Pod górkę...

by - listopada 09, 2010

Czuję, że tak właśnie przez ostatnie dni mogę opisać moje poczynania...Tusia choruje, jestem w domu z dwójeczką i nie narzekam na nadmiar wolnego czasu...do tego od piątku sama biorę antybiotyk i z ulgą mogę już odetchnąć, a raczej przełknąć cokolwiek...Moje zaległości rosną lawinowo - nie tylko te dekoracyjne, ale niestety także codzienne, pranie, prasowanie aż wołają o zainteresowanie...(no i nie czuję, że rymuję:) )

Kilka projektów zaczętych czeka na ukończenie, Antosiowy ochraniacz na łóżeczko, Tusiowa lampka i koszyk na zabawki ...i dlugo by jeszcze wymieniać...

W łóżku maszyny używać nie mogę, więc przez ten czas powstały tylko maleńkie zawieszki i pierwsze  elementy Matusinej kuchni do "zjedzenia"...

Serduszko z uroczym konikiem na biegunach w pastelowym bladym różu i zawieszka zapachowa z suszoną lawendą - taki domek dla ptaszka:)



Pierwsza szydełkowa babeczka - lekko kanciasta, bo robiona "na oko", bez wzoru i nawet nie jestem w stanie go powtórzyć :)



I do tego kanapkowy starter z filcu - plasterki pomidora i ogórka zdążyła unicestwić już niszczycielska siła mojej Księżniczki...ech...

Widzę na Waszych blogach, że pełną parą ruszyły już przygotowania do Świąt, a u mnie ciągle nic...kiedy Wy to robicie? Zdążyłam jedynie kupić wstążkę ze świątecznym motywem i obmyślam plan adwentowego kalendarza...ale nic nie poczynione w tym kierunku, a wbrew pozorom czasu zostało niewiele...

Podaję jeszcze przepis na wysmienite muffinki korzenne, który podpatrzyłam na blogu NATI Z potrzeby tworzenia. U mnie otrzymuja nazwę REKLAMOWE, bo robi się je błyskawicznie i ostatnio powstały właśnie w przerwie na reklamę:) Palce lizać, chrupiący wierzch i miękki wilgotny środek, a w całym domu zapach piernika i pieczonego jabłka...mmmm....

Tym miłym aromatycznym akcentem kończę dzisiejszego posta i wracam do rzeczywistości, czyli do pralni:)

Miłego dnia!

You May Also Like

5 comments

ETYKIETY