Lato...

by - lipca 10, 2012

Czy na prawdę już jest lato?



W tym roku lato przyszło do nas z ociąganiem, weszło tylną furtką i nie chce się wygodnie rozgościć...Fale upałów nie przetaczają się przez naszą część kraju, choć zdarzają się dni, kiedy ciężko jest odpocząć na dworzu...duszno...tak mogłabym okreslić te chwile...nieznośnie duszno, powietrze jest ciężkie i lepkie...żar tropików...

Zaczynam przyzwyczajać się do nocnych burz, porannego chłodnego wiatru, nagłych zmian temperatury. do tego, że jednej nocy śpię przy otwarych oknach, drugiej zakrywam się kołdrą po czubek nosa....

O lecie przypominają mi owoce...truskawkowy sezon dobiega końca, przyszedł czas na jagody, borówki, maliny...



W taki dzien jak dziś, kiedy słońce spi w puchowej kołderce z chmur rozsiadam się z synkiem na kocu na trawie i sączymy przez słomkę owocowy koktajl...


Ku czarnej rozpaczy matki - syn mój ukochany - w przeciwieństwie do starszej siostry - owoców i warzyw boi się jak ognia...i na nic tlumaczenia, prośby, eksperymenty w kuchni...

Ale czy znalazłby się ktoś, kto odmówiłby spróbowania bajecznie różowej pianki, w dodatku przez ulubioną słomkę??:)



Tak więc rozsiadamy się na kocu z mlecznymi napojami w dłoni (czy wspomnialam, że część zaczarowanego napoju ląduje mi z gracją na kolanach?), sączymy je powoli (nie bacząc na to, że Antoni postanawia skosztować napoju organoleptycznie smarując nim przy okazji kocyk)...

Lato, moi drodzy, lato:)



Dziś post z ważnymi PS-ami!

Najwazniejsze są PRZEPROSINY!

Z tego miejca najmocniej przepraszam Pana Janusza Grzywacza za to, że w poście o Kawowym Młynku podpisałam utwór, ktorego jest autorem i wykonawcą, jako utwór grupy Happysad.

Panie Januszu, jeszcze raz przepraszam. Moje niedopatrzenie. Moja niewiedza. Toć żyłam w błędnym przekonaniu przez ładnych kilka lat....

Ps.2
Przegapiłam w ferworze prac domowo-ogrodowych drugą rocznicę istnienia mojego bloga. W kolejnym poście wakacyjne CANDY z tejże okazji:)

Pozdrawiam Was słonecznie

Ana

You May Also Like

11 comments

ETYKIETY