Na zdrowie...

by - września 15, 2012

Wiecie już, że połowa naszej małej rodzinki (w postaci Antoniego i mnie) zmaga się z pierwszymi wczesnojesiennymi choróbskami. Na dworzu zimno, potężny wiatr tańczył sobie wczoraj z krzesłami na tarasie, rzucał wazonami i latarenkami w dal niczym olimpijczyk...lato się skończyło...



Nie wiecie za to, że przetworowe lenistwo w tym roku zwyciężyło i do tej pory nie zrobiłam ANI JEDNEGO sloiczka na zimę?? Letnie smaki odeszły w niepamięć, nie zamknęłam ich tym razem w szkle...ale składam sobie i Wam obietnicę, że jesienne dary powędrują do spiżarki...

Na pierwszy ogień owoc, który już teraz pomoże nam walczyć z chorobą i wzmocni nasz troszkę przed jesiennymi słotami...ARONIA...



Długo szukałam właściwego przepisu - bo jak to często bywa najpierw kupiłam aronię, a dopiero potem zabrałam się za wyszukiwanie w jaki sposób mogę ja przetworzyć:) Długo, ponieważ w każdym napotykałam skladnik, ktorego mieć nie mogę...liście wiśni, ktore wyciągną gorycz z owoców. Aż wreszcie wyczytałam, że podobne działanie ma ich przemrożenie przez kilka dni i voila! Metodą prób i błędów pierwsze tegoroczne słoiczki staną dziś w spiżarce...






Och wiem wiem, zdjęcia przypominają raczej sroga zimę, ale nie mogłam oprzeć się urokowi aronii pokrytej mgiełką szronu...malownicza...

Po odcedzeniu syropu owoce jeszcze przesmażę króciutko z odrobiną cukru i zapakuję do małych sloiczków - będzie pyszny dodatek do mięs i serów (podobnie jak żurawina czy borówka). A jeśli uda mi się w przyszlym tygoniu "urwać" na chwil kilka  na ryneczek to dokupię aronii i powstanie aroniówka:) Przepis od Qrki juz mam - o TU:)





Miłego weekendu Kochani i nie dajcie się jesiennym choróbskom i chandrom!!!


Wasza Ana

You May Also Like

22 comments

ETYKIETY