Prezenty, prezenty...

by - listopada 04, 2011

Bardzo Wam dziękuję za tyle miłych słów pod postem "Dla Niny". Takie komentarze dodają skrzydeł, sprawiają, że natychmiast chcę siadac do maszyny i szyć dalej, drukować, malować...to cudowne uczucie mieć w głowie tyle pomysłów...szkoda, że nadal nie odnalazłam owego magicznego guziczka STOP i zmuszona jestem egzystować w dobie 24-godzinnej:)

Dziś o prezentach, ale nie samych w sobie, raczej o ich opakowywaniu. Do niedawna w moim przypadku opakowanie prezentu polegało na odnalezieniu w wielkim kartonie torebki w odpowiednim - dla darowanego prezentu - rozmiarze. I już. Trzydzieści sekund. Tuż przed wyjsciem z domu.

Teraz mówię STOP!
Jak miło jest odpakowywać prezent, cieszyć oko fantazyjnie zapleciona wstążką, rozdzierać ładnie ułożony papier, prawda? Uwielbiam patrzeć wtedy na twarze - nawet dorośli mają błyszczące oczy i drżące ręce.
Tak więc trenuję, choć nie zawsze z imponującym skutkiem...ale pierwsze koty za płoty.
Próba generalna będzie już za niecałe dwa miesiące...nie mogę się doczekać (stąd w dekoracjach pojawia się już świąteczny sznurek:) )





Polubiłam też prostotę, szarość pakowego papieru podkreśloną sznurkiem, kolorową wstążką...uczę się łączyć faktury, odcienie, to świetna zabawa! Nawet lawendowe saszetki znajdują się w tym klimacie idealnie:)



A może serwetka do tortu i trochę farby?



W planach jeszcze dekoracje z gazet i sznurka - czekają na stosowną okazję...zawsze jest powo do obdarowania innych...

Dziewczyny - Mira i Pomidorra - otrzymaly już swoje cukierasy, więc na deser migawka z prezntów dla nich.





Teraz zabieram się za porządki, a w następnym poście kolejna odsłona salonu - jest już stolik i sofa!!:)

Miłego weekendu!

You May Also Like

16 comments

ETYKIETY