ODNOWIONA KUCHNIA

by - marca 25, 2011



Uchylam wrota mojej kuchni i zapraszam na wirtualne wspólne gotowanie...

Mała retrospekcja...tak było...
 




A tak jest obecnie :) Mam swoja wymarzoną kuchnię!

proszę przymknąć oczy na wiszące kable - jadalnia jeszcze niewykończona, czeka na lampy, obrus i sukienki na krzesła:P
Od strony salonu ściana wydzielająca jadalnię i mała biblioteczka na ksiązki kucharskie i gazety do kawki...ramki nadal czekaja na zdjęcia... 

Od kuchni -  mam nareszcie swój kredens na szkło, wina i zastawy! 



Są też moje wymarzone białe kafelki inspirowane ścianami w paryskim metrze...brakuje jeszcze rolety na okno...


A tu już szczególiki, czyli małe upiększacze wnętrza....syfony i butelka to skarby mojego tatusia przechowywane w piwnicy, filiżanki są naszym prezentem ślubnym, Antosiowy miś i szary koszyczek na moje ponownie rozkwitajace Kalanchoe...




To już cała kuchenna relacja, przyszedł czas na spowiedź, do ktorej wezwała mnie Lambi z bloga Dom i Ja - zaglądnijcie do niej koniecznie, bo jej dom to prawdziwa uczta konesera!

Nie należę do grona ludzi chętnie opowiadających o sobie, bo co tu opowiadać...ale blogowanie zobowiązuje, choc nie liczcie na wiele:P Bo ja nudna jestem:)
Oto moje siedem sekretów, ale ciii....

- mam swoje małe "nerwice natręctw"- choć do Monka mi daleko! Np. Nigdy nie nastawiam budzika o pełnej godzinie, dzwoni na przyklad o 7:01...

- od wielu lat uważam liczbę 21 za moją szczęśliwą liczbę, używam jej gdzie się da, czasem budzik dzwoni więc o 7:21 lub 6:42 (wielokrotność 21 też mile widziana:P)...

- Przez 21 lat nie umiałam pływać! Nauczyłam się sama poczynając od "rozpaczliwego pieska" a kończąc na klasycznej płynnej żabce i skokach z trampoliny... (znów 21 się przewija, mając 21 lat poznałam też mojego przyszlego męża:) )

- miewam często slomiany zapał, ale też wrodzona niechęć do przyznawania się do porażek każde mi brnąć do końca:P Obecnie jest to doprowadzanie do pożądanego stanu stolika kawowego do salonu...

- Lubię języki obce...Niemieckiego nauczyłam się na aby odowodnić nauczycielce z podstawówki, że dam radę - na koniec 8 klasy postawiła mi 5 mówiąc, że to bardzo na wyrost, więc w liceum wybrałam klasę z rozwiniętym niemieckim, a po dwóch latach przeniosłam się do szkoły w Niemczech, gdzie zdałam maturę z trzecim wynikiem na roku. Angielskiego natomiast nauczyłam się sama za pomocą tłumaczeń piosenek i ogladania filmów bez dubbingu. W Niemczech rzuciłam się na głęboką wodę i wybrałam profil z rozszerzonym angielskim i zdałam z niego maturę:) W polskim liceum poznałam trochę francuskiego (to był drugi język), ale choć sporo rozumiem to sama powiem niewiele...no chyba, że zaśpiewam sama refren "Champs Elysee":P

- Chyba uzależniłam się od zielonej herbaty z cytryną, poranek bez niej to rzecz niewyobrażalna

- Lubię gotować, a przede wszystkim piec...kiedy mam na to ochotę, codzienne wymyślanie "co dziś na obiad" bywa dla mnie frustrujace...ale daję radę:)

Ufff...mam nadzieję, że choć część z Was dobrnęła do końca. W nagrodę dla wytrwałych fotki moich pociech.
Matusia jako wiosenna wróżka w pierwszy dzień Wiosny (mama robiła skrzydełka po nocy:P )


I Antosiowe harce w łóżeczku:)



You May Also Like

14 comments

ETYKIETY