Brzydal...

by - lipca 06, 2012

Był sobie raz mały, brzydki stołek - kwietnik, który - zdawać by się mogło właśnie kończył swój żywot pod blokowiskowym śmietnikiem...Podobno bez potencjału, odrapany, ze starym blatem z dykty...no paskudztwo prawdziwe, które lata swietności - o ile takowe miało - miało już dawno za sobą....




Sekundę tylko, biegnąc do przedszkola z dziecmi w mroźny zimowy poranek, zawiesiłam oko na delikatnie wygiętych nóżkach, tylko chwilkę:)




Wystarczyło.
Wystarczyło na tyle, żeby wrócić po brzydactwo i zapakować do bagażnika chowając się przed zdumionym wzrokiem mieszkańców - na szczęście nie mojego - osiedla:)
Powiedzcie - kto o zdrowych zmysłach potrzebuje JEGO??



Brzydal miał pozostać kwietnikiem, mial być wybielony i wyszczotkowany, później mial być biały...
Ostatecznie przywdział kremowo-brązowe szaty i zamiast stać w kącie przedpokoju rozgościł się w salonowym kąciku...czy nie wyglada jakby stał tam od zawsze??:)




Wiem Kochani, mało mnie ostatnio w blogowym świecie...wakacje, lato, sezon ogrodowy...czyli kopanie, sadzenie, podlewanie, pielenie, szalona jazda przeładowaną taczką, wytyczanie nowych rabat, wożenie kamyka...do tego malowanie, szlifowanie, składanie nowych zdobyczy starociowych i nie tylko...



Czasu jak na lekarstwo, rewolucje na tarasie rozpoczęte, co skutkuje koniecznością latania na mopie każdego dnia...codzienność po prostu.



Głowa pełna pomysłów, kilka projektów rozpoczętych, kilka dawno skończonych czeka na swój blogowy debiut...

cierpliwości sobie i Wam życzę.
Buziaki:*

PS. Pod pędzel trafił też stary czarno-zielony świecznik, który lat pięć stał w korytarzu na piętrze, poza zasięgiem wzroku:P

You May Also Like

32 comments

ETYKIETY