Polowuśku polowuśku...

by - grudnia 02, 2010

Wcale się nie pomyliłam, to żadna literówka tylko wersja sygnowana przez moją Księżniczkę:)

Polowuśku powstaje spóźniony już adwentowy kalendarz, szukam weny i siły, żeby zejść do zimnej piwnicy i pomalować choinkę, ktora bedzie jego stelażem...Tymczasem powstała część "tutek" ze słodkościami i zadaniem na dany dzień...
Tak wyglądało to wczoraj - dość prowizorycznie, ale tak marzyłam o prawdziwym ręcznie wykonanym kalendarzu dla córci, że teraz nie mogłabym kupić jej sklepowego...takie zboczenie - ciężko zrezygnować z marzeń, nawet tych najmniejszych i pozornie śmiesznych...






Codziennie Matusia znajdzie w swoim kalendarzu coś słodkiego (dziś jeszcze czekoladka, w weekend upiekę domowe ciasteczka) i karteczkę z zadaniem, które mamy zrobić razem - żeby i ona poczuła to oczekiwanie na Święta...Wspólne malowanie, lepienie bałwana, pieczenie pierniczków, ubieranie choinki, bal mikołajkowy, śpiewanie kolęd...
Zadanie pierwsze - malowanie mikołaja - mama kontury, Tuśka kolory - oto panna przy pracy i dzielo ukończone:)




A jak Wy angażujecie dzieciaczki w przygotowania?

Wracając do balu mikołajkowego. Pamiętacie te z Waszego dzieciństwa?
Ja pamiętam, te wyczekiwane, organizowane przez zakłady pracy rodziców...z mikołajem lat dwadzieścia z brodą z waty i wojskowymi butami pod płaszczem (czyli poborowy:) ), tańcami i konkursami z prawdziwą wojskową kapelą w tle i siatkami maskujacymi pod sufitem i na ścianach:) i te paczki!!! Lala w sukience i mandarynki i prawdziwa czekolada! Ach...jeszcze czuje te smaki:)
dziś już nie ma takich zwyczajów, prywatne firmy "nie bawią" się w takie imprezy, a może sie mylę? może w większych miastach nadal takie bale funkcjonują?

Zgodnie z zasadą "jak sie da, to da się" w niedzielę zabieram Księżniczkę na bal mikołajkowy z paczkami i tańcami i konkursami...prywatnie:) A przy okazji spotkam się z dzieciatymi znajomymi i miło spędzę czas...
Tylko trzymajcie kciuki za nasze ozdrowienie!:)

You May Also Like

4 comments

ETYKIETY