Ciasteczkowy post...

by - października 08, 2010

Wszystko przez kilkuletnią już puszkę po pysznych włoskich ciasteczkach, ktore przywędrowały do nas, a jakże, z Włoch:)Zawsze przed Bożym Narodzeniem trzymam w niej część pierników, czekając aż zmiękną i dlatego po otwarciu pięknie pachnie, korzennie i słodko zarazem...

Brnąc dalej w arabeskowy ornament w moich skromnych progach ozdobiłam ją oczywiście moją ulubioną serwetką, choć niestety, przyznam, że efekty mnie nie zadowoliły, a to dlatego, że pracę po prostu ...pobrudziłam:(
Ale jest jak jest, kłaczki na dobre zagościły wśród arabeskowej plątaniny i choć ta przyszarzała biel doprowadza mnie do rozpaczy to zmieniać póki co puszki nie zamierzam...poczeka cierpliwie, aż dojrzeję do jej kolejnego ozdabiania...




Puszka przed liftingiem:


Na pocieszenie i na uczczenie zakończenia żmudnych prac decu (oj uczą mnie cierpliwości, nie powiem!) zrobiłyśmy z Tuśką owsiane ciasteczka bez pieczenia...palce lizać, choć niestety - mamusia postanowiła ulepszyć przepis doskonały i część cukru zastapić miodem, czego skutkiem są ciasteczka w wersji mordoklejek-ciągutek, gdyż nie stwardniały do końca:)




Książę dozorował prace kuchenne:)



A co tam! u nas nic słodkiego zmarnować się nie ma prawa:) Zjemy łyżeczkami jak będzie taka potrzeba:)

Miłego i słodkiego piątku!!!

You May Also Like

9 comments

ETYKIETY