Zakochałam się w bieli...

by - września 19, 2011

Ja, kiedyś amatorka mebli ciemnych, nowoczesnych brył, surowości....dziś rozkochana w bielach, szarościach, giętych nóżkach i starociach wyszperanych w klamociarniach....


Czy ktoś jeszcze nie wierzy w zmienność kobiety??:)

Mój salon powoli, aczkolwiek konsekwentnie ulega nieodwracalnym zmianom...znikają beże, kanty, brązy....panoszą się szarości, biel, cegła i drewno...tak, jak sobie wymarzyłam....
Nie spieszę się, każdą rzecz wyszukuję, dobieram z namysłem, staram się, by nasze miejsce wypoczynku, zabaw z dziećmi było na prawdę nasze. Nie musi być jak z katalogu, nie musi chwytać za serce miliony...ma byc moją oazą, w której odnajdę spokój...
Zapraszam na małą relacjE PRZED i PO




Ostatnie elementy "starego" salonu czekają na swoich następców - skórzany wypoczynek odejdzie niebawem na zasłużoną emeryturę...
Nadal czekam na szezlong, który do mnie "przemówi" i na którego widok powiem bez namysłu "Tak, chcę go mieć!" wtedy mój kąt przy kominku będzie od początku do końca mój...

Wyprawa do Ikei zaowocowała nowymi nabytkami - wzdychałam do mebli Hemnes od dłuższego czasu...doczekałam się ich u siebie i dzięki nim salon nabrał przytulności...uwielbiam je...

Dla zobrazowania moich salonowych wynurzeń - kilka zdjęć przed i po "salonowej rewolucji"....









Choć żaden ze mnie lew salonowy i naturę mam raczej introwertyka - to w swoim salonie bywać uwielbiam  - i tam zmieniam się w salonowego...kociaka, co grzbiet lubi wygrzać przy gorącym piecu - a piec - jak przystało na kaflowy - grzej aż miło i żar trzyma teraz ponad dobę:)

Pozdrawiam Was Więc cieplutko  - i zapraszam w dalszym ciągu na candy w Wymarzonym Domu :)

You May Also Like

16 comments

ETYKIETY