Tylko usiąść i płakać...

by - listopada 19, 2010

Chyba tylko tak mogę określić moje obecne samopoczucie...:(

Wszystko przez "fachowców"...jeszcze nie zaczęli, a już skutecznie pokżyzowali mi plany...wszystkie prace przesunęły sie o minimum dwa tygodnie, kafle kominkowe nie wypalone, zepsuł się podobno piec, salon i kuchnia rozgrzebane gorzej jak na budowie, wszędzie pył i kurz...My pomieszkujemy u moich rodziców - i choć jest mi u nich dobrze, to jednak tęsknie za domem...
Kiedy pomyślę, ile pracy bedzie przed samymi Świętami, to ręce same opadają...a gdzie czas na celebrowanie przygotowań? Jak mam upiec pierniczki, zrobić ozdoby? Buuuu.....wszystko idzie nie tak jak powinno...



Krążąc między dwoma domami nie bardzo mam czas na jakiekolwiek prace, zdążyłam jedynie skończyć moją czapkę (czas najwyższy) i teraz razem z szalikiem, ktory zrobiłam panienką będąc tworzą komplet. Gruby ścieg angielski, prosty, ale o to właśnie chodziło:)





Ponieważ nie moge pochwalić się własna pracą, pochwale ostatnią pracą mojej mamy ...teraz juz wiecie, kto zaraził mnie rękodzielnictwem:)



Pozdrawiam z okopów i życzę miłego weekendu!

You May Also Like

8 comments

ETYKIETY