December

by - grudnia 07, 2011

Jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku...może najpiękniejszy?
Już trochę groźny, gdy mróz szczypie w policzki, radosny, pełen oczekiwania, krzątaniny, rozgardiaszu i przedświątecznego podekscytowania. Uwielbiam ten czas...



Cóż mozna robić w grudniu? Oczywiście, że pierniczyć:)
Nasze pierwsze wspólne pieczenie i pierniczków za nami. W tym roku po raz pierwszy moja rola ograniczyła się do przygotowania "materiału" i wsadzania go do rozgrzanego piekarnika. Dziewczynki same ciasto walkowały, wykrajały kształty, lukrowaly i ozdabiały. Jak miło było patrzeć na ich przejęte twarze z wypiekami i błyszczącymi z przejęcia oczami...


Na pierwszy rzut wybrałam pierniczki z przepisu niezawodnej Dorotki z Moich Wypieków- obłędnie pachnące pomarańczą i czekoladą!! Na prawdę - WARTO je upiec nawet dla samego zapachu....mmmmmm..... A i smak nie ustępuje w niczym aromatowi, o czym swiadczą znikajace z puszki pierniczki:)

PIERNICZKI CZEKOLADOWE

•3 i 1/3 szklanki mąki pszennej

•1/2 szklanki kakao
•3/4 szklanki cukru pudru
•3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
•2,5 łyżki przyprawy korzennej do piernika (najlepiej domowej)
•szczypta soli
•skórka otarta z 1 pomarańczy
•180 g masła
•1 jajko

•3/4 szklanki melasy (ewentualnie golden syrupu lub płynnego miodu)
•55 g gorzkiej czekolady, połamanej


Mąkę pszenną, kakao, cukier puder, sodę, przyprawę korzenną i sól - wymieszać i przesiać.
W garnuszku umieścić masło, melasę, czekoladę. Podgrzewać, mieszając, do rozpuszczenia i połączenia składników. Odłożyć do przestudzenia, choć mieszanka może pozostać lekko ciepła.


Do suchych, przesianych składników wbić jajko, dodać rozpuszczoną, lekko ciepłą mieszankę, skórkę z pomarańczy i zmiksować. Powstałą masę (może być na tym etapie klejąca) przełożyć do naczynia, zawinąć szczelnie folią spożywczą i odłożyć do lodówki na 1 - 2 godziny (lub dłużej). Pobyt w lodówce powinien sprawić że masa stężeje i nie będzie się kleiła.


Po schłodzeniu ciasto partiami wyjmować z lodówki i wałkować na grubość około 3 mm lub grubsze. Wykrawać dowolne kształty (u mnie były to serca).
Piec w temperaturze 180ºC przez 10 - 12 minut (grubsze odrobinę dłużej). Wystudzić na kratce.
Wystudzone pierniczki udekorować.


Na deser oczywiście zajadalismy ciasteczka, ale także pieczone jabłuszka "zgapione" od Joasi z Green Canoe - choć u nas w wersji dla maluchow i leniwców - czyli obrane ze skórek:P



Część słodkich ciasteczek powędrowała  do adwentowych kalendarzy. Tak, liczba mnoga to nie błąd, bo kalendarze są dwa - ten NAJWAŻNIEJSZY dla dzieci zawisł w jadalni i jest pilnowany przez dwa urocze skrzaty - tam ukryte są słodkości, które dzieciaki dostaja po obiedzie.
 
 

 
Na kominku zaś czerwono-biały "skandynawski" kalendarz, w którym ukryte są zadania dla dzieci, wspólne czytanie, zabawa, robienie kartek , malowanie świątecznych obrazków...
 
 
 
 
wieczorami mrugaja świece, światełka, lampki, ogień w kominku...jest przytulnie i ciepło...tak jak powinno być w grudniu...brakuje jeszcze tylko śniegu, żeby poczuć, że Święta tuż tuż!
 
 
Żeby nie było tak sielsko - wlaśnie rozpoczął się remont w pokoju Matyldy, jutro faza kulminacyjna, czyli szlifowanie ścian i pył...potem już z górki - przed 24-tym zdążymy tylko pomalować, wnieść meble i powiesić półki...całe ozdabianie po Nowym Roku:)
 
 
Lista "RZECZY DO ZROBIENIA" zamiast się kurczyć niebezpiecznie się wydłuża...ale co tam...przecież cos muszę sobie zostawić:P Ten tydzień poświęcam szyciu, projekt "poduszka" na wykonczeniu, pora zabrać się za projekt "świąteczny stół":P
 
Niech moc będzie z NAMI!!!
A dla wszystkich smutasków moje urocze małe renifery:)
 

You May Also Like

14 comments

ETYKIETY