2011/07/14

W niedoczasie

Chyba tak mogę określić ostatnie tygodnie...żyję w niedoczasie, doba skurczyła się jak wełniany sweterek do rozmiarów, które nie pozwalają mi na chwilę odpoczynku...jest tyle rzeczy do zrobienia, tyle pomysłów w głowie i tak nieznośnie mało czasu, żeby to wszystko wykonać...


Ogród

To co najbardziej zajmuje moje myśli i ręce. Projektuję, maluję, czytam, wyszukuję rośliny, sadzę, żadne oco brzmiące do niedawna słowa nie są już obce...kompost, obornik, siarka pylista, odkład poziomy, ekobord...znacie? Na pewno:) A ja dopiero od niedawna.

Strzygę bonsai


Kopię, kopię kopię...a już niedlugo będą tu różanki, ławeczka, patio, zakwitną hortensje, zaszumi woda...




Uczę się wszystkiego i nawet nie wiecie jak ogromną radość mam tej wiedzy, cieszę się jak dziecko, gdy coraz mniejsze problemy mam z rozpoznawaniem roślin, kiedy bez zażenowania mogę porozmawiać z ogrodnikiem o jego kwiatach i drzewach...





Wiem, jestem monotematyczna. To okropne. nie umiem przestać...







Dlatego właśnie idę na odwyk...

Dziś ostatni dzień prac w ogrodzie, jutro wielkie przygotowania, a w sobotę rano wyruszamy z siostrą i naszymi dzieciakami nad Bałtyk. Cieszę się bardzo...ale jak cudnie będzie wrócić do domu:) Troszkę tęsknoty niekomu nie zaszkodzi, a gwarne dni z maluchami i nastolatką (!) oraz ciche babskie wieczory z siostrą, na ganku domku w sosnowym lasku  szumem morza w tle, pozwolą mi złapać oddech...


Obiecane Tusiowe mebelki już zrobione, czekają na sesję:)

Obiecane Candy przekładam na sierpień - przepraszam Was, nie dałam rady...w nagrodę cukierki będą dwa:)

Uszyte już ogrodowe poduchy na krzesła czekają jeszcze na piankowe "nadzienie" i ostateczne prasowanie.

Nie próżnuję, pracuję, czasem wieczorem zasypiam przy czytaniu dzieciom bajki, ale jestem........... Boję się powiedzieć to na głos...:) ale jestem, uwierzcie:)
Tylko komputer, serwer i router sprzysięgły się przeciwko mnie, pisanie tego posta zajęło mi prawie dwie godziny - teraz już wiecie dlaczego posty są z taką częstotliwością - szkoda mi czasu na nerwy związane z wgrywaniem zdjęć i łączeniem się z serwerem...

9 komentarzy :

  1. Witam serdecznie, trafiłam przypadkiem do Ciebie, czytam o ogrodzie i wiesz, u nas jest dokładnie tak samo-też wszystkiego uczę się sama, nie miałam pojęcia do niedawna czym się różni gleba zasadowa od kwaśnej:) A dziś prawie wszystko rośnie i cieszy oko i duszę:)
    Powodzenia w sprawach ogrodowych i nie tylko!ps. czytam sobie teraz resztę bloga;
    pozdrawiam, magdalenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja idę za Magdą. miałam tak samo. A ogródeczek widzę, że podobny do Toli z Muratora:) będzie ślicznie:)
    pozdrawiam cieplusio
    asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Już jest pięknie,a "okiem wyobrażni" widzę jak będzie i będzie...bajkowo:)Wasz raj na ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, ile pracy widać w Twoim ogrodzie, ja z niecierpliwością czekam na ławeczkę i wodę :)
    Udanych wakacji nad morzem!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd ja znam te ogrodowe początki? Sama jestem na tym etapie. Miłego odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę miłego odpoczynku!ogród wciąga:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki dziewczyny:) znaczy się jeszcze do końca nie oszalałam i jest nas więcej?:)

    Gosze - no ławeczka stanie w tym roku, ale na wodę to raczej poczekam do wiosny:)

    Asiorek - ogródka Toli nie znam, ale po powrocie do domu nie omieszkam dokładnie obejrzeć:) Może znajdę jeszcze inne inspiracje skoro podobny:)

    Magdalenia - witaj:) Miło będzie ciebie gościć!

    OdpowiedzUsuń
  8. tez się uczę, na szczęście mama i tata zapaleni działkowcy od czasu do czasu coś mi podpowiadają,
    ale rośnie Ci wspaniale to trud się opłaca :)))
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się pięknie, udanego urlopu, ja już po.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka