłam też do niego gałki, na których Tuśka wiesza torebki, naszyjniki, korale. Wystarczyły drewniane różyczki kupione na wyprzedaży po 50 gr/szt. i kawałki drewnianego wałka...i oczywiście neonowe farbki:)


Do ikeowego kompletu białych koszyków dołączyły zwykłe wiklinowe kosze (pierwotnie kosze na biurowe śmieci), które też potraktowałam białą farbą i ozdobiłam emblematem gwiazdy. Teraz wszystkie zabawki mają swoje miejsce.




Plecy regałów z ciuchami, grami, lalkami i układankami okleiłam jasną tapetą, w stosownym czasie (czyt. kiedy go znajdę) dorobię tam tasiemki z klamerkami i powstanie mini-galeria rysunków. Z boku regału M przykręcił korkową tablicę  -tam będzie centrum dowodzenia dla małej strojnisi - planuję przymocować do niej taśmy i haczyki, na których Tuśka będzie mogła zawiesić swoje spinki, gumki i biżuterię.

Sami widzicie, że jeszcze trochę pracy przede mną, ale na szczęscie ogólny zamysł pokoju już jest...teraz tylko dodatki...

Ach i jeszcze WRESZCIE zamiast kabli smętnie zwisających z sufitu JEST ŻYRANDOL:) oczywiście wyszperany na gratach za śmieszne pieniądze i potraktowany neonową farbą.


Macie dość?:)

W takim razie w kolejnym poście będzie zdecydowanie spokojniej, dla ochłonięcia:)
A jeśli czujecie niedosyt (to chyba niemożliwe:P) to możecie wrócić sobie do wcześniejszych relacji z przemiany pokoiku Matyldy TUTAJ i TUTAJ.

Pozdrawiam!!!!

You May Also Like

31 comments

ETYKIETY